Sport.pl

Polskie hokeistki reprezentację mają tylko na papierze

Oglądając popisy najlepszych hokeistek na igrzyskach olimpijskich, być może zastanawiacie się, jak poradziłyby tam sobie Polki? Trudno powiedzieć, bo one wciąż tylko marzą o zagraniu międzypaństwowego meczu. Z kimkolwiek!
Marek Kozyra, trener Uczniowskiego Klubu Hokejowego Białe Jastrzębie z Jastrzębia-Zdroju, półtora roku temu został pierwszym w historii szkoleniowcem kobiecej reprezentacji Polski. Polski Związek Hokeja na Lodzie nie potrafił w tym czasie zorganizować ani jednego międzypaństwowego meczu reprezentacji! - Nie oczekiwałem rewolucji i przypuszczałem, że trzeba będzie się uzbroić w cierpliwość, ale żeby aż taką? - wzdycha Kozyra.

Dopiero w grudniu zeszłego roku udało się przeprowadzić pierwszą konsultację kadry - czterodniowe zgrupowanie, zakończone dwumeczem z czeskim klubem SK Karvina. - Przegraliśmy, ale dziewczyny ledwo żyły, bo wcześniej na turnieju w Janowie występowały... w swoich klubach, a mecze kadry odbyły się dopiero na koniec imprezy - kręci głową Kozyra, który w klubie pracuje za darmo, a jako selekcjoner otrzymuje wynagrodzenie tylko za pracę podczas zgrupowań (100 zł brutto na dzień).

Za hokej kobiecy w kraju odpowiada Śląski Związek Hokeja na Lodzie. Jego przedstawiciele przekonują, że są zdani na łaskę PZHL. Czy w tym roku żeńska kadra może liczyć na jakiekolwiek wsparcie finansowe? - PZHL przystąpił do konkursu o środki dla kobiet, ale procedury nie zostały jeszcze rozstrzygnięte - informuje Kazimierz Udolf, prezes ŚZHL.

W zeszłym roku Polki miały być gospodyniami mistrzostw świata i wystartować od zera, czyli od V dywizji. Nie wyłoniono jednak organizatorów turniejów w dywizjach III i IV, więc mistrzostwa w Gdańsku odwołano. - Zamierzamy znów zgłosić się do eliminacji następnych MŚ w 2011 i być może także kwalifikacji do IO w Soczi - deklaruje Udolf.

Trener Kozyra ogląda w telewizji mecze najlepszych hokeistek w Vancouver. - Gdybyśmy tam awansowali, to pewnie przeżylibyśmy strasznie ciężkie chwile... - uśmiecha się. Tak jak np. Słowacja, która przegrała z Kanadą aż 0:18. Co ciekawe, ta sama Słowacja w kwalifikacjach do igrzysk rozgromiła Bułgarię 82:0! - Pomiędzy Kanadą i USA a drużynami europejskim jest różnica klasy. Najlepszym hokeistkom krążek w ogóle nie przeszkadza! - nie kryje podziwu polski selekcjoner.

W jakim miejscu mogą być jego podopieczne? - Nie mam pojęcia. Przecież nie mamy możliwości skonfrontowania się z innymi zespołami. Żałuję, że nie odbyły się te MŚ w Gdańsku, bo tam miały wystąpić Bułgarki i wtedy mielibyśmy pewien obraz. Ale im dalibyśmy radę - zapewnia trener. Na tle klubów czeskich i słowackich, z którymi tylko polskie kadrowiczki miały okazję się mierzyć, nie wypadamy najgorzej. - Bo oni krajowe ligi też mają amatorskie - wyjaśnia Kozyra.

Działacze związku zaręczają, że nie traktują żeńskiej kadry jak kuli u nogi. - Początki zawsze są trudne. Czasami trzeba iść małymi kroczkami. Naprawdę staramy się, jak możemy - przekonuje Udolf. - Od samego mówienia jeszcze nic nie powstało. Wszystko rozbija się o kwestie finansowe, ale i wolę działaczy, a ta wydaje się średnia. Bardziej to my sami wymuszamy na nich jakieś działania - denerwuje się reprezentantka kraju Magdalena Szynal z Jastrzębia.

Trudno przypuszczać, żeby w tym roku polskie hokeistki zagrały wreszcie z reprezentacją innego kraju. - Przecież ja nie będę obdzwaniał zagranicznych federacji! Na razie to my jesteśmy kadrą tylko na papierze - smuci się Kozyra.