Sport.pl

Węgrzy wygrali hokejowy turniej asów

To była niecodzienna dawka hokeja - szesnaście spotkań w ciągu czterech dni! - A naprzeciw siebie drużyny z najlepszych europejskich lig. Mistrzowie kraju, drużyna, której budżet sięga 10 milionów euro, mieszanka stylów jakiej w Polsce nie było od wielu lat - zacierał ręce Adam Bernat, prezes Zagłębia.
Turniej o Puchar Prezydenta Sosnowca wygrała Alba Volan Szekesfehervar. Mistrz Węgier, który stanowi też o sile reprezentacji tego kraju, powtórzył sukces sprzed roku. Węgrzy pokonali w finale Słowaków z Żiliny, jedynej ekipy, która podczas pobytu w Sosnowcu nie mieszkała w hotelu tylko w internacie Szkoły Mistrzostwa Sportowego.

- Mieliśmy pokoje z widokiem na piękne miejskie kąpielisko - żartował trener Ladislav Spisiak. - Zresztą o czym tu mówić. Słowacy to skromny naród prześpimy się tam gdzie nas ugoszczą. Podoba nam się w Sosnowcu i chętnie wrócimy tutaj za rok - mówił Spisiak, któremu w Polsce brakowało tylko ulubionych klusek z bryndzą, czyli bryndzovych halušek. Hokeiści z Żiliny powtarzali też, że podoba im się w polskich sklepach w których ze zdumieniem odkryli, że ceny niektórych produktów są o 30 procent niższe niż w ich kraju!

Na sklepowe półki na pewno nie musieli zerkać zawodnicy "Pingwinów" z Krefeld, którzy byli najbogatszą drużyną turnieju. Gdy pierwszego dnia faworyt nieoczekiwanie przegrał z Żiliną, trener Martin Jiranek tak zrugał swoich zawodników, że ci - już w szatni - bali się podnieść głowy. Porażka rozsierdziła też prezesa klubu, który zaraz zadzwonił do Polski, nakazał kupić cyfrową kamerę i filmować pozostałe mecze by potem wiedzieć z czego rozliczać zawodników.

- Szkoda pierwszego meczu. Podejmowaliśmy zbyt duże ryzyko, zamiast trzymać się taktyki. Nie ma jednak co do tego wracać. Turniej pierwsza klasa. Dużo spotkań, silni rywale. Chętnie przyjedziemy do Polski także za rok. Oczywiście jeżeli nas zaprosicie - uśmiechał się Jiranek.

Sosnowca nie mogli się też nachwalić goście z Lipawy. Działacze Metalurgsa - zespołu łotewskiego milionera Sergejsa Zaharinsa - dopytywali się czy na Stadionie Zimowym odbywają się równie silne turnieje dla juniorów, bo oni chętnie posłaliby do Polski swoją młodzież.

Mihails Vasilonoks, menedżer zespołu, a przed laty bramkarz reprezentacji ZSRR już zaprosił Zagłębie na Łotwę. - Lipawa to piękne portowe miasto. Przed laty caryca Katarzyna miała tutaj swoje spa. Gdy przyjedziecie przekonacie się, że Lipawa to także miasto sportu. Mamy świetną bazę, najlepszą na Łotwie - zachwalał.

Zagłębie nie zawojowało turnieju. Pokazało się jednak z dobrej strony w meczach z HK Spiską Nową Wieś - ekstraligową drużyną ze Słowacji i przede wszystkim w starciu z "Pingwinami", którye przegrało dopiero w rzutach karnych. - Zmierzyliśmy się z europejską czołówką i to już jest powód do radości - komentował Oktawiusz Marcińczak, obrońca Zagłębia.

Odkryciem turnieju był z pewnością Tomasz Rajski, nowy bramkarz gospodarzy. Chociaż Rajski chociaż pochodzi z Nowego Targu, to urodził się w pobliskich Strzemieszycach. Jego ojciec prowadził wtedy w Dąbrowie Górniczej zakład kuśnierski. Znakiem firmowym Rajskiego na pewno będą efektowne szpagaty. - Każdy bramkarz ma coś z czego jest znany. Myślę, że jestem szybki i gibki, staram się to na lodzie wykorzystać - mówił bramkarz. Porażki Zagłębia nie martwiły kibiców. - Kto jest najlepszy? Oczywiście, że Zagłębie! - podkreślała Karolina Churas, 10-letnia hokeistka, która pierwszy raz wyszła na lód w wieku trzech lat! Karolina wakacje spędziła na sportowo. Przed turniejem w Sosnowcu zaliczyła obóz dla utalentowanych dzieci z całej Europy, który zorganizował w Trencinie znany słowacki hokeista Marian Gaborik.

Wyniki turnieju. Mecz o 1. miejsce: MsHK Żylina - Alba Volan 1:2. o 3. miejsce Zagłębie Sosnowiec - Krefeld Pinguine 2:3 (po rzutach karnych). o 5. miejsce: Metalurgs Lipawa - HK Spiska Nowa Wieś 3:5. o 7. miejsce: IF Troja/Ljungby - Ferencvaros TC 4:0