Canadian Open, czyli za co kochamy golfa

Tłumy widzów, nieomal dwa tysiące wolontariuszy, wszystko zaplanowane co do najmniejszych szczegółów - tak można zacząć relację z Canadian Open. To niesamowite uczucie zobaczyć na żywo jednych z najlepszych golfistów na świecie i ich grę.

Co działo się pierwszego dnia turnieju Canadian Open? Przeczytaj! ?

Zawodnicy występujący na Glen Abbey to ścisła światowa czołówka. To, co do tej pory było tylko przekazem telewizyjnym, staje się rzeczywistością: wspólny spacer od tee do fairwaya z golfistami pokroju Immelmana, Imady, O'Haira czy Goosena jest czymś, czego nie można doświadczyć oglądając relację tv.

Oprócz tych nazwisk, na polu zobaczyć można kanadyjską gwiazdę golfa Mike'a Weira'a oraz dwóch najlepszych amatorów na świecie - Kanadyjczyków Nicka Taylora i Matta Hilla, czy rzucającego się w oczy z powodu jaskrawych strojów i bardzo odchudzonego Johna Daly.

Ze swoją opalenizną, nowym stylem ubioru i niezwykle kolorową torbą golfową, sposobem uderzania piłki i niestety liczbą wypalanych papierosów jest chyba najbardziej popularną osoba na polu po Miku Weir. John Daly jak zawsze przyciąga tłumy. Publiczność wiernie śledzi każde jego uderzenie i oklaskuje te udane, a złe pomija milczeniem.

Daly jest skupiony, nie rozmawia z publicznością ani nawet ze swoim caddy. Na greene dołka nr 14 odpala jednego papierosa. Na tee "piętnastki" odpala kolejnego. Potężny strzał - piłka ląduje precyzyjnie na środku fairwaya. Zanim do niej dojdzie - zapali kolejnego papierosa. Jego charyzma sprawia, że wędruję z nim kolejne kilka dołków.

Pole golfowe typu parkland zaprojektowane zostało przez Jacka Nicklausa z myślą o takich wydarzeniach, tak więc wszystko jest na swoim miejscu, poruszanie się tłumu kibiców nie powoduje komplikacji. Pierwsza dziewiątka pola jest dosyć płaska, jednak z wieloma zbiornikami wodnymi, co nie ułatwia gry. Dwa dołki drugiej dziewiątki wyglądają podobnie, jednak już dołek 11-ty rozpoczyna się strzałem z tee na fairway, który jest położony 40 metrów niżej.

W tym miejscu rozpoczyna się część pola położona w dolinie, którą przecina wijąca się tam rzeka. Spektakularne widoki połączone z równie wspaniałą grą zawodników zatykają dech w piersiach.

Ponad to przekaz informacji, jaki można otrzymać na polu jest czymś dotychczas niespotykanym. Na każdym dołku stoi tablica informująca, kto w tym momencie uderza, jaki ma wynik, jaka jest odległość piłki od dołka, jaki procent puttów z danej odległości trafił w sezonie, a także podająca ciekawostki z kariery danego gracza. Na dołku nr 16 oglądając strzał Retiefa Goosena z tee na green, dowiedziałam się na przykład, iż kiedy był amatorem został rażony piorunem.

Jedyna rzecz, do jakiej można mieć zastrzeżenie to pogoda, ale matka natura ma swoje prawa i nawet turniej golfowy nie jest w stanie ich zmienić. Zawody co jakiś czas przerywano z powodu nawałnic i burz. Jednak te chwile oczekiwań są nagradzane potem, gdyż greeny z tego powodu są dość miękkie i wolne, co zawodnicy bezlitośnie wykorzystują.

Przykładem może być Mark Calcavecchia, który w drugiej rundzie uzyskał 9 birdie od dołka 12 do dołka 2 (nowy rekord PGA Tour). Jedynym problemem jest brak toczenia się piłki po fairwayach, co skraca nieco dystans drive'ów, który i tak u większości zawodników jest olbrzymi.

Zawodnicy zaskakują wyobraźnią uderzeń, spokojem i koncentracją. Tłumy wokół nich jakby nie istniały. Jedyne o czym myślą to jak uderzyć piłkę, aby była najbliżej dołka: fade, draw, nisko, wysoko... Każdy z nich ma 14 kijów w torbie, ale pomysłów na uderzenia jakby mieli ich co najmniej 30. Po raz pierwszy spotkałam się z sytuacją, kiedy ktoś z głębokiej trawy wykonując krótkie uderzenia na green - zagrał putta 3 wood! To właśnie zrobił Sean O'Hair.

Zdarzają się również wpadki jak nietrafiony putt z pół metra w wykonaniu dwóch "asów" Weira i Goosena. Przerwy związane z pogodą powodują pewien chaos, gdyż trudno się dowiedzieć, gdzie są dani gracze i kiedy skończą grać.

Po dwóch rundach na prowadzeniu jest Jason Dufner, z wynikiem -14. Za nim z jednym uderzeniem straty są Anthony Kim i Jerry Kelly. Podczas rundy trzeciej, która ponownie została przerwana, do ataku ruszył właśnie Anthony Kim i uzyskał na pierwszych dziewięciu dołkach wynik -4. Dufner jednak się nie poddaje i po sześciu dołkach jest -1.

Najważniejsze informacje o zawodnikach i turniejach golfa  ?