Golf. Nick Watney na podium

Nick Watney w niedzielę wywalczył tytuł w turnieju World Golf Championships-Cadillac Championship. Dwa lata temu przegrał w tym samym turnieju z Philem Mickelsonem.

Na 17. dołku rundy finałowej Watney posłał swojego tee shota w środek fairway, potem 8 iron przeszedł jezioro, by na końcu wbić putta na birdie z 3,5 m.

Par na osiemnastce wystarczył, by wygrać z Dustinem Johnsonem 2 uderzeniami. "Nie denerwowałem się", mówił później. "Chciałem bardzo wykorzystać tę możliwość. A adrenalina? Kocham ją - mówił. Co ciekawe trenerem swingu obu bohaterów finału jest słynny amerykański instruktor Butch Harmon.

To największa jak do tej pory wygrana Amerykanina w jego dotychczasowej karierze, sukces, którym golfista na nowo przypomniał światu o swoim talencie i możliwościach. Ostatnio Watney stawał na podium w turnieju Buick Invitational w 2009 r.

Trzecie miejsce zajął w turnieju Włoch Francesco Molinari, ubiegłoroczny zwycięzca turnieju z serii WGC - HSBC Champions, oraz Duńczyk Anders Hansen, dla którego wysokie miejsce na Florydzie, to nie jedyna dobra wiadomość zeszłego tygodnia. Golfista awansował właśnie do pierwszej 50. Rankingu Światowego i jeżeli utrzyma tę pozycję przez kolejne 2 tygodnie, zagra w tegorocznej edycji turnieju wielkoszlemowego Masters.

Z przebiegu rundy finałowej zadowolony może być także Tiger Woods, który w niedzielę uzyskał swój najniższy wynik w tym roku (66 uderzeń, 6 poniżej par). Dzięki temu, że Irlandczyk Rory McIllroy na osiemnastce pechowo posłał swojego tee shota do wody a dołek zakończył double bogeyem, Tiger zawody ukończył na 10. pozycji. To pierwsze top10 Amerykanina w ciągu ostatnich 9 miesięcy.

Występ zdecydowanie poniżej oczekiwań zanotował natomiast pierwszy golfista świata - Niemiec Martin Kaymer, który po udanej pierwszej rundzie na poziomie 66 uderzeń, potem grał już coraz gorzej (70, 74, 74) i turniej ukończył na 24. pozycji. Nieco lepiej poszło Anglikowi Lee Westwoodowi, który po lepszej rundzie finałowej (68), zajął 18. miejsce.