Ekstraklasa. Jakub Rzeźniczak: Zagrać na Euro, a potem wyjechać

- Między mną a nim sprawa jest załatwiona. Przeprosił mnie - mówi o incydencie ze ?Staruchem? obrońca Legii Jakub Rzeźniczak. - Druga sprawa to zachowanie klubu wobec mnie, które myślę, że nie było do końca fair. Nikt mnie nie przeprosił ani nie zapewnił, że to się więcej nie powtórzy - dodaje. Legia w zakończonym niedawno sezonie była trzecia i zdobyła Puchar Polski. Pod koniec lipca zagra w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europejskiej. - Trzeba awansować do rundy grupowej, bo dopiero tam zaczyna się poważna piłka. Mam nadzieję, że będziemy mieli szczęście w losowaniu - zaznacza.

Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv ?

Kuba Dybalski: To był dla ciebie udany sezon?

Jakub Rzeźniczak: Z perspektywy Pucharu Polski był bardzo udany. Ani przez chwilę nie było zwątpienia, że go może nie zdobędziemy. Może tylko raz, gdy w finale straciliśmy bramkę, ale w końcu wygraliśmy. Z perspektywy ligi - był nieudany.

Przegraliście 11 meczów. Podczas poprzednich 74 sezonów Legii w ekstraklasie zdarzyło jej się przegrać 11 lub więcej meczów tylko dziewięć razy.

- Straciliśmy bardzo dużo bramek i zaprzepaściliśmy dużą szansę, bo w tym sezonie zdobycie mistrzostwa nie było tak trudne jak w poprzednich. Wisła wygrała z najmniejszą liczbą punktów od kilkunastu lat.

Gdybyście w pierwszym sezonie pracy Macieja Skorży zdobyli tyle punktów, ile w pierwszym roku Jana Urbana, bylibyście mistrzami.

- Ale właśnie wtedy liga była mniej wyrównana. Różnice między górą a dołem tabeli dużo większe. Teraz tabela była "spłaszczona". Każdy mógł wygrać z każdym. Przed sezonem nawet przez myśl by nam nie przeszło, że z Ruchem nie zdobędziemy żadnego punktu. A przecież mistrzostwo zdobywa się, wygrywając z zespołami z dołu tabeli.

Dlaczego Legia przestała przegrywać dopiero pod koniec sezonu?

- Jesienią ostatnie kolejki też były lepsze niż te wcześniejsze. Słabo było w sierpniu i słabo było na początku wiosny, gdy w sześciu kolejkach zdobyliśmy tylko punkt z Zagłębiem. Najważniejsze, że po tych porażkach potrafiliśmy się podnieść i wywalczyć miejsce na podium. Bardzo dużo dał nam Puchar Polski. Zdobyliśmy go po tym najtrudniejszym okresie, pod presją, że to pewnie jedyny sposób awansu do europejskich pucharów.

Ale najlepsze wyniki Legia miała bez tej presji - już po awansie do Ligi Europejskiej.

- To sprawa indywidualna. Niewykluczone, że niektórzy, gdy były nerwy, nie mogli pokazać wszystkich umiejętności i po awansie zaczęli grać lepiej. Presja może być przyczyną słabszych wyników, ale jestem pewien, że doświadczenie z tego sezonu pomoże nam w przyszłym. Będziemy go potrzebować przede wszystkim w eliminacjach Ligi Europejskiej. Gra w rundzie grupowej to okazja do pokazania się w Europie dla nas i do zarobienia pieniędzy dla klubu.

Przed sezonem mogłeś się obawiać o miejsce w składzie. Przyszedł Srdja Knežević, dobrze grał Artur Jędrzejczyk, a ty w pierwszych meczach nie grałeś z powodu kontuzji. Ale okazało się, że bez problemu wywalczyłeś sobie pozycję w jedenastce.

- Przyzwyczaiłem się do tego, że akurat w Legii trochę się mnie nie docenia. Zwykle co sezon byli sprowadzani piłkarze na moją pozycję. Np. gdy przychodził Inaki Descarga już mnie skreślano. Okazało się, że gram. Teraz przyszedł Srdja, świetnie w przygotowaniach wypadł Artur, który strzelał gole Arsenalowi. Ale znam swoją wartość, wiem że stać mnie na wiele i pokazałem, że miejsce mi się należy.

