Mirosław Drzewiecki: Nie wymiękły miasta podstawowe

- Kraków i Chorzów są po to, by pozostałe miasta nie spoczęły na laurach. Jeśli któreś z nich uzna, że może zwolnić, to mogą się obudzić w sytuacji gdy zostaną zastąpieni - mówi Minister Sportu i Turystyki Mirosław Drzewiecki. Z kolei prezydent UEFA Michel Platini przekonuje, że zmian polskich miast już nie będzie.

Kuba Dybalski: Znał pan wcześniej decyzję Komitetu Wykonawczego UEFA. Prezydenci miast podpytywali pana kto odpadł?

Mirosław Drzewiecki: Nie puściłem pary z ust. Obrady Komitetu Wykonawczego były utajnione. Umówiliśmy się, że decyzja zostanie ogłoszona w środę równo o 11. i takich zobowiązań należy dotrzymywać.

Drzewiecki: Zawsze jakieś miasta muszą być w rezerwie

Co zdecydowało, że właśnie Kraków i Chorzów nie będą organizowały meczów podczas Euro 2012?

- Najbardziej lapidarnie mogę powiedzieć, że nie wymiękły te miasta podstawowe - Gdańsk, Wrocław i Poznań. Gdyby one miały jakieś opóźnienia i nie spełniły wymogów UEFA, to wtedy dwa pozostałe mogłyby wejść na ich miejsce. To było jak w kolarskim wyścigu drużynowym. Wszyscy byli mocni i do końca dojechali koło w koło. Gdyby ktoś odpadł po drodze, to ktoś inny wykorzystałby lukę i wszedł na jego miejsce.

Czyli cokolwiek by Kraków i Chorzów zrobiły, to i tak wszystko zależało od tego czy podwinie się noga komuś z pozostałej czwórki?

- Trzeba pamiętać, że ten projekt jest realizowany do 2012 r. a więc jeszcze trzy lata i odpukać, ale wszędzie, i po polskiej i ukraińskiej stronie mogą wystąpić problemy. Nie wyobrażam sobie realizacji takiego projektu bez świadomości, że nie mam w zanadrzu i Chorzowa i Krakowa.

To już pewne, że z polskiej strony Euro będą organizowały cztery miasta dziś wybrane, czy może Chorzów lub Kraków mogą kogoś zastąpić? Na Ukrainie pewny jest tylko Kijów, a i to miasto ma problemy w związku z organizacją finału.

- Wszystko jest możliwe. Nieeleganckie byłoby mówienie, że chcielibyśmy żeby ukraińskim miastom coś się nie udało, bo byśmy nie chcieli, ale trzeba patrzeć jak się sytuacja rozwinie. Listopad nie jest przypadkową datą. Jeśli do tego czasu pewne działania związane z przygotowaniem stadionów i infrastruktury się nie zakończą, to nawet jeśli zostaną zrealizowane później, mogą nie być gotowe na Euro. To będzie decydowało o składzie strony ukraińskiej. Ja trzymam za nich kciuki, ale są czasem rzeczy, które przekraczają możliwości.

Kraków będzie cały czas wspierany? Prezydent Jacek Majchrowski był rozgoryczony decyzją Komitetu Wykonawczego.

- I Kraków, i Chorzów będą miał wsparcie. Myślę że już zrobiliśmy coś niezwykłego, bo spółki zarządzane i kierowane przez PL.2012 wyznaczają nową jakość kierowania projektami i są wzorem dla menadżerów. Warto więc nie odcinać tych dwóch miast, które znalazły się poza Euro, mam nadzieję tymczasowo, od tego projektu ogólnego.

Jacek Majchrowski kątem oka spojrzał na pana, pytając się czy przypadkiem ta pomoc nie będzie dotyczyła tylko stadionów.

- To oczywiste, że wszystkie projekty rządowe, które związane są z wydawaniem pieniędzy unijnych i budżetowych, będą kontynuowane. One nie są przecież robione wyłącznie na Euro, ale Euro nadaje im impet. Idę o zakład, że wszystkie 65 inwestycji związanych z mistrzostwami, gdyby ich nie było, skończyłyby się w 2015 r. U nas Kraków i Chorzów są po to, by pozostałe miasta nie spoczęły na laurach. Jeśli któreś z nich uzna, że może zwolnić, to mogą się obudzić w sytuacji gdy zostaną zastąpieni. Dla projektu w Polsce dobrze będzie, jeśli utrzymamy rywalizację.

Decyzja Komitetu Wykonawczego ewidentnie pokazuje, że Polska jest lepiej przygotowana do organizacji mistrzostw. Jak na nią zareagował Hrihorij Surkis?

- No źle to przyjął już na Komitecie Sterującym. Ale go trochę rozumiem. Tak to jest gdy się wie, że nie jest się do końca przygotowanym. To jest tak jak w sytuacji gdy uczniowie mają odrobić lekcje. Jak jest ich dwóch, to wiadomo, że obaj zostaną sprawdzeni. Ale usprawiedliwia ich trochę to, że mają trudną sytuację gospodarczą, polityczna też nie jest klarowna. Ukraina nie jest członkiem Unii Europejskiej. Im naprawdę jest trudniej niż Polsce.

Ta decyzja zmobilizuje Ukraińców?

- Tak sądzę. Biorąc pod uwagę, że UEFA zmierza do modelu z sześcioma miastami organizatorami ta decyzja jest daniem szansy. Można było powiedzieć, że tym którzy się nie przygotowali zamykamy drogę. Ale nie trzem ukraińskim miastom dano szansę by się poprawić.

Ostatnio w relacjach między tymi państwami było nerwowo. Ukraińcy zarzucali nam, że gramy na siebie.

- Rozmawiałem ostatnio z wicepremierem Wasilukiem i on zdaje sobie sprawę jaka jest sytuacja i jakie są różnice. Rozmawiamy po przyjacielsku. Możemy Ukrainie przekazać know-how, zaprosić do nas i pokazać jak to funkcjonuje w spółce PL.2012, radzić i to robimy. Ale pewnych rzeczy fizycznie zrobić nie możemy. Nie przekażemy tam pieniędzy. To wszystko, poza etapem planowania, musi być robione na miejscu. Trzeba pracować i budować.

Prezydent Krakowa: Chciałbym usłyszeć uzasadnienie - czytaj tutaj ?

Więcej o: