Cristiano Ronaldo po meczu Portugalia - Słowenia znalazł się na ustach całego świata. Przeżył wówczas emocjonalny rollercoaster. Najpierw w dogrywce zmarnował rzut karny, co doprowadziło go do płaczu. Potem w samej serii jedenastek już się nie pomylił, a jego ekipa wywalczyła awans do ćwierćfinału. Po spotkaniu ogłosił zaś, że to jego ostatnie Euro w karierze. Teraz wokół tamtego starcia rozpętała się spora afera. Wszystko przez jednego ze sponsorów piłkarza.
Chodzi o firmę WHOOP, która produkuje urządzenia mierzące parametry funkcjonowania organizmu. Ronaldo nosi jej opaskę podczas gry, treningu, regeneracji, a nawet snu. Dzięki niej może monitorować swoje wyniki i jak twierdzi, poprawiać swoją grę i lepiej dbać o stan zdrowia. W ramach współpracy firma miała dostęp do odczytów wysokości tