Z hotelu na stadion w 4,5 minuty, czyli dlaczego Szwedzi podczas Euro 2012 mogą zamieszkać w Gdyni

O wizycie delegatów ze szwedzkiej federacji piłkarskiej w Gdyni rozmawiamy z kierownikiem stadionu GOSiR Dariuszem Schwarzem. - Szwedzi byli zachwyceni tym, co zobaczyli. Mają teraz dodatkową motywację, by awansować do finałów - śmieje się Schwarz.

Polecamy - Najnowsze zdjęcia z PGE Areny Gdańsk [ZDJĘCIA]

Maciej Dzwonnik: Jakie kryteria musiała spełnić Gdynia, by w ogóle znaleźć się w kręgu zainteresowań szwedzkiej federacji?

Dariusz Schwarz: Już trzy lata przed finałami spółka Euro 2012 na podstawie ankiet wyselekcjonowała blisko tysiąc ośrodków spełniających podstawowe wymogi dla miast-centrów pobytowych. Następnie liczbę kandydatów zmniejszono do dwustu, a po kolejnym odsiewie ostatecznie zostało już tylko 21 kandydatów. Wymogi to pełnowymiarowe boisko, trybuna na minimum tysiąc widzów, czterogwiazdkowy hotel oraz bliska odległość od miasta-gospodarza i lotniska. Gdynia od początku była jednym z faworytów.

Ale przecież trzy lata temu nowy gdyński stadion był dopiero w fazie projektu.

Zgadza się, ale ówczesny stadion też spełniał wymogi. Wybudowanie nowego tylko zwiększyło szansę Gdyni na znalezienie się w gronie kandydatów na centra pobytowe podczas Euro.

Gdy Gdynia już się w nim znalazła, zaczęły się wizytacje. Kto przyjechał jako pierwszy?

Niemcy, a zaraz po nich Szwecja. Oprócz Skandynawów wizytowali nas też Hiszpanie, Francuzi i Norwegowie. Wszystkim gdyński obiekt i baza noclegowa bardzo przypadła do gustu.

Szwedom najbardziej? Jak przebiegła ich wizyta?

Przyjechali jesienią ubiegłego roku. Taka wizyta trwa króciutko, około godziny. Szwedzi zaczęli od wizyty w Hotelu Nadmorskim. Delegaci oceniali standard hotelu, ilość pokoi, zabezpieczenie obiektu. Sprawdzali także, czy ich kucharz mógłby przygotowywać jedzenie szwedzkim piłkarzom na miejscowym sprzęcie, czy też potrzebne byłoby przywiezienie swojego. Potem, w eskorcie policji, pojechaliśmy na stadion przy ul. Olimpijskiej. Podróż trwała 4,5 minuty, Szwedzi byli zachwyceni. Nie zdążyli jeszcze dobrze się rozsiąść w samochodach, a już byli na miejscu.

Jak w ich oczach wypadł obiekt GOSiR-u?

Najbardziej ujęły ich kolory krzesełek, które są żółto-niebieskie, czyli takie same, jak na szwedzkiej fladze. Podobała się im również zwartość stadionu i osłonięte trybuny na których łatwo można przeprowadzić zamknięty trening. Po powrocie delegaci mieli zdać relację trenerom i zawodnikom. Nie zauważyłem, żeby narzekali na cokolwiek, więc powinni przekazać im same radosne wieści.

Kiedy dowiemy się, czy to właśnie Szwecja zamieszka w Gdyni?

Trzeba poczekać do końca eliminacji, ale Szwedzi nie powinni mieć problemów z awansem. Co prawda ciężko będzie im wyprzedzić w grupie Holandię, ale z pozostałymi zespołami zgromadzili komplet punktów i być może awansują bezpośrednio nawet z 2. miejsca. Natomiast my do końca roku będziemy gościć jeszcze inne zainteresowane federacje. O tym, która zatrzyma się w Gdyni, będziemy mogli porozmawiać dopiero za kilka miesięcy. Każda federacja ma bowiem możliwość zarezerwowania jednego centrum pobytowego jako głównego oraz umieszczenia dwóch innych na liście rezerwowej.

Czy Szwecja wybrała Gdynię jako tę główną?

Mogę tylko powiedzieć, że trzy federacje zamierzają zamieszkać w obrębie województwa pomorskiego.

A czy dla pana, jako kierownika GOSiR-u, lepiej byłoby gościć na przykład Hiszpanię, czy właśnie Szwecję?

Trzeba brać pod uwagę dwa czynniki, piłkarski i ekonomiczny. Z jednej strony fajnie byłoby gościć reprezentację, która zaszłaby w turnieju jak najdalej. Oznaczałoby to, że dobrze się jej w Gdyni trenuje, a każdy kolejny dzień pobytu to promocja dla miasta. Z drugiej strony ważny jest ruch turystyczny. Kibic na mistrzostwach nie żyje tylko meczem. Chce iść na plażę, zwiedzić okolicę, zainteresować się miejscową kulturą i wypić piwo w strefie kibica. Wiadomo, że Szwedów przyjechałoby więcej, niż Hiszpanów. Co więcej, jeśli by im się spodobało, mogliby tutaj wracać o każdej porze roku, bowiem Gdynia ma ze Szwecją wygodne połączenia promowe. Najlepszym rozwiązaniem byłoby oczywiście połączenie obu czynników. Ale nawet jeśli tak się nie stanie, to zarówno GOSiR, jak i Gdynia, sporo wygrają dzięki mistrzostwom.

Więcej o: