Kobiecy hokej. Byle nie dostać krążkiem w twarz

Pierwszy mecz kobiet w hokeju na lodzie rozegrano w 1892 r. Polska reprezentacja dopiero startuje, ale ma zamiar wyjechać na najbliższe igrzyska w Soczi
Drużyna naszych hokeistek istnieje od 2009 r., ale gra od kilku miesięcy - od mistrzostw świata V Dywizji w Sofii. Do tego czasu Polki nie były notowane w rankingach. W swoim pierwszym oficjalnym meczu pokonały Irlandię 23:0.

- Graliśmy o życie, bo te mistrzostwa były szansą na zaistnienie - przyznał trener Polek Marek Kozyra.

W turnieju Polki wygrały wszystkie spotkania, strzelając 61 goli, a tracąc cztery. W marcu tego roku na mistrzostwach świata Dywizji II B w Seulu też były niepokonane. I znów awansowały. Teraz są notowane na 28. miejscu w rankingu Międzynarodowej Federacji Hokeja (IIHF) i właśnie rozpoczynają walkę o awans na igrzyska olimpijskie w Soczi.

By pojechać do Rosji w 2014 r., trzeba wygrać trzy turnieje. Pierwszy w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie rywalkami będą Holenderki, Słowenki i Koreanki z Południa. Potem w Szanghaju - tu czekają Francja, Wielka Brytania i Chiny. Ostatni turniej odbędzie się w Weiden, gdzie czekają Niemki oraz Czeszki i hokeistki z Kazachstanu.

Rozmowa z Magdaleną Szynal, kapitanem polskiej reprezentacji hokeja kobiet

Andrzej Kulasek: Jakie szanse ma Polska w pierwszym turnieju?

Magdalena Szynal: Spore, choć wyzwanie jest ogromne, zwłaszcza że gramy u siebie. Jeśli zagramy zespołowo, damy radę. Najgroźniejsza wydaje się Holandia. Będzie ciekawie, same zobaczymy, na co nas stać.

Później wyjazd do Szanghaju.

- Tam rywalki są od nas bardziej ograne. Ale na razie nie ma co tak daleko wybiegać w przyszłość, skupmy się na tym pierwszym etapie.

W kobiecym hokeju hierarchia jest jasna: USA i Kanada, potem ekipy z Elity - Szwecja, Szwajcaria, Finlandia, Rosja. A wy?

- Dobijamy do tego trzeciego poziomu.

W Polsce hokej kobiet to popularna dyscyplina?

- Na ligę przychodzi głównie rodzina, choć na mecze o stawkę, jak finał mistrzostw Polski, przyszło kilkaset osób.

A to nie jest sport tylko dla facetów?

- Dlaczego? Nic nam nie grozi, mamy ochraniacze. Nie myślę, by hokej kobiecy był bardziej niebezpieczny niż koszykówka czy piłka ręczna w damskim wydaniu. Wiem, bo sama grałam kiedyś w koszykówkę. Moja kuzynka występuje w drużynie piłki ręcznej i po meczach jest bardziej poobijana ode mnie. Hokej to taka dyscyplina, która wymaga ogólnej sprawności fizycznej i techniki, dzięki temu kontuzji jest mniej.

Zna pani hokejowe cytaty? Na przykład: "hokej to morderstwo na lodzie". Nie przerażają pani?

- Spokojnie, w kobiecym hokeju gra ciałem jest zakazana. Zgoda, są dziewczyny, które lubią ostrzejszą grę, jak Kanadyjki czy Amerykanki. Może jak przyjdzie mi się z nimi zmierzyć, to zmienię zdanie o hokeju?

Są jeszcze jakieś różnice w przepisach między kobiecym a męskim hokejem?

- U nas obowiązkowo trzeba grać w kaskach z kratą. Raczej nie chcemy dostać krążkiem w twarz. Choć dla hokeistów taka blizna może być powodem do dumy. Poza tym nie ma różnic.

Zna pani historię Abby Hoffman? W latach 50., jako kilkulatka, grała w hokeja razem z chłopcami. Ścinała włosy na krótko, przebierała się w domu, by nikt nie zauważył różnicy. W 2003 r. Hayley Wickenheiser dołączyła do drużyny Salamat z 2. ligi fińskiej i została pierwszą kobietą, która zdobyła punkt w meczu męskiego profesjonalnego hokeja. Pani nie chciałaby zagrać z mężczyznami?

- Już grałam. Ze dwa razy wystąpiłam z bratem na obronie w jego drużynie w Jastrzębiu, w trzeciej klasie podstawówki. Teraz moje koleżanki z kadry Karolina Późniewska, Klaudia Chrapek regularnie grają z mężczyznami. To zresztą jedyny sposób, by się w tej dyscyplinie rozwijać.

Skąd u pani pomysł na hokej?

- Mój wujek grał w hokeja w Niemczech. Kiedyś poszliśmy z bratem na mecz i tak się zaczęło - oboje zaczęliśmy się w to bawić. Ale teraz w rodzinie tylko ja bronię hokejowych tradycji. Zresztą po mistrzostwach w Korei [Polki wygrały MŚ Dywizji II B i awansowały do Dywizji II A] też myślałam, że dam sobie spokój: praca, aplikacja radcowska, na której wkrótce będę zdawać egzamin, i jeszcze treningi. Ale ciężko jest tak po prostu zrezygnować. Choć obawiam się, że czeka mnie zgrupowanie z książką.