Hokej. Epidemia świnki w NHL. Choruje coraz więcej graczy

Kolejne przypadki, choć coraz częstsze, jeszcze nie poruszały kibiców, ale kiedy największa gwiazda hokeja Sidney Crosby zaprezentował się światu z opuchniętą twarzą, padło słowo: epidemia. Coraz więcej hokeistów NHL choruje na świnkę.
Nagminne zapalenie przyusznic, zwane świnką, to choroba wirusowa dotycząca głównie dzieci, wywoływana przez wirus świnki, objawiająca się najczęściej bolesnym powiększeniem ślinianek przyusznych. Rozszerza się drogą kropelkową lub przez ślinę, która może się znajdować na pożywieniu albo przedmiotach. Wirus ma dużą zdolność zarażania - tyle Wikipedia. O "dużej zdolności zarażania" przekonują się ostatnio w NHL.

- Co wiem o śwince? Absolutnie nic. Muszę zadzwonić do mamy i zapytać, kiedy i czy byłem na to szczepiony - powiedział niedawno Jimmy Howard, bramkarz Detroit Red Wings.

- Sporo zawodników teraz choruje. Trzeba być superostrożnym - dodał jego kolega z drużyny Riley Sheahan.

Do tej pory w lidze stwierdzono ponad 20 przypadków świnki. Ostatnio rozszalała się w Pittsburgh Penguins. Zachorowali Beau Bennett i Sidney Crosby. Trzech kolejnych "Pingwinów", Marc-Andre Fleury, Robert Bortuzzo i Olli Maatta ze wstępnymi objawami choroby skierowano na szczegółowe badania.

Crosby, największa obecnie gwiazda hokeja, pojawił się w ostatni piątek na konferencji prasowej Penguins z twarzą opuchniętą jak księżyc w pełni. Jeszcze tego samego dnia komunikat wydali New York Rangers: center Derrick Bressard ma świnkę.

- Musimy odesłać go do domu [Rangers byli wtedy w Edmonton, gdzie mieli zmierzyć się z Oilers - red.]. Zaraził się. Może to dlatego, że niedawno graliśmy z Penguins, a Derrick grał przeciwko Crosby'emu? Może to przeszło z Sida? Nie wiem... - mówił trener Rangers Alan Vigneault. Brassarda zastąpił w składzie Tanner Glass, który świnkę przeszedł w... listopadzie.

Rozprzestrzenia się błyskawicznie

W każdym filmie, w którym świat ogarnia epidemia, bohaterowie szukają źródła choroby, miejsca, od którego wszystko się zaczęło. "New York Times" pisze, że miało to miejsce w połowie października, kiedy zachorował obrońca Minnesota Wild Keith Ballard. Potem świnkę złapało czterech kolejnych: Christian Folin, Jonas Brodin, Marco Scandella i Ryan Suter. Serwis ESPN zbadał sprawę jeszcze dokładniej. Otóż już 12 września w hrabstwie Orange w Kalifornii lekarze miejscowej przychodni ogłosili zagrożenie świnką. A hrabstwo Orange to siedziba Anaheim Ducks. Tam na przedsezonowe mecze przyjeżdżały m.in. ekipy Wild i St. Louis Blues. Spotkanie sędziował Eric Furlatt. Mniej więcej dwa tygodnie później objawy świnki stwierdzono u Joakima Lindstroma i Joriego Lehtery z Blues, choć klub nigdy tego nie potwierdził. Potem, kiedy ruszył sezon, wszystko nabrało tempa. 16 października Furlatt gwizdał na meczu Blues z Los Angeles Kings, 17 Ballard nie zagrał z Ducks z powodu świnki w meczu, w którym znów sędziował Furlatt. U Furlatta chorobę stwierdzono na początku listopada. Kilka dni później zachorowali czołowi gracze Ducks: Corey Perry, Ryan Geztlaf (choć stosunkowo szybko wrócił do gry) i Francois Beauchemin. Potem dopadło Wild i wspomnianych Brodina, Folina, Scandellę i wreszcie jednego z najlepszych obrońców świata Sutera. W następnej kolejności choroba zagościła w szatni Penguins, Rangers i New Jersey Devils, gdzie zachorowali Travis Zajac i Adam Larsson.

Szczepionką w bakcyla

- Kłopot ze świnką jest taki, że rozwija się w organizmie od 12 do 25 dni - mówiła w rozmowie z "NY Times" Amy Parker Fiebelkorn, epidemiolog z Centrum Kontrolowania i Zapobiegania Chorób w Atlancie. - Można być zarażonym, zanim wystąpią jakiekolwiek symptomy. Gdy pomyśli się, ilu zawodników miało ze sobą kontakt podczas meczów... Zakażonych może być mnóstwo hokeistów. Kluby powinny uważnie zbadać historię szczepień swoich graczy i pracowników. A każdy przypadek zarażenia powinien być jak najszybciej izolowany.

Kilka klubów, m.in. Rangers czy New York Islanders, zaordynowało swoim zawodnikom szczepienia ochronne, władze ligi zapewniają, że już w listopadzie wysłały do klubowych lekarzy wszystkich drużyn instrukcje i linki do fachowej literatury, a związek zawodowy hokeistów (NHLPA) "aktywnie edukuje graczy".

Wyleczenie świnki trwa od tygodnia do 10 dni. Ale przy intensywnym trybie życia hokeistów, ciężkich treningach i jeszcze cięższych meczach może to potrwać dłużej. Czy w tym roku Puchar Stanleya wygra drużyna, która ma nie tyle najlepszych graczy, co najlepszych lekarzy?

Koszykarz w NBA, gwiazda Premier League czy hokeista NHL? Kto zarabia najlepiej?


Zdjęcie Bladerunner Łyżwy ONYX Zdjęcie Spokey Łyżwy hokejowe męskie Drake Zdjęcie Tecno Łyżwy Cyclone
Bladerunner Łyżwy ONYX Spokey Łyżwy hokejowe męski... Tecno Łyżwy Cyclone
Sprawdź ceny ? Porównaj ceny ? Sprawdź ceny ?
źródło: Okazje.info