Vancouver 2010. Rosyjska tragedia narodowa

Żaden z trzech złotych medali zdobytych już w Vancouver nie zrobił w Rosji takiego wrażenia jak przegrana hokeistów z Kanadą. - To najtragiczniejszy dzień w historii tej dyscypliny - grzmią gazety
Po raz pierwszy Rosja (a wcześniej Związek Radziecki) nie zdołała awansować do półfinału igrzysk. Przegrana przypieczętowała fatalny występ rosyjskich sportowców na igrzyskach. "Tylko gorzej i gorzej - pisze "Sport Express" i próbuje pocieszać się złotym medalem biatlonistek zdobytym w "dniu obrońcy ojczyzny" obchodzonym właśnie 24 lutego.

Już za cztery lata igrzyska odbędą się w Soczi, tymczasem drużyna hokejowa spisuje się coraz gorzej - w Nagano zdobyła srebro, w Salt Lake City - brąz, w Turynie - zajęła czwarte miejsce, teraz zakończyła udział w ćwierćfinale.

Fatalne nastroje potęguje styl przegranej. Wcześniej "sborna" tylko raz straciła więcej niż siedem bramek w jednym spotkaniu. Było to pół wieku temu, kiedy bramkarza Związku Radzieckiego w Squaw Valley ośmiokrotnie pokonali Kanadyjczycy. To nie koniec, bo do środy w jednej tercji jeszcze nikt nie strzelił Rosjanom czterech goli.

Dlatego trener Wiaczesław Bykow mówi o gilotynach i szubienicach na placu Czerwonym, a największa gwiazda Aleksander Owieczkin spodziewa się ogromnej krytyki. - Przegraliśmy najważniejszy mecz w mojej karierze - przyznaje.

Bykow jest atakowany za to, że za późno zmienił bramkarza. Jewgienij Nabokow przez niespełna 25 minut wpuścił sześć goli i dopiero wtedy zjechał do boksu. - Czuję się, jakbym wpadł pod czołg - opowiada dziennikarzom.

Zdaniem Igora Łarionowa, słynnego przed laty hokeisty, jego następcom zabrakło serca do walki. A coraz częstsze wpadki rosyjskiej reprezentacji tłumaczy pychą: - Problem w tym, że przestaliśmy trzeźwo oceniać sytuację. Przekonujemy się nawzajem, że w NHL wszystko jest gorsze, bo tak jest nam wygodnie. Słowa "patriotyzm i Rosja" powinny znów stać się ważniejsze niż praca czy kariera - grzmi Łarionow.

Hokeistom zarzuca się, że zbyt często gościli w słynnym z nocnego życia Rosyjskim Domu w Vancouver, o czym donoszą blogerzy "Washington Post". Obrońcy hokeistów tłumaczą, że odżywiając się w wiosce olimpijskiej, całkowicie straciliby formę.

Legendarny bramkarz Władysław Tretiak, obecnie prezes rosyjskiej federacji, nie chce zwalniać trenerów i zapowiada rewanż w majowych mistrzostwach świata w Niemczech."

"Wypadliśmy beznadziejnie" - dochodzą głosy z Kremla >