Pięć miliardów dolarów - tyle utopili Saudyjczycy w projekt, który miał poprawić wizerunek arabskiej monarchii i zrewolucjonizować światowy sport. Ponieśli spektakularną klęskę. "Pieniądze nie zmienią osła w ogiera pełnej krwi angielskiej" - komentuje złośliwie brytyjski "The Times".
Wieści o pogrzebie Public Investment Fund poniosły się po świecie, gdy w ubiegłym tygodniu fundusz inwestycyjny saudyjskiego królestwa ogłosił cele na kolejne czterolecie. Znalazła się wśród nich sugestia, że zagraniczne zaangażowanie PIF, który dysponuje budżetem biliona dolarów, zostanie zredukowane. Nowa strategia skupi się na "maksymalizacji zwrotów finansowych". To wywołało niepokój w środowisku sportowym, bo przecież Saudyjczycy sponsorują mnóstwo wydarzeń i rozgrywek, które są deficytowe. Od razu gruchnęła plotka, że pierwszy pod nóż pójdzie LIV Golf, nowatorski projekt, który miał zmienić oblicze golfa.