Kijów nie zdąży na Euro 2012? Skorzysta Warszawa?

Finał Euro 2012 w Kijowie znów stoi pod znakiem zapytania. Tym razem jednak nie z powodu opóźnień w budowie stadionu, a finansowego kryzysu - donoszą ukraińskie media. Wstrzymano budowę hoteli, ciągle nie wiadomo też kiedy i czy ruszy budowa terminalu lotniczego.

Lato na Ukrainie: Do Euro 2012 nie będzie konfliktu z rządem ?

Wszystkie ważniejsze obiekty miały powstać za pieniądze pożyczone od banków, a tych obecnie nikt nie chce na Ukrainie udzielać. Zagrożona jest przede wszystkim budowa głównego terminalu "D" na lotnisku "Borispol" - donosi Dmitrij Andriewskij, członek Rady Kijowa twierdzi, że realizacja większości inwestycji niezbędnych do przeprowadzenia meczu finałowego już legła w gruzach.

Według niego tylko faza projektowa budowy hoteli pochłonie rok, a ich budowa kolejne dwa. Tymczasem władze Kijowa dotychczas nie zrobiły nic, by wypełnić zobowiązania względem UEFA, no może poza budową stadionu.

Z kolei były dyrektor portu lotniczego w Kijowie twierdzi, że jeszcze z końcem października miała ruszyć jego budowa. Na słowach się jednak skończyło. Czy i kiedy się rozpocznie? Dziś trudno powiedzieć.

Jednak bez hoteli (mimo, że UEFA zmniejszyła wymagania względem liczby tych najbardziej ekskluzywnych), a tym bardziej portu lotniczego o organizacji meczu finałowego Kijów będzie mógł zapomnieć.

O groźbie utraty meczu finałowego zaczynają nieśmiało wspominać również miejscy urzędnicy. Jeden z nich Nikołaj Gricyk twierdzi, że miejska kasa praktycznie świeci pustkami, bo większość pieniędzy poszła na uregulowanie długów... za gaz.

Co na to Warszawa?

Więcej o: