Grypa już na polskich lodowiskach

Naprzód przegrał niezwykle ważny mecz, który może zaważyć na tym, że janowianie nie awansują do czołowej szóstki. Zagłębie wybiło hokej z głowy mistrzom Polski z Krakowa. Ostro postrzelał także zespół z Jastrzębia.
GKS Tychy nie miał litości dla janowian i sytuacja Naprzodu jest co raz trudniejsza. - Zostały trzy mecze przed podziałem ligi na lepszych i gorszych. Plan minimum to dwa zwycięstwa, a i to wcale nie musi dać nam awansu do szóstki - martwił się Marek Pohl. Napastnik Naprzodu był zły na siebie, bo jeszcze przy bezbramkowym remisie zmarnował przynajmniej dwie doskonałe okazje pod bramka Arkadiusza Sobeckiego. - Nie miałem szczęścia - kręcił głową.

- Jak na drużynę, która stoi pod ścianą to jednak nie zagrali z taką determinacją jak się spodziewałem - ocenił Krzysztof Majkowski obrońca GKS-u, którego gol rozpoczął rozbiór Naprzodu.

O sześć kolejnych bramek było już łatwiej. - Jak można przegrać jedną tercję 2:6?! To niepojęte! - pieklił się Jaroslav Lehocky, trener Naprzodu. - Janów musiał wygrać, a my graliśmy sobie na luzie i to przesądziło o naszej wygranej - podsumował Jan Vavrecka, trener wicemistrzów Polski.

Gdy w Sosnowcu kibice zaczynają liczyć na głos ile to już bramek wbiło Zagłębie to nieomylny znak, że rywal jest w olbrzymich tarapatach. Tak jak Cracovia, która na Stadionie Zimowym walczyła nie tylko z Zagłębiem, ale i z grypą. Trener Rudolf Rohaczek jeszcze w środę miał do dyspozycji ledwie trzynastu zawodników. Ostatecznie Czechowi udało się zebrać trzy pełne formacje, ale dziury i tak musiał łatać hokeistami z drugiej drużyny. - To przykre, że krakowianie mają takie problemy. Ale rozgrywki jak życie. muszą toczyć się dalej. Gdy my przegrywaliśmy z powodu urazów i chorób z GKS-em Tychy to jakoś nikt nas nie żałował - przypomniał trener Milan Skokan.

Zagłębie - w obecności ponad dwóch tysięcy fanów - potwierdziło, że jest najbardziej bramkostrzelną drużyną w lidze i tym razem zmusiło do zjechania z lodu Rafała Radziszewskiego. Reprezentacyjny bramkarz uznał się za pokonanego po piątej bramce, gdy w zaskakujący sposób objechał go Vladimir Luka. - Mówimy teraz, że Cracovia była osłabiona, ale ktoś jednak musiał Rafałowi te gole strzelić. A ile to już meczów wygrywał sam bramkarz? Moim zdaniem 90 procent sukcesu to właśnie zawodnik, który stoi między słupkami - analizował Piotr Sarnik, który chociaż strzelił dwa gole, a przy trzecim asystował to nie miał szczęśliwej miny. - Cały czas nie gramy tak jakbym oczekiwał. Gdy gra dobrze jeden atak to inny ma akurat wolne. Dobrze, że mamy tak skuteczną pierwszą piątkę, bo inaczej ze zwycięstwami byłoby krucho. Liga jest naprawdę bardzo równa. Siedem, osiem drużyny prezentuje zbliżony poziom - dodał.

Liga zwolni teraz tempa (rozgrywki zostaną wznowione 10 listopada), a w bój pójdą reprezentanci Polski różnych kategorii wiekowych. Nie wszystkie kluby wyczekują na powołania dla swoich zawodników. - Nie zgadzam się na wyjazd Tomka Dzwonka. To nasz jedyny bramkarz. Jak mam bez niego prowadzić treningi? - pytał Skokan.

Na trzy kolejki przed podziałem ligi liderem jest GKS Tychy (37 pkt.). Zagłębie jest drugie (29), Jastrzębie piąte (25), a Naprzód siódmy (21).

Naprzód Janów - GKS Tychy 2:7 (0:0, 0:1, 2:6); bramki: 0:1 Majkowski (39.), 1:1 Pohl - Kacir (41.), 1:2 Proszkiewicz - Majkowski (45.), 1:3 Parzyszek (47.), 2:3 Najdek - Kubenko (48.), 2:4 Witecki - Krzak (50.), 2:5 Witecki - Maćkowiak (52.), 2:6 Paciga - Bagiński (53.), 2:7 Garbocz - Bagiński (55.). Zagłębie Sosnowiec - Cracovia Kraków 6:3 (2:0, 3:2, 1:1); bramki: 1 :0 Różański - Duszak (17.), 2:0 Sarnik - T. Da Costa (16.), 3:0 Sarnik - Dronia (24.), 4:0 Banaszczak - Luka (28.), 5:0 Luka - Banaszczak (30.), 5:1 Piotrowski - Pasiut (32.), 5:2 Wajda - Landowski (34.), 6:2 Opatowski - Sarnik (42.), 6:3 Biela - Dudasz (52.). JKH GKS Jastrzębie - KH Sanok 9:2 (4:0, 3:1, 2:1); bramki: 1:0 Lipina - Zdrahal (3.), 2:0 Zdrahal - Lipina (15.), 3:0 Radwan (17.), 4:0 Urbanowicz (19.), 5:0 Zdenek - Zdrahal (24.), 5:1 Ćwikła - Kostecki (26.), 6:1 Kiełbasa (34.), 7:1 Pastryk - Kulas (37.), 8:1 Szczurek - Urbanowicz (49), 9:1 Urbanowicz - Lipina (55.), 9:2

Mermer - Połącarz (56.)

Pozostałe mecze: Stoczniowiec Gdańsk - Podhale Nowy Targ 3:1 (0:0, 2:0, 1:1), TKH Toruń - Unia Oświęcim 6:3 (2:0, 1:2, 3:1).