Sport.pl

Comarch Cracovia wygrywa w Nowym Targu i ucieka spod topora

Comarch Cracovia ciągle w grze o półfinał mistrzostw Polski. Nowy Targ był gotowy na wielkie świętowania, ale zawodnicy Rudolfa Rohaczka stanęli na wysokości zadania. W rywalizacji przegrywają jednak 1:2, kolejny mecz w czwartek.
W Nowym Targi czuli, że rywal jest poważnie ranny i trzeba zadać mu decydujący cios. Po dwóch meczach nowotarżanie prowadzili, a Cracovia miała nóż na gardle. - Ale najtrudniej zrobić ten ostatni krok - mówili w obu drużynach.

- Co, już się denerwujesz? - zagadywali siebie pracownicy Podhala pół godziny przed meczem, bo w okolicach hali czuć było emocje. W końcu do Nowego Targu przyjechał rywal, nad którymi górale z Podhala zawsze i za wszelką cenę chcą udowodnić wyższość. Dlatego krakowianie na lód wyjechali przy głośnych gwizdach, a gospodarzy do walki miała poderwać piosenka z "Janosika". Nowotarżanie jak najszybciej chcieli rozstrzygnąć sprawę awansu i szybko dali ku temu sygnał. Niespełna 20-letni Patryk Wronka tak ostro zaatakował przy bandzie jednego z doświadczonych rywali, że za chwilę doskoczyło do niego trzech krakowian. Nastolatek, niższy o pół głowy od większości kolegów, niewiele jednak sobie z tego zrobił i spokojnie przejechał w pobliżu rezerwowych Cracovii.

Ale goście odpuszczać nie zamierzali. Grali szybko, nie dawali rywalom pretekstu do kontry i ostro walczyli o swoje. W efekcie w pierwszej tercji cztery minuty przesiedzieli na ławce kar, ale w osłabieniu każdy z nich walczył za dwóch. Upust nagromadzonych w hali emocji (niekoniecznie zdrowych) następował po bramkach. Gdy Damian Kapica dał Podhalu prowadzenie, część trybun zaczęła wyzywać zawodników z Krakowa. Wtedy krążek do siatki Podhala wbił Ondrej Rusnak i w odwecie uciszał kibiców palcem przyciśniętym do ust.

Trybuny okazję do odgryzienia się dostały w połowie drugiej tercji. Rafał Radziszewski przepuścił między parkanami uderzenie Piotra Kmiecika i za moment hala wypełniła się głośnym okrzykiem "dziura, dziura", co jasno oznaczało, że bramkarz Cracovii popełnił błąd. Radziszewski kręcił głową, Podhale prowadziło 2:1. Na przerwę to jednak krakowianie zjeżdżali w lepszych humorach. Oba zespoły grały w osłabieniu, ale goście zamknęli rywali w ich tercji, jakby grali 5 na 3. Atakowali, ostrzeliwali bramkę, aż w końcu do remisu doprowadził Maciej Kruczek.

W ostatniej odsłonie zespoły zaprezentowały, jak w przewadze grać się powinno i nie powinno. Gdy jednego zawodnika więcej miała Cracovia, zdobyła bramkę (spod niebieskiej na 3:2 trafił Sierhiej Kolosow). Gdy Podhale - nie oddało strzału. Od tego momentu sekundy zaczęły uciekać gospodarzom dwa razy szybciej, a gościom dłużyły się w nieskończoność. Krakowianie spoglądali na zegar, ale zaraz musieli wracać myślami na lód, bo rywale sunęli z kolejnym atakiem. Nerwów byłoby mniej, gdyby zawodnicy Rudolfa Rohaczka wykorzystali jedną z wielu kontr. W końcu jednak trafili do pustej bramki i ciągle są w grze o półfinał.

Kolejny mecz w czwartek w Nowym Targu (godz. 18).







Podhale Nowy Targ2
Comarch Cracovia4
Tercje: 1:1, 1:1, 0:2.

Bramki: 1:0 Kapica (8. Bryniczka), 1:1 Rusnak (9. S. Kowalówka), 2:1 Kmiecik (32.). 2:2 Kruczek (40. Pasiut), 2:3 Kolosow (43. Liotti), 2:4 Rusnak (60. ).

Podhale: Raszka - Haverinen, Sulka, Różański, Dziubiński, Gruszka - Tomasik, Luczka, Kmiecik, Bryniczka, Kapica - Jaśkiewicz, Olchawski, Zarotyński, Kapica, Omelianenko - Imrich, Mrugała, Michalski, Wronka, Wielkiewicz

Cracovia: Radziszewski - Spady, Kruczek, Drzewiecki, Pasiut, Stoklasa - Wajda, Liotti, Kalus, Rusnak, McCauley - A. Kowalówka, Dąbkowski, Fraszko, Słaboń, S. Kowalówka - Kolosau, Maciejewski, Wróbel, Kozłowski, Kokavec.

Stan rywalizacji: 2:1 (do trzech zwycięstw)

Więcej o: