Jedyne takie pole golfowe w Polsce otwarte! Już latają piłeczki nad dawnym wysypiskiem [WIDEO, ZDJĘCIA]

To wyjątkowa, pierwsza taka inwestycja w Polsce - komunalne pole golfowe, które powstało na terenie dawnego wysypiska. - A jednak ze śmieci można mieć jakiś pożytek - uśmiechał się znany aktor i zapalony golfista Piotr Gąsowski podczas sobotniego otwarcia pola na gorzowskim Zawarciu. Za ponad 4 mln zł wybudowała je miejska spółka ZUO.

- Chodźcie, otworzymy to pole imienia Waldemara Szadnego - zagaił do kilku VIP-ów uśmiechnięty prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak, zanim jeszcze wszyscy chwycili za mikrofony i nożyce.

Właśnie należąca do Szadnego firma Golf Projekt była na gorzowskim polu golfowym tylko i aż wykonawcą. Tylko, bo sam gorzowski przedsiębiorca stanął dziś trochę w cieniu i dumnie przyglądał się tej inwestycji. Aż, bo teren był bardzo trudny, zalewowy, a jeszcze blisko dwie dekady temu było tam... wysypisko śmieci.

Mieliśmy pomysł, a urzędnicy sztywnieli

Samego pola właśnie w tym miejscu nie byłoby, gdyby nie upór prezesa Zakładu Utylizacji Odpadów Marka Wróblewskiego. To właśnie on był pomysłodawcą utworzenia miejsca do gry w golfa na dawnym śmietnisku na samym końcu ulicy Śląskiej (początkowo miało ono powstać na terenach po poligonach wojskowych przy wyjeździe na Szczecin).

Inwestycja trwała ponad trzy lata i kosztowała ponad 4 mln zł. Jak zapewnia prezes, może się zwrócić już nawet po dwóch latach. Ale droga do powstania pola nie była wcale usłana różami.

- Najtrudniejsza do przełamania była mentalność ludzi - wspomina dziś Wróblewski. - Gdy rozmawialiśmy o dotacji z funduszy na ochronę środowiska, urzędnicy odpowiadali mi: "Może byśmy was wsparli, ale nie mówcie, że tam zbudujecie pole golfowe". Zwróciliśmy się w stronę sportu, działacze mówili: "Może się uda, ale nie pokazujcie, że tam kiedyś było śmietnisko". O takiej inwestycji nie napisano wprost w prawie budowlanym, nie ma tego w zagadnieniach dotyczących ochrony środowiska. Gdy naszą ideę przedstawialiśmy różnym urzędnikom, sztywnieli, nie wiedzieli, jak się zachować. Ale udało nam się ten opór materii pokonać - opowiada prezes ZUO.

Ostatecznie nie udało się zdobyć dotacji, a jedynie pożyczkę preferencyjną na rekultywację terenu z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Dlatego preferencyjną, bo gorzowska spółka będzie mogła spłacić tylko 70 procent z pożyczonych 1,5 mln zł.

Dziś na ziemi po dawnym wysypisku śmieci piłeczka golfowa leci

Pole Golfowe Zawarcie (to oficjalna nazwa obiektu) ma 9 dołków. Jak przyznają znawcy dyscypliny, pole jest jednym z najtrudniejszych w kraju. By pokonać wszystkie dołki, trzeba przejść ponad 5 km. Tereny do gry zajmują ok. 25 ha, kolejne pięć hektarów to infrastruktura (domek klubowy z kawiarenką, specjalistycznym sklepem i zimowym symulatorem golfa) oraz przestrzeń treningowa: driving range, czyli tzw. strzelnica do ćwiczenia dalekich uderzeń, a także tzw. putting i chipping green, na których doskonali się precyzję.

Więcej o gorzowskim polu golfowym przeczytacie tutaj

- To ewenement w skali kraju. Parafrazując Golców, kiedyś tu było śmietnisko, a jest golfowisko. Jednak ze śmieci można mieć jakiś pożytek - zachwycał się prowadzący sobotnią imprezę znany aktor Piotr Gąsowski, który w golfa gra od 14 lat.

Gąsowski poczekał, aż politycy skończą wygłaszać oficjalne formułki i razem z trenerem golfa i menedżerem gorzowskiego pola golfowego Robertem Woźniakiem ruszył w pole i wykładał na temat tej dyscypliny sportu. Obaj długo prezentowali różne golfowe uderzenia. Każdy mógł spróbować swoich sił pod okiem ekspertów, a przede wszystkim miłośników tego sportu.

Halina Spałek, 65-letnia gorzowianka, z zacięciem próbowała trafić w piłeczkę. - Prezes Wróblewski jest moim szwagrem, on mnie namówił, żebym spróbowała. Nie żałuję. Wiem, że będę wpadała tu częściej, dla relaksu. Jestem na emeryturze, mam dużo czasu - wyznała z uśmiechem.

Podczas oficjalnej części w golfa nie pograł za to prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak, choć na polu pojawił się w stroju rasowego golfisty - w czerwonej koszulce polo. - Zawodowcem nie jestem, ale już kilka razy miałem okazję odbijać piłeczkę na różnych polach, nie tylko w Polsce, ale też koło Paryża i Neapolu - przyznał Jędrzejczak i zaznaczył, że czasami będzie przyjeżdżał na gorzowskie pole golfowe. - Najczęściej po sesjach rady miasta, żeby w przyjaznym dla człowieka miejscu się odstresować - uśmiechał się prezydent Gorzowa.

Gorzów miastem golfa?

Dziś podczas specjalnego festynu można w golfa na gorzowskim polu zagrać za darmo. A już niebawem na Zawarciu ruszy specjalna akademia golfa dla młodzieży. W gorzowskim Gimnazjum nr 16 ma nawet powstać... klasa golfowa, a każda ze szkół może dogadać się z menedżerem pola na jedną godzinę lekcyjną WF na polu.

- Wbrew pozorom golf wcale nie jest drogi. Gdy traktujemy go jako rekreację, nie wydamy na to więcej niż na uprawianie narciarstwa - przekonuje aktor Piotr Gąsowski.

Zaznacza, że w porównaniu z innymi podobnymi obiektami w Polsce będzie naprawdę tanio.

Gdy jesteśmy golfowymi żółtodziobami i chcemy tylko odbijać piłeczkę na tzw. strzelnicy, pogramy już za 20 zł (płacimy za wynajem kija i kosz piłek). Pięć razy więcej kosztuje pełna 18-dołkowa runda golfa na gorzowskim polu, ale do tego potrzebny jest też zakup zestawu kijów, a przede wszystkim zdobycie zielonej karty (w Gorzowie kurs i egzamin kosztuje ok. 500 zł).

Gazeta Wyborcza Gorzów - znajdź nas na Facebooku!

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.