Holendrzy oszaleli po ćwierćfinale Euro. "Koeman powinien się zastanowić"

Do 70. minuty sobotniego ćwierćfinału Euro 2024 Holandia - Turcja wydawało się, że to ci drudzy sprawią kolejną niespodziankę i tak jak w 2008 roku wejdą do półfinału. Nic z tego, bo właśnie wtedy ich obronę przełamali "Oranje", dzięki czemu to oni zagrają o wejście do finału. Trudną drogę na przestrzeni tego spotkania zauważają holenderskie media, które z entuzjazmem piszą o awansie rodaków.
SOCCER-EURO-NLD-TUR/REPORT
Fot. REUTERS/Annegret Hilse

Starcie Holandii z Turcją na papierze nie wyglądało może na najmocniejsze zestawienie ćwierćfinałów Euro 2024, ale biorąc pod uwagę styl gry obu reprezentacji, można było oczekiwać ciekawego widowiska. I takie też właśnie otrzymaliśmy. Holedrzy bardzo długo nie mogli "wbić" się w obronę rywali, choć regularnie próbowali. Turcy z kolei skutecznie trzymali ich na dystans, a w 35. minucie wyszli na prowadzenie dzięki główce Sameta Akaydina.

Zobacz wideo Deschamps pod ostrzałem krytyki. "To frustruje. Nie tylko kibiców"

Euro 2024. W sześć minut do nieba

Jednak turecka defensywa wytrzymała tylko do 70. minuty. Gol Stefana de Vrija oraz samobój Merta Muldura (początkowo zapisany jako trafienie Cody'ego Gakpo), które padły w przeciągu sześciu minut, rzuciły zespół Vincenzo Montelli na kolana. Mogli z nich wstać, mieli ku temu nawet kilka okazji. Ale "Oranje" albo heroicznie się bronili, albo ratował ich bramkarz. 

Cierpienia Holendrów zostały nagrodzone awansem, a o ich niełatwej drodze na przestrzeni ćwierćfinału piszą rozentuzjazmowane krajowe media, które nie ukrywają dumy z drużyny Ronalda Koemana. Portal soccernews.nl pisze o sześciu minutach chwały dla Holendrów. "Wraz z upływem czasu w drugiej połowie Holandia coraz mocniej naciskała, szukała drogi do bramki rywali i szukała wyrównania. Znalazła je w 70. minucie po idealnym dośrodkowaniu Depaya na głowę De Vrija. Sześć minut później było już 2:1, Gdy Mert Muldur uprzedził Gakpo, ale na tyle pechowo, że piłka i tak trafiła do bramki" - czytamy. 

Dziennikarze nos.nl zauważają doskonałą pracę bramkarza Barta Verbruggena w końcówce, kiedy "Oranje" musieli przetrwać sztorm. "Awans pewny był dopiero po ostatnim gwizdku. Turcy mieli swoje szanse, ale Verbruggen bronił znakomicie i wykazywał się świetnym refleksem. Gdy sędzie skończył mecz, można było głęboko odetchnąć" - piszą.

Holandia - Turcja. "Serce lwa" zdecydowało. Ale to nie koniec

Natomiast gazeta "De Telegraaf" wskazuje wyraźnie, która zmiana sprawiła lepszą grę Holendrów w drugiej połowie. "Pomimo wszystkich ograniczeń Weghorsta na najwyższym poziomie, selekcjoner reprezentacji Holandii powinien poważnie zastanowić się nad miejscem w wyjściowym składzie dla napastnika. Z Depayem za sobą. Bo w takim ustawieniu cała drużyna spisuje się lepiej, co pokazywały te mistrzostwa Europy" - czytamy. 

Holendrzy zauważają także, że dla ich reprezentacji to pierwszy awans do półfinału Euro od 2004 roku, ale nie ma co popadać w euforię, bo wciąż może być dużo lepiej. "Ten zespół ma serce lwa, ale aby ten turniej stał się prawdziwie niezapomniany, Anglia musi zostać pokonana. To najważniejszy mecz od czasu ćwierćfinału mundialu 2022 pod wodzą Louisa van Gaala" - stwierdza nos.nl. 

Więcej o: