Golf: Australijczyk wygrał Canadian Open

Wokół greenu na dołku nr 18 na Glen Abbey Golf Course zgromadziły się tłumy fanów. Wystarczyło słuchać okrzyków tłumu by wiedzieć, który zawodni oddał strzał. Warto jednak to zobaczyć, by po raz kolejny stwierdzić, iż w golfie sytuacja może się zmienić w każdym momencie. Triumfatorem tegorocznego Canadian Open został Australijczyk, Nathan Green.

Do tej pory na turnieju Canadian Open ?

W niedzielę pogoda wreszcie pozwoliła golfostom ukończyć turniej. Nie padało do południa, co skwapliwie wykorzystali organizatorzy i z samego rana zakończyli trzecią rundę, a chwilę później pozwolili zawodnikom rozegrać ostatni etap rozgrywek. Do poniedziałku prowadził Jason Dufer, jednak niewielką stratę miał do niego Anthony Kim. Po trzeciej rundzie zawodnicy wyrównali i w finale obydwoje startowali z pozycji pierwszej. Z tej samej lokaty zaczynał Retief Goosen, który w trzecim etapie zagrał 67.

Podczas czwartej rundy zdecydowaną przewagę zdobyli Retief Goosen i Nathan Green. Sytuacja była o tyle ciekawa, iż w poniedziałek golfiści startowali w tych samych grupach, co w rundzie trzeciej, aby zaoszczędzić czasu. Tym samym publiczność nie oczekiwała na jedną grupę finałową, ponieważ zawodnicy z największymi szansami na zwycięstwo szli w następujących po sobie "trójkach" i każde uderzenie mogło być na miarę zwycięstwa.

Wśród publiczności zgromadzonej na galerii wokół "osiemnastki" byli fani Kima jak i Goosena oraz Greena. Każdy miał swojego faworyta, za którego trzymał kciuki i którego oklaskiwał najbardziej. Zawodnicy zdawali sobie sprawę, iż grają o najwyższe lokaty - tym większą odczuwali presję.

Kiedy szłam wraz z poszczególnymi grupami zauważyłam, iż golfiści światowego formatu także popełniają błędy. Im również może nie wyjść strzał, który wydawałby się nie tak trudny. Zmęczenie po czterech dniach gry, nerwy - wszystko to może sprawić, iż zamiast jednego putta - wykona się trzy, piłka, która pozornie miała upaść na green wpada do wody, zamiast na fairwayu ląduje w lesie. Nikt nie jest jednak nieomylny.

Najlepszy punkt obserwacji obrałam w pobliżu greenu dołka nr 18. "W pobliżu" może nie jest najlepszym określeniem, gdyż z powodu tłumu, nie można było tam podejść, więc zajęłam miejsce po drugiej stronie przeszkody wodnej z boku greenu.

Najważniejsze informacje o zawodnikach i turniejach golfa  ?

Najpierw na greenie pojawiła się piłka Anthony'ego Kima. Zaraz za nią pojawił się Kim witany gromkimi brawami. Na pewno należał do ulubieńców publiczności. Kiedy zbliżał się do flagi publiczność skandowała jego imię. Niestety ostatni dołek nie należał do najlepszych - zagrał bogeya.

Goosen na dołku nr 14 i 15 zagrał bogeya, aby zrównać z Greenem potrzebował eagle'a. Uderzył z środka fairwaya, ale piłka znalazła się w granicy hazardu w dłuższej trawie, w odległości 3 metrów od dołka. Jeden putt - eagle. Zachwyt wśród publiczności, większość krzyczy "Goos", "Goos"! Nathanowi Greenowi wystarczył par na "osiemnastce", aby doszło do dogrywki. Po uderzeniu z fairwaya jego piłka znalazła się niemal pomiędzy publicznością otaczająca green. Uderzenie nie było łatwe, ale najlepsi potrafią - chip i dwa putty wystarczyły, aby uzyskać par.

Większość komentatorów obstawiała, iż faworytem w play offie będzie Goosen, ale Nathan Green nie poddał się łatwo. Na "osiemnastce" obydwaj mieli para, kolejny dołek zadecydował: Goosen bogey, mimo iż miał wcześniej szanse na birdie, Green - bezpieczny par. Tym samym to Nathan Green został setnym zwycięzcą Canadian Open.