Golf. Bill Haas mistrzem FedEx Cup

Bill Haas w zdumiewający sposób stał się posiadaczem czeku na niebagatelną sumę 10 milionów dolarów, po tym jak w równie niezwykły sposób zwyciężył w ostatnim turnieju z cyklu Playoffs - The Tour Championship by Coca Cola.

Przed rundą finałową na prowadzeniu był Aaron Baddeley oraz Hunter Mahan z wynikiem 9 uderzeń poniżej par (201). Dwa uderzenia straty mieli Jason Day oraz K.J. Choi. Natomiast na trzecim miejscu ex aequo znajdowali się numer 1 według OWGR - Luke Donald oraz właśnie Bill Haas.

Spośród tej szóstki Haas był najmniej oczekiwanym zwycięzcą. Do wczorajszego popołudnia jedynie dwa razy odebrał puchar za zwycięstwo w PGA Tour - obydwa turnieje miały miejsce w 2010 roku. Faktem jest jednak, iż w tym sezonie dwa razy także walczył o pierwszą lokatę w dogrywce, za każdym razem przegrywając ostateczną rywalizację. Tym razem było jednak inaczej.

Haas w ostatniej rundzie uzyskał 68 uderzeń, Mahan miał trzy strzały więcej. W rezultacie obaj zawodnicy zakończyli turniej z sumą 272 uderzeń. Donaldowi zabrakło jednego strzału, by dostać się do dogrywki, uplasował się więc na miejscu trzecim. Identycznie było z K.J Choiem, który zakończył ostatnią rundę z wynikiem 70 uderzeń i jednym strzałem straty do zawodników z pierwszego miejsca. Baadley zagrał na par pola, co także wykluczyło go z rywalizacji o pierwsze miejsce i sprawiło, iż znalazł się na tej samej pozycji co Donald i Choi. Day natomiast podczas czwartej rundy zanotował 71 strzałów, miał więc dwa uderzenia straty do najlepszych.

Rywalizacja pomiędzy Mahanem i Haasem trwała trzy dołki. Pierwszy obydwaj zagrali na par, drugi również, choć to właśnie na tym dołku byliśmy świadkami niezwykłego uderzenia w wykonaniu Haasa. Po drugim strzale jego piłka znalazła się w przeszkodzie wodnej z lewej strony greenu, na samym jej brzegu, tak, iż była zanurzona tylko do połowy. Piłka Mahana tymczasem leżała na grenie w odległości ok. 7,5 m od flagi, tak więc putt na birdie w jego wykonaniu rozstrzygnąłby walkę o zwycięstwo. Dla Haasa natomiast było to, jak później powiedział, "uderzenie: wszystko albo nic". Postanowił wybić piłkę w taki sposób, jakby było to uderzenie z bunkra. Po uderzeniu piłka dostała spinu i zatrzymała się na greenie w odległości ok. 0,9 m od flagi. Mahan nie trafił birdie, Haas zagrał na par, zawodnicy udali się więc na trzeci dołek dogrywki. Tam Mahan wykonał nieudany strzał z bunkra, co zaprzepaściło jego szansę na par, a taki właśnie wynik na dołku miał Haas. Tym samym to właśnie Bill Haas został zwycięzcą The Tour Championhip by Coca Cola, uzyskując za wygraną 1,4 miliona dolarów. Nie wiedział jeszcze jednak, że został także zwycięzcą całego rankingu FedEx Cup, a tym samym wzbogaci się o dodatkową premię w wysokości 10 milionów dolarów. Dopiero po chwili uświadomił sobie ten fakt, gdy na tablicy pojawiły się wyniki z turnieju i ranking punktów FedEx Cup.

Na wielkie zwycięstwo Billa Haasa złożyło się kilka innych czynników. Gdyby na przykład, Donald jako jedyny uplasował się na trzecim miejscu, Haas nie zostałby mistrzem rankingu. Jednak wraz z numerem jeden OWGR na tej lokacie znalazł się również Aaron Baddeley oraz K.J.Choi, co zmieniło podział punktów. Gdyby Webb Simpson będący na pierwszym miejscu po 3 turniejach z cyklu Playoff nie zagrał w tych zawodach nieco słabiej niż na pozostałych i nie znalazł się na 22. pozycji Haas także nie zostałby triumfatorem rankingu. Nie warto jednak zastanawiać się, co by było gdyby. Faktem jest, że to właśnie Bill Haas jest nowym mistrzem FedEx Cup, a dokonał tego w niezwykły sposób i to właśnie w golfie jest najbardziej ekscytujące.

Wszystko o golfie na - Golf24.pl