Szok. Wielka sportowa wojna skończyła się małżeństwem. Okazało się, że Trump miał rację

Kacper Sosnowski
Najpierw chcieli ich zwalczyć, toczyli batalię sądową, blokowali zawodników, teraz - nagle i niespodziewanie - ogłosili fuzję. PGA Tour, największa golfowa organizacja na świecie, łączy się z napędzanym przez Arabię Saudyjską LIV Golf. - Zdaję sobie sprawę, że ludzie nazwą mnie hipokrytą - komentuje komisarz PGA Tour, Jay Monahan. Pierwszy krytyk konkurencji z kraju łamiącego prawa człowieka teraz zachwala profity ze współpracy.

- Po dwóch latach sporów to historyczny dzień dla gry, którą wszyscy kochamy - mówił komisarz PGA Tour Jay Monahan, a dziennikarze nie mogli uwierzyć w to, co słyszą. Tym bardziej że w ostatnich miesiącach Monahan nie tylko krytykował, lecz także walczył w sądzie z nowym golfowym podmiotem. - Jak przeszliśmy od wojny do bycia partnerami? Po prostu zdaliśmy sobie sprawę, że lepiej nam razem niż osobno. Lepiej współpracować niż się zwalczać - przekazał.

Zobacz wideo Ronaldo bohaterem, Krychowiak załamany. Kulisy meczu w Arabii Saudyjskiej

"Nieprawdopodobne małżeństwo"

Do tego "nieprawdopodobnego małżeństwa" - jak pisze angielska prasa - doszło we wtorek. Zbliżanie się do siebie dwóch, a nawet trzech stron (fuzja dotyczy też DP World Tour, czyli europejskiej organizacji) owiane było tajemnicą, a trwać musiało od tygodni. To w ciągu nich ustalano warunki współpracy i korzyści, które z połączenia spółek. Z niedługiego oświadczenia, które wydały strony, wiadomo, że fuzja sprawia, iż pozwy między stronami zostały umorzone, a terminarz wszystkich zawodów ma być konstruowany tak, by minimalizować nachodzenie na siebie imprez. Wiadomo też, że zawodnicy, którzy zostali zawieszeni przez PGA Tour za współpracę z LIV Golf, będą mogli ponownie ubiegać się o członkostwo w amerykańskiej organizacji. Co jednak zapewne najważniejsze i znane tylko z doniesień zakulisowych, LIV Golf do nowego związku ma wnieść miliard dolarów. Koło takiego posagu trudno przejść obojętnie. Zresztą do tej pory saudyjskie dolary pomagały skutecznie zmieniać golfowy krajobraz.

Jak donosił "Daily Mail", Fundusz Inwestycji Publicznych Arabii Saudyjskiej (PIF) naciskał, jak mógł, by przekonać działaczy PGE Tour, by poszli na współpracę. Do rozmów z europejską stroną została zaangażowana m.in. Amanda Staveley, która pomagała też w operacji przejęcia przez saudyjski fundusz klubu piłkarskiego Newcastle United, a potem została jedną z jego dyrektorek. Tamta operacja trwała długo, bo sprzeciw wnosiły m.in. władze Premier League, które uznały, że w ten sposób klub będzie pod kontrolą innego państwa. Po 18 miesiącach zabiegów prawników i dodatkowych wyjaśnień na transakcję się zgodzono. Dogadanie się Saudyjczyków z PGA Tour zajęło nieco ponad rok i podzieliło świat golfa.

Od "zwykłych sk******nów" do "żałuję tych słów" 

Za opcją pro saudyjską opowiedziała się ta część golfowego świata, która kuszona wielkimi pieniędzmi przyłączyła się lub rozważała przyłączenie do LIV Golf. Wśród nich był Dustin Johnson, który łącznie przez dwa lata był numerem jeden rankingu, ale przez kilkanaście lat zarobił na golfowych polach połowę tego, co otrzymał tylko za podpis kontraktu od PIF - czyli 150 mln dolarów.

Saudyjczycy przyciągnęli do siebie kilkudziesięciu zawodników, ale też komentatorów czy ekspertów. Phil Mickelson, sześciokrotny zwycięzca turniejów wielkoszlemowych, jeden z czołowych golfistów świata, powiedział jakiś czas temu jednemu z amerykańskich dziennikarzy: - To zwykłe sk******ny. Zabiły Dżamala Chaszukdżiego [saudyjskiego dziennikarza "Washington Post" - red.], łamią prawa człowieka. Wykonują egzekucje, bo ktoś jest homoseksualny. Wiem o tym. Dlaczego rozważam grę u nich? Bo to jedyna okazja, aby zmienić sposób działania PGA Tour.

Dziennikarz kilka miesięcy potem opublikował ten cytat w nieautoryzowanej biografii golfisty i zrobiła się afera. Mickelson był już wtedy zawodnikiem LIV Golf z kontraktem na 200 mln dolarów. Zaczął tłumaczyć się brakiem autoryzacji, wyrwaniem słów z kontekstu i dodał, że żałuje tych słów, bo one "nie odzwierciedlają prawdziwych uczuć lub intencji".

