Niemcy toną. Największy wychodek Europy. "Zero wstydu"

Bartłomiej Kubiak
Holenderscy kibice i publiczne toalety na Euro 2024
fot. Dominik Wardzichowski/Sport.pl, screen, youtube.com/@BriefFootballNews

Powalone płoty, zdeptane klomby, mnóstwo śmieci, błota, ale też wszechobecny, obrzydliwy zapach moczu. Tak w Dortmundzie podsumowują pobyt kibiców podczas Euro 2024.

Aż sześć meczów w cztery tygodnie, z czego ten ostatni w środę, gdy do Dortmundu zjechali angielscy i holenderscy kibice. Przede wszystkim ci drudzy, bo lokalne media podają, że w mieście było około 100 tysięcy Holendrów. Anglików, którzy ostatecznie cieszyli się z awansu do finału, bo w środę wieczorem drużyna Garetha Southgate'a wygrała 2:1, było blisko pięć razy mniej.

Zobacz wideo Holenderscy kibice zaskoczyli Anglików. "Piękne obrazki"

W dniu drugiego półfinału Euro nie obyło się bez incydentów. Przed meczem odnotowano dwie rozróby pod barami w centrum Dortmundu, fani nielegalnie - demolując ogrodzenie - próbowali też wedrzeć się do strefy kibica na Friedensplatz. - Wszyscy narzekali na Turków, a później przyjechali Holendrzy, Anglicy i dopiero były kłopoty - mówi dziennikowi "Ruhr Nachrichten" jeden z pracowników sklepu w centrum Dortmundu znajdującego się obok restauracji "Sausalitos", gdzie w środę doszło do awantur.

Euro 2024. Dortmund liczy straty

Cała bójka w "Sausalitos" trwała niespełna dwie minuty, ale to wystarczyło by zostawić po sobie ślad. Właściciele knajpy - jak informuje "Ruhr Nachrichten" - nie chcą już komentować całego zajścia. Odsyłają dziennikarzy do Monachium, gdzie znajduje się centrala firmy. "Zdecydowanie potępiamy ten incydent i chcemy podkreślić, że bezpieczeństwo i dobro naszych klientów oraz pracowników jest naszym najwyższym priorytetem. Na szczęście żaden z nich nie odniósł obrażeń w tym zdarzeniu. Uszkodzone zostały tylko rzeczy materialne" - pisze w oświadczeniu sieć restauracji "Sausalitos".

W Dortmundzie straty liczy jednak nie tylko "Sausalitos", bo te są w całym mieście. Dzień po półfinale zamknięty został Westfalenpark, gdzie podczas Euro zorganizowana jest duża strefa kibica. Szacuje się, że mecz Holandia - Anglia oglądało tam 43 tys. osób. W weekend mają odbyć się kolejne koncerty, ale w ostatnich dniach Westfalenpark był zamknięty.

Nie pomogły też gwałtowne i ulewne deszcze, bo parkowa łąka zamieniła się w błocisko. Ale to nie jest jedyny problem, bo Westfalenpark dotknęły też akty wandalizmu. "Niektórzy kibice nie przywiązywali szczególnej wagi do kwietników czy klombów. Wiele z nich, mimo że zostało odgrodzone taśmą, wymaga naprawy" - informują lokalne media.

Anglikom to w ogóle nie przeszkadzało

Powalone płoty, zdeptane klomby, mnóstwo śmieci, błota, ale też wszechobecny obrzydliwy zapach moczu. To też jest coś, na co narzekają mieszkańcy Dortmundu.

"W środę w drodze powrotnej z Westfalenpark reporter naszej redakcji zaobserwował kibiców oddających mocz na przednie koła samochodów zaparkowanych w bocznych uliczkach. Wszystko można było bez problemu zobaczyć. Oni nie mieli wstydu. Kibice wykorzystywali przestrzeń publiczną jako toaletę, chociaż po drodze było wiele pubów i restauracji, gdzie można było wejść za potrzebą" - pisze "Ruhr Nachrichten".

Niemcy drwią, że Dortmund w ostatnich dniach stał się największym wychodkiem w Europie. "Angielscy kibice, którzy świętowali awans do półfinału w pubie 'The Londoner', też przekształcili sobie pobliską ścianę kolei S-Bahn w publiczną toaletę. W powietrzu wciąż unosi się gryzący zapach moczu. Zresztą nie tylko tam, bo tak jest w wielu innych miejscach w mieście" - relacjonują Niemcy.

I wskazują, że podobnie było na całym Friedensplatz, czyli miejscu w samym sercu Dortmundu, gdzie pod koniec czerwca - przy okazji meczu z Francją (1:1) - bawili się także polscy kibice. "Na Kampstrasse - niedaleko kościoła św. Rajnolda, gdzie w środę Holendrzy mieli swoje miejsce spotkań, zauważyliśmy tylko kilka rzędów toalet dla masy ludzi. Już w południe ustawiały się tam długie kolejki".

W Dortmundzie od razu po ostatnim meczu zabrali się za sprzątanie. Władze miasta zapowiadają, że dokonają bilansu zniszczeń dopiero po Euro, które kończy się w niedzielę w Berlinie, gdzie o 21 Hiszpania zagra w finale z Anglią. Ale i w Dortmundzie na ten weekend też zaplanowane są kolejne atrakcje dla kibiców.

- Na te wszystkie incydenty należy spojrzeć z szerszej perspektywy - mówi szef dortmundzkiej policji Achim Stankowitz. - Szacujemy, że w mieście bawiło się nawet 160 tys. kibiców, zatrzymanych zostało 26. To oznacza, że większość ludzi zachowywała się spokojnie i z tego powodu się cieszymy - podkreśla.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...