"Wisła to jest k..." zamiast Mazurka Dąbrowskiego

Podczas hokejowego meczu w turnieju o Puchar Kontynentalny we francuskim Rouen doszło do skandalicznego incydentu. Gdy jeden z kibiców Cracovii został zaproszony do kabiny spikera, żeby zaśpiewać hymn narodowy, zaczął intonować przez mikrofon niecenzuralne przyśpiewki obrażające Wisłę Kraków.
Piątek, Cracovia gra na wyjeździe z Dragons de Rouen w hokejowym turnieju o Puchar Kontynentalny. W przerwie między drugą a trzecią tercją jeden z polskich kibiców jest proszony do kabiny spikera, żeby zaśpiewać hymn narodowy. - Chodziło o zabawę. Zgodnie z duchem fair play chcieliśmy przedstawić naszym kibicom kulturę przyjezdnych - wyjaśnia Vincent Girot, rzecznik klubu. Fan Cracovii informuje, że chce zmienić repertuar i intonuje do mikrofonu: "Na nienawiści do tej drużyny tak wychowano nas i bez powodu i bez przyczyny śpiewamy wszyscy na cały świat...".

Refren ryczy już kilkudziesięciu kiboli z Krakowa (wcześniej i później głośno dopingowali swoją drużynę): "A Wisła k..., a Wisła k..., a Wisła k..., Wisła to jest k...".

Ponad 2,5 tys. nieświadomych Francuzów bije brawo. Chwilę potem do mikrofonu podchodzi sympatyk francuskiej drużyny i śpiewa Marsyliankę.

- Nic nie słyszeliśmy, byliśmy w szatni - twierdzą hokeiści i trener krakowskiego zespołu. Bramkarz Rafał Radziszewski: - Polski kibic przy mikrofonie? Pierwsze słyszę. Wisły tu nie ma i powinno się dopingować własną drużynę. Francuzi i Anglicy pokazali, jak powinien wyglądać doping podczas meczów hokejowych.

Gdy powiedzieliśmy rzecznikowi Dragons de Rouen, co śpiewał kibol Cracovii, Vincent Girot zrobił wielkie oczy i zapewnił, że podczas kolejnych meczów klub nie zorganizuje zabawy wokalnej i słowa dotrzymał: - Jesteśmy rozczarowani, ale oczywiście nie mieliśmy pojęcia, że z głośników lecą niecenzuralne słowa.

Narty.sport.pl: Z przewodnikiem w góry bezpiecznie i pewnie