Francja aż kipi! Jak Polska za Michniewicza. Laga na Kylianka

Kacper Sosnowski
- Jeśli się nudzisz, obejrzyj coś innego - odpowiedział szwedzkiemu dziennikarzowi Didier Deschamps. Jeżeli Francji można było zarzucić mało atrakcyjną grę, tak teraz z Hiszpanią można jej było momentami przyklasnąć. Tylko czy kogoś nad Sekwaną ten niezły mecz ucieszy, skoro Francji nie ma już w turnieju?

Słowa selekcjonera Francji wypowiedziane na konferencji prasowej jeszcze przed meczem z Hiszpanią rozbrzmiewały w mediach w całej Europie. Didier Deschamps był lekko zirytowany tym, że ktoś - w dodatku ktoś z zagranicy - zarzuca półfinaliście Euro usypianie widza.

Francja, półfinalista, który "niewiele robi"

Mało atrakcyjną grę "Trójkolorowych" dokumentowały liczby. Francja półfinalistą była bez strzelonego gola z gry, a złośliwi dodawali, że przy okazji z wygranym konkursem rzutów karnych bez obronionego karnego. W "L'Equipe" Francuzi byli opisywani jako zespół, który "niewiele robi, ale jest gotowy na wszystko". W półfinale jednak trudno było zakładać, że to "niewiele" wystarczy na jedną z najlepszych, najbardziej bramkostrzelnych (11 goli do tej pory) drużyn na tym Euro.

Deschamps zrobił to, co mógł i od pierwszych minut posłał na Hiszpanów, to miał najlepszego. Skoro Ousmane Dembele błysnął z Portugalią, mimo że na placu gry pojawił się wtedy w drugiej połowie i został MVP meczu, to teraz zagrał od początku. Na skrzydłach francuskie akcje mieli napędzać Kylian Mbappe i Kolo Muani. Ten wybór też w teorii wydawał się lepszy niż stawianie na niewyraźnego Marcusa Thurama.

Jednego Deschampes nie ruszał od początku Euro. Przeciw Hiszpanii znów postawił w defensywie na sprawdzony kwartet Koundé-Upamecano-Saliba-Hernandez. Ta czwórka w całym turnieju straciła tylko jednego gola, z Polską, po rzucie karnym Roberta Lewandowskiego.

Już po kilku minutach kibice "Trójkolorowych" mogli zacierać ręce. Choć w piłkę grali głównie Hiszpanie, to kontrataki Francji pokazywały, jak efektownie i niebezpiecznie mogą być karcone przez wicemistrzów świata. To po jednej z takich szybkich akcji Francji udało się coś, czego nie mogła dokonać przez 300 minut na tym turnieju. Mbappe zaczarował na lewej stronie dorzucił piłkę idealnie na głowę Kolo Muaniego i ekipa Deschapsa wygrywała 1:0.

Francja jak Polska za Michniewicza

Jej kibice mogli przypomnieć sobie, ile radości daje gol strzelony podczas meczu po wymanewrowaniu obrony rywala, a Mbappe mógł przypomnieć wszystkim, jak powinna wyglądać asysta marzeń. Ponieważ gwiazda Francji grała wreszcie bez maski na twarzy, fani mieli też nadzieję, że Mbappe wreszcie lepiej tę bramkę zobaczy i skieruje do niej piłkę.

Prowadzenie dawało Francji nadzieję na dalszą grę z kontry i wykorzystywanie atutów. Przez kolejne kilkanaście minut gra "Trójkolorowych" mogła się podobać. Potem jednak Hiszpanie znaleźli w obronie Francji słabe punkty i również dzięki geniuszowi Lamine'a Yamala odrobili straty, a przy ofensywnej fantazji Dani Olmo wyszli na prowadzenie 2:1, którego nie oddali aż do końca.

I szybko zaczęło się okazywać, że asortyment ofensywy Francuzów na tle rywala jest marny. Głównymi punktami programu miały być długie piłki na Mbappe i Dembele posyłane nawet przez francuskiego bramkarza. Mówiąc pół żartem pół serio: "laga na Kylianka" znane znam z czasów Czesława Michniewicza i "lagi na Robercika". Polacy wtedy upraszczali grę, bo nie mieli artystów do cierpliwego budowania akcji czy wychodzenia spod pressingu, wybierali sposób bezpieczny. Ale Francuzi?

Turecki polot, gruzińska fantazja, francuskie nic

W drugiej połowie weszli oni w swój ostatnio prezentowany styl - nieporadności pod bramką rywala. Kolejne znakomite sytuacje miał Theo Hernandez, czy w końcówce Kylian Mbappe. Obaj strzelali wysoko nad poprzeczką. Szczególnie zastanawia nieporadność nowego gracza Realu Madryt, który jeśli na Euro strzelał na bramkę rywala (z gry), to albo uderzał za lekko, albo trafiał w bramkarza. Jeśli różnicę Francji na turnieju mieli robić tacy piłkarze jak Mbappe, to 25-latek zupełnie zawiódł. Ale formą nie błyszczał też Antoine Griezmann, który teraz w fazie pucharowej wielkiego turnieju nie zagrał w podstawowej jedenastce pierwszy raz od... 2014 roku. To o czymś świadczy.

Didier Deschamps próbował jeszcze ratować sytuację zmianami i wprowadził na boisko Eduardo Camavingę, Bradley'a Barcolę, czy Oliviera Giroud, ale mimo ochoczej gry do przodu warci setki milionów euro zmiennicy nie odmienili losów meczu.

Francuska prasa nieśmiało, ale jednak kieruje do kibiców przesłanie, że po takim półfinale piłkarze "nie mają się czego wstydzić". To dość odważna teza, bo przez całą drugą połowę, trudno powiedzieć o Francuzach, że za wszelką cenę chcieli w meczu wyrównać. Nie chcieli, albo nie potrafili założyć Hiszpanom pressingu. Na oglądaniu jak rywal zuchwale podaje sobie piłkę, stracili sporo czasu. Wydawali się spóźnieni do wielu piłek, lub nie brali licznie udziału w akcjach ofensywnych. To sygnalizował nawet Dembele, który często do nikogo dogrywał w pole karne. Francuzi nie prezentowali cech wolicjonalnych, nie zostawili serca i potu na boisku, czym w kluczowych momentach turnieju zachwycili choćby energiczni Turcy, grający z polotem Gruzini, czy nieodpuszczający Ukraińcy. W końcówce meczu to zresztą Hiszpanie pressowali Francję pod jej bramką, wpędzając rywali w kłopoty. Jeśli ktoś nie znałby wyniku, pomyślałby, że to "La Furia Roja" walczy tu o życie.

Skoro jednak Francuzi sami są z siebie zadowoleni, to nie będziemy - niczym szwedzki dziennikarz - tego optymizmu im burzyć.

Deschamps na lata

W końcu Francja zrobiła to, czego na tych mistrzostwach Europy od niej wymagano. Została jedną z najlepszych czterech drużyn imprezy. Taki minimalny cel postawił przed Deschampsem prezes Francuskiej Federacji Piłkarskiej (FFF) Philippe Diallo. Ze znacznym prawdopodobieństwem można zatem stwierdzić, że 55-letni selekcjoner zostanie na stanowisku zapewne już do końca umowy, czyli połowy 2026 roku.

Deschamps jest najdłużej sprawującym funkcję selekcjonerem ze wszystkich trenerów na Euro. Na stanowisku pracuje od 12 lat. W tym czasie wygrał mistrzostwo świata w 2018 r., dotarł do ćwierćfinału w 2014 r. i finału mundialu w 2022 r. Na Euro przegrał finał w 2016 r. a w 2021 r. odpadł w 1/8 finału. To wciąż są niezłe wyniki, choć czy potencjał zespołu nie był i nie jest większy? Niezależnie od tego, czy występ Francji na Euro był poprawny, czy niestrawny, teraz jej kibice, ale i fani malkontenci będą musieli oglądać w telewizji "coś innego".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.