Były mecze, w których częściej biegałeś po połowie rywali niż własnej. Częściej niż kiedyś włączasz się do akcji ofensywnych, poprawiłeś dośrodkowania. Ale nie widać tego w statystykach. Masz w tym sezonie jednego gola i asystę.

- Czasami jeszcze brakuje mi spokoju w polu karnym. Gdy mam dograć piłkę koledze, robię to niedokładnie.

A czasem próbujesz podawać zamiast strzelać.

- To prawda. Ale cieszy mnie to, że widzę efekty ciężkiej pracy. Również nad dośrodkowaniami. Spokój w okolicach pola karnego z czasem przyjdzie.

Jak ocenisz zawirowania pod koniec sezonu związane z ewentualną zmianą trenera?

- Każdy ma swoje zdanie, ale w szatni nie poruszaliśmy tego tematu. Wiedzieliśmy, że dobrą grą możemy tylko pomóc trenerowi Skorży. Prezes Miklas na konferencji przyznał po meczu z Polonią Bytom, że szefowie rozmawiali z trenerem Weissem. Moim zdaniem było to trochę nieeleganckie. Póki jest trener i trwa sezon, trzeba pozwolić mu pracować. Jeśli chce się dokonywać zmian, to po sezonie.

Sprawę ze "Staruchem" załatwiono jak należy?

- Między mną a nim sprawa jest załatwiona. Przeprosił mnie. Stało się to, czego oczekiwałem, nie miałem zamiaru go ciągać po sądach, bo z tego nie byłoby żadnego pożytku dla nikogo. Druga sprawa to zachowanie klubu wobec mnie, które myślę, że nie było do końca fair. Nikt mnie nie przeprosił ani nie zapewnił, że to się więcej nie powtórzy. Mój pracodawca powinien mi zapewnić bezpieczeństwo na stadionie, a tak nie było. Było mi trochę przykro, bo chyba jestem piłkarzem, który temu klubowi oddaje dużo serca nie tylko na boisku, ale także poza nim. Pewne kanony zachowań zostały naruszone.

Myślicie już o europejskich pucharach?

- Do tej pory raczej myśleliśmy o lidze. Trzeba awansować do rundy grupowej, bo dopiero tam zaczyna się poważna piłka. Mam nadzieję, że będziemy mieli szczęście w losowaniu.

Lech nie miał szczęścia w losowaniu, ale ogrywał Manchester City, strzelał gole Juventusowi...

- Jeśli w tym samym czasie my z Lechem walczyliśmy jak równy z równym, to nic nie stoi na przeszkodzie, by to powtórzyć w pucharach. Mam nadzieję, że przed pucharowymi meczami będziemy mocniejsi.

Podpisałeś w tym sezonie kontrakt, który wiąże cię z Legią jeszcze przez dwa i pół roku. Chcesz go wypełnić czy wcześniej wyjechać za granicę?

- Postawiłem sobie za cel znaleźć się w kadrze na Euro 2012. Konkurencja jest silna, ale rok to w piłce masa czasu - mogą zdarzyć się kontuzje, zmiana klubu, zmiana trenera. Podstawą jest gra w klubie. Do Euro na pewno chcę zostać w Legii, bo gdybym odszedł, nigdy nie wiadomo, co by się stało w nowym klubie. A jeśli będę grał w kadrze na Euro, możliwości wyjazdu za granicę będą większe. Jeśli oferta będzie korzystna dla mnie i dla klubu, to pewnie wyjadę. Moją wymarzoną jest liga angielska, ale bardzo wysoki poziom jest w Niemczech, Hiszpanii, Francji czy we Włoszech. W Turcji czy w Rosji też grają świetni piłkarze, choć przede wszystkim po to, żeby zarobić. Ale w futbolu pieniądze też są ważne. Jeśli pojawią się ciekawe oferty z tych dwóch krajów, też je rozważę.

Teraz wakacje?

- Miałem nadzieję, ze będą krótsze, bo dostanę powołanie do reprezentacji.

Ivica Vrdoljak ? najlepszym legionistą

Więcej o: