NHL. Szalona tercja w Nashville, czyli hokej z alternatywnego wszechświata

- Przed meczem zapytałem chłopaków, co zamierzają zrobić, żeby wreszcie wygrać. Czegoś takiego żaden z nich mi nie zapowiedział - powiedział po zwycięstwie 7:4 z Nashville Predators osłupiony trener Phoenix Coyotes Dave Tippett. Szalonym, obfitującym w wiele rekordów spotkaniu ?Kojoty? przerwały serię siedmiu porażek z rzędu. Już po niespełna dziewięciu minutach gry prowadziły 5:0
Ten mecz był odpowiedzią, dlaczego ludzie pasjonują się sportem. Był odpowiedzią, za co tak bardzo kochają hokej. Tu po prostu wszystko może się zdarzyć! Zawodnicy Phoenix Coyotes, którzy w całym sezonie wygrali na wyjeździe tylko trzy mecze, przyjeżdżają do Nashville po siedmiu porażkach z rzędu. Muszą stawić czoła jednej z najlepszych defensyw i jednemu z najlepszych bramkarzy ligi. Pekka Rinne zaliczył w tym sezonie pięć meczów bez straty bramki. Żaden goaltender tylu nie miał. A już po niespełna czterech minutach gry, po czterech strzałach "Kojotów", trzy razy został pokonany! Między drugą a trzecią bramką minęło osiem sekund.

Chwycił hot doga? Powinien bronić!

Kiedy na tablicy świetlnej pojawił się wynik 3:0, zdenerwowany trener "Drapieżców" Barry Trotz posadził Fina na ławce. Ale jego zmiennik - Chris Mason - wytrzymał trzy minuty. Obronił jeden strzał, a po chwili wpuścił gola. A potem jeszcze jednego i - po dwóch bramkach swoich kolegów - jeszcze jednego. Na koniec tercji Nashville trafiło po raz trzeci i pierwsza z trzech odsłon zakończyła się niesamowitym, nawet jak na hokej, wynikiem 6:3.

"Z ostatniej chwili: kibic chwycił hot doga. Barry Trotz już go ubiera w strój i czyni bramkarzem swojej drużyny", "6 goli w 13 strzałach. Coyotes mają lepszą skuteczność niż trzy z czterech koszykarskich drużyn, które dzisiaj grają", "Transmisję z dzisiejszego meczu nadajemy z alternatywnego wszechświata" - żartowali kibice na Twitterze. A były gracz NHL Matthew Barnaby napisał: "Słyszałem, że NHL chce, żeby bramkarze nosili mniejsze ochraniacze. Ale czy ci z Nashville grają dzisiaj nago?". Zabawna była też reakcja komentatora, który po piątej bramce dla Phoenix krzyknął z niedowierzaniem: "To jakiś absurd!". A kiedy zawodnicy dokładali kolejne trafienia już siedział cicho. Chyba nie bardzo wiedział, co może jeszcze więcej powiedzieć.

"Nigdy czegoś takiego nie widziałem"

Coyotes wyrównali klubowy rekord w liczbie strzelonych bramek w jednej tercji i strzelili w niej więcej goli niż w jakimkolwiek swoim spotkaniu w tym sezonie. W pierwszej odsłonie w sumie aż 16 graczy zaliczyło przynajmniej jeden punkt do klasyfikacji kanadyjskiej. A najwięcej obrońca Rostislav Klesla, który zaliczył cztery asysty.

Zabrakło jednak trzech trafień do wyrównania ligowego rekordu strzeleckiego. 12 goli w jednej tercji (drugiej) padło w spotkaniach Bufflo Sabres z Toronto Maple Leafs (9-3, 1981 r.) oraz Edmonton Oilers z Chicago Blackhawks (6-6, 1985). Ale wciąż była szansa na pobicie rekordu największej liczby bramek w jednym meczu. Dwa razy w historii ligi zdarzyły się spotkania z 21 golami.

Choć kibice zacierali ręce na festiwal bramek w następnych tercjach, były one już jednak względnie normalne (nie licząc rozbitej szyby krążkiem po strzale Shea Webera, po czym dowcipny DJ jak przystało na "Music City" puścił piosenkę "Heart of Glass" Blondie, a także bójki Brandona Yipa z Kleslą, po której wybrzmiało "Fight for Your Right" Beastie Boys).

W drugiej tercji (warto nadmienić, że do bramki po przerwie wrócił Rinne) padł jeden gol dla Phoenix, a w trzeciej jeden dla gospodarzy i mecz skończył się wynikiem 7:4.

- To było żenujące. Po prostu wszystko, co oni uderzyli, znajdowało drogę do bramki - powiedział po spotkaniu zmieszany Rinne. - Nigdy czegoś takiego nie widziałem - dodał przybity, ale i wściekły na siebie i swoich zawodników Trotz. Wszyscy doskonale wiedzą, że w o połowę skróconym przez lokaut sezonie każda porażka boli podwójnie.