Mickelson musiał odpowiadać dziennikarzom na trudne pytania, ale nie tylko on. Na jednej z pierwszych konferencji prasowych zawodnicy, którzy dołączyli do LIV, byli pytani, czy zagraliby też turniej w Rosji Władimira Putina i Korei Północnej. Do krytyki sportowców pracujących dla Arabii Saudyjskiej dołączyły też organizacje praw człowieka czy stowarzyszenia osób ocalałych w zamach terrorystycznych na World Trade Center z 11 września. W 2021 roku amerykańskie władze odtajniły raport dotyczący tamtych wydarzeń. Zaznaczyły, że piętnastu z dziewiętnastu porywaczy samolotów pochodziło z Arabii, gdzie urodził się też Osama bin Laden, mózg operacji. Urzędnicy amerykańscy doszli do wniosku, że obywatele saudyjscy pomogli finansować grupę terrorystyczną bin Ladena, Al-Kaidę, choć śledztwo nie wykazało, że saudyjscy urzędnicy byli współwinni ataków. Były prezydent USA Donald Trump, który w wywiadzie dla Fox News z 2016 roku o zamachy obwiniał Arabię Saudyjską, kilka lat później chwalił saudyjskie turnieje i optował za fuzją LIV Golf i PGA Tour. Amerykańskie media już od pewnego czasu opisują, jak PIF inwestuje w firmy i podmioty należące do osób związanych z Trumpem.

"Jeśli nie weźmiecie teraz ich pieniędzy, to po fuzji nic nie dostaniecie i zorientujecie się, jak mądrzy byli ci, którzy zrobili to wcześniej" - pisał na Twitterze Trump. Być może znał już saudyjską moc pieniądza, a może wcześniej wiedział o negocjacjach. W każdym razie wyszło tak, jak napisał.

Nie wszyscy się przyłączyli, więc Saudyjczycy przyłączyli wszystkich

To dlatego rozczarowana i zdezorientowana fuzją może być grupa tych, którzy w procesie sportwashingu, czyli wybielania się przez sport, nie chciała brać udziału. Wśród nich były największe nazwiska, na których Saudyjczykom zależało najbardziej. Tiger Woods podziękował za ofertę sięgającą 800 mln dolarów. Rory McIlroy odrzucił pakiet wart 400 mln dol. i został najgłośniejszym krytykiem nowej organizacji. Teraz kibice drwią z golfisty, prezentują jego smutne miny. "McIlroy po odrzuceniu 300 mln dol. tylko po to, by po roku pracować za darmo dla Saudyjczyków" - spuentował jeden z nich.

Na razie nie wiadomo, jak fuzja będzie wyglądała w praktyce. Informacje o wspólnych turniejach nie zostały potwierdzone. Strony zasugerowały, że na razie jest to partnerstwo biznesowo-handlowe, które media określają jako "kupiony przez Saudyjczyków rozejm wygodny dla wszystkich stron". Być może było tak, że PGA nigdy nie przeszkadzało pochodzenie saudyjskich pieniędzy, które miały być wpompowane w golf, a to, czego byliśmy świadkami przez ostatnie kilkanaście miesięcy, było tylko walką o ich dystrybucję?

Kolejna strefa wpływów Saudyjczyków

PIF, czyli jeden z największych państwowych funduszy majątkowych na świecie, który ma ponad 600 mld dolarów, osiągnął to, co chciał. Dotarł do najbogatszej grupy społecznej i to tu będzie kreował pozytywny wizerunek Arabii Saudyjskiej. Przypomnijmy, że Arabia Saudyjska jest obecna także w świecie Formuły 1, która od 2021 r. gości w tym kraju, a PIF pomaga w organizowaniu w kraju walk bokserskich oraz piłkarskiego Pucharu Hiszpanii i Włoch i ściąga do swej piłkarskiej ligi najlepszych graczy globu z Cristiano Ronaldo i Karimem Benzemą na czele.

Ostatnio także mocno współpracując z FIFA, inwestuje w futbol w Afryce oraz podpisuje umowy o współpracy z innymi federacjami - liczy, że inwestycje i profity dla tych krajów przełożą się na głosy przy wyborach gospodarza mundialu. Arabia Saudyjska jest już organizatorem tegorocznych Klubowych Mistrzostw Świata, a w 2027 roku będzie organizatorem piłkarskiego Pucharu Azji.

A to wszystko, by przykryć obraz państwa, które łamie prawa człowieka, prześladuje na tle politycznym i religijnym, dyskryminuje mniejszości etniczne i ogranicza prawa kobiet oraz bezwzględnie rozprawia się z opozycjonistami. To w stambulskim konsulacie Arabii Saudyjskiej doszło do zamordowania Dżamala Chaszukdżiego, saudyjskiego dziennikarza "Washington Post". Jak w raporcie z 2021 r. obliczyła organizacja praw człowieka Grant Liberty, Arabia Saudyjska przeznaczyła na tzw. sportwashing co najmniej półtora mld dol. Przy obecnej golfowej sprawie oraz innych aktywnościach wydaje się, że ta suma za chwilę będzie podwojona.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.