Golf: Mickelson i Woods zwyciężyli

Nierzadko na podium widzimy dwóch najlepszych golfistów na świecie, każdy z trofeum i każdy zadowolony ze swojego zwycięstwa. Phil Mickelson i Tiger Woods, bo o nich mowa, są wielkimi wygranymi tego tygodnia.

Phil Mickelson odebrał puchar i czek na milion dolarów. Tiger także otrzymał puchar i czek, tylko na sumę 10 razy wyższą - 10 milionów dolarów.

Phil Mickelson rozpoczynał finałową rundę z dwoma uderzeniami straty do Tigera. Zakończył z przewagę trzech. Mickelson ukończył zawody z wynikiem 271 uderzeń, 9 poniżej par. Ostatnią rundę rozegrał za pomocą 65 uderzeń (-5). Gra Mickelsona była naprawdę rewelacyjna. Przez ostatnich 20 dołków nie zagrał ani jednego bogeya.

Tiger, który w pewien sposób mógł się czuć nieco zawiedziony, zanotował dwa birdie na ostatnich dołkach, ale Mickelson był już pewnym triumfatorem. Po rundzie Tygrys stwierdził: " Na pewno będę bardziej szczęśliwy jutro niż dziś, gdyż teraz jest moment, w którym czuję, iż miałem okazję zwyciężyć ten turniej". Jednak powodów do radości Tiger ma sporo. To był dla niego naprawdę dobry sezon. Na 17 turniejów, w których brał udział, wygrał w sześciu a, w dziewięciu nie zajął gorszego miejsca niż drugie.

Najważniejsze informacje o zawodnikach i turniejach golfa ?

Walka jednak nie toczyła się tylko pomiędzy Tigerem i Philem. Szansę na trofeum w ostatnim turnieju tego sezonu mieli także Kenny Perry, Sean O'Hair i Steve Sticker. Żadnemu z nich jednak nie udało się zatrzymać Woodsa i Mickelsona. Perry pogrzebał swoje szanse przez słabe tee shoty i kiepski putting oraz chipping. Steve Sticker miał okazję uplasować się przed Woodsem, jednak została ona zaprzepaszczona na "szestanstce", kiedy to zagrał bogeya, taki sam rezultat uzyskał na dołku nr 17. Sean O'Hair natomiast także nie skorzystał z szansy wyrównania z Woodsem, kiedy to na 17 dołku zagrał bogeya.

Dla Mickelsona jest to pierwsze zwycięstwo, od kiedy dowiedział się o chorobie swojej żony oraz swojej matki. Dla Tigera natomiast zwycięstwo w rankingu FedEx jest wielkim powrotem i potwierdzeniem tego co potrafi, po zeszłorocznej przerwie spowodowanej operacją kolana.