Sport.pl

Matczak: Polscy trenerzy nie są gorsi od Czechów

- Szefowie polskich klubów trochę mniej szanują polskich szkoleniowców. Kiedyś było inaczej. Może ci Czesi rzeczywiście robią lepszą robotę od nas, ale ja postaram się udowodnić, że nie jest tak do końca - zapowiada nowy trener JKH GKS Jastrzębie Wojciech Matczak, który zmienił na tym stanowisku Czech Alesza Tomaszka
Zespół JKH GKS Jastrzębie pod wodzą nowego trenera Wojciecha Matczaka przełamał w końcu kryzys i niedzielnym zwycięstwem nad Zagłębiem Sosnowiec przerwał serię sześciu porażek.

Marcin Fejkiel: Czy oferta pracy z Jastrzębia Pana zaskoczyła?

Wojciech Matczak, trener JKH GKS Jastrzębie: - Trochę. Myślałem, że nadal panuje u nas moda na czeskich trenerów. Szefowie polskich klubów trochę mniej szanują polskich szkoleniowców. A kiedyś było na odwrót. Może ci Czesi rzeczywiście wykonują lepszą robotę od nas, ale ja postaram się udowodnić, że nie jest tak... do końca.

Komfort pracy będzie miał Pan zdecydowanie większy niż w Polonii Bytom?

- Faktycznie trochę "pocierpiałem" w tym Bytomiu. Ale od razu chcę nadmienić, że w bytomskim klubie działali profesjonaliści. Była bieda, ale oni naprawdę działali fair. Jedyny ból był taki, że miasto zupełnie zapomniało o tym, że w Bytomiu istnieje hokej i kompletnie nie angażowało się w pomoc klubowi. W Jastrzębiu nie muszę zaprzątać sobie głowy takimi problemami.

Ambicje kierownictwa klubu sięgają medalu MP. W GKS-ie Tychy dokonał Pan tego już po roku pracy. W JKH będzie podobnie?

- Nie ma co wyprzedzać faktów. Podstawa to dostać się do szóstki. Jeśli to osiągniemy, będziemy myśleć o wyższych celach. Podjąłem się tej pracy, bo wierzę, że jesteśmy w stanie tego dokonać. Jeśli to się uda, to mamy otwartą drogę do czołowej czwórki. Jeśli i tam się znajdziemy, to wtedy pomyślimy o grze w finale.

Czy kapitan zespołu Grzegorz Piekarski, z którym pracował Pan w Tychach ma być liderem zespołu?

- W każdej drużynie są naturalni przywódcy. W niedzielę np. bardzo dobrze zagrała piątka z Czechami, a zwłaszcza Petr Lipina. Wcześniej słyszałem opinie, że słabo rozpoczął sezon i w klubie są z niego niezadowoleni. Tymczasem przeciwko Zagłębiu facet zagrał super. Jak dla mnie to co mecz liderem może być ktoś inny.

Mówiło się, że pana poprzednik Alesz Tomaszek swoich rodaków traktował szczególnie i nie potrafił zdobyć się na krytykę zawodników zza południowej granicy.

- Jeśli zajdzie taka konieczność, ja nie będę miał z tym ani żadnych problemów, ani żadnych skrupułów. Zawodników rozliczamy za to, co robią na lodzie i narodowość nie ma tu nic do rzeczy.

Ile było w tym pierwszym zwycięstwie szczęścia, a ile Pana zasługi?

- Nie mam wątpliwości, że fortuna była po mojej stronie. Ale bez tego tak w życiu, jak i w sporcie nie masz prawa zaistnieć. Ja na lodzie nie byłem, ale na pewno im pomogłem.

Zarząd klubu zbudował zespół stawiając na jakość, nie na ilość. Efektem tego jest gra na trzy piątki. Zespół wytrzyma trudy całego sezonu?

- Już rozmawiałem z panem prezesem i wspólnie doszliśmy do wniosku, że jeśli mamy grać o coś więcej, to konieczne są dalsze wzmocnienia. Powolutku prowadzę rozmowy na ten temat. Kiedy poznamy nowe nazwiska? Daj Boże, żeby to było już jutro (śmiech).

Wielu kibiców podkreślało, że tak walczących jastrzębian jak z Zagłębiem, jeszcze w tym sezonie nie widzieli.

- I bardzo dobrze, że fani się zdziwili. Hokej jest przecież grą dla mężczyzn. Ja bym sobie życzył, żeby to ich zdziwienie za każdym razem było jeszcze większe. Chciałbym tylko, żeby na mecze przychodziło więcej kibiców, a doping był bardziej słyszalny.