Euro 2012: "Drugiej takiej szansy, jak Euro 2012 mieć nie będziemy"

Upłynęły trzy lata od przyznania Polsce i Ukrainie trzeciej co do wielkości imprezy sportowej świata. Czas ucieka, a ukraińska opinia publiczna coraz bardziej obawia się, że przede wszystkim Lwów, ale też i Kijów mogą nie zdążyć z organizacją na czas.

- Pamiętajcie, że to Euro 2012, a nie 2013 - przestrzegał podczas ostatniej wizyty na Ukrainie szef UEFA Michel Platini. - Zdążymy zapewniali przedstawiciele nowych, ukraińskich władz.

Jednak z każdym upływającym do rozpoczęcia mistrzostw dniem wątpliwości jest coraz więcej. Mają je zarówno zwykli obywatele, którzy na forach internetowych powoli tracą nadzieję, jak również dziennikarze obserwujący przygotowania. Szczególny niepokój budzi sytuacja we Lwowie, gdzie zapóźnienia są coraz większe i gdzie ciągle dzieje się niewiele.

RBC Ukraina alarmuje, że jeśli nic się nie zmieni Lwów nie zdąży z budową. Powołuje się przy tym na słowa dyrektora Wasilija Ogorodnika, szefa budowy który przyznał wprost, że nadal nie udało się nadgonić czasu. Co gorsza, nie wiadomo też, czy w ogóle to będzie możliwe. W planach oddanie stadionu to sierpień 2011 roku, ale już raczej dotrzymanie tego terminu będzie niemożliwe. Na razie z ziemi "wyszły" dwie trybuny. Problem w tym, że nowi budowniczy nie mogą wydobyć nawet dokumentacji projektanta! Jak w takiej sytuacji nadrabiać zaległości.

A problemów jest więcej. Ukraiński dziennik "Deło" wytyka też i inne dziury z łataniem których jak dotąd nie poradził sobie Lwów. Chodzi przede wszystkim o wymagające gruntownej przebudowy lotnisko i brak inwestorów zagranicznych, którzy mogliby wspomóc świecący pustkami budżet. Źle jest też z "drogami", które według dziennika są nimi tylko z nazwy. I konkluduje. "Drugiej takiej szansy jak Euro 2012 Lwów może nie mieć już nigdy".

Póki co jednak, owa dana przez UEFA szansa na cywilizacyjny skok jest trwoniona. A co będzie gdy to historyczne miasto ją w ogóle utraci? Jak władze wytłumaczą to jego mieszkańcom? Póki co nikt takiej ewentualności nie chce nawet rozważać. Nikt, poza... UEFA.

Tylko nieco lepiej jest w Kijowie. Jednak prognozy dotyczące tego miasta są bardziej optymistyczne. Nowe władze bowiem za punkt honoru postawiły sobie nadgonienie zaległości. Odpowiedzialni za przygotowania do Euro 2012 z poprzedniej ekipy już potracili stanowiska, a rząd zapowiada kolejne setki milionów hrywien. Tylko w tym roku, jak donosi RBC Ukraina, stolica ma otrzymać ponad 1 mld hrywien (ok. 400 mln zł). Pieniądze te mają pójść przede wszystkim na budowę stadionu i lotniska, bo jak przyznają przedstawiciele władz tam sytuacja jest najbardziej krytyczna, a kolejnych opóźnień UEFA może już nie podarować. - Wierzę jednak, że podczas kolejnej wizyty Michel Platini będzie zadowolony z postępów - deklaruje Anatolij Gołubczenko, wicemer Kijowa.

Serwis poświęcony Euro 2012 na Sport.pl  ?

Więcej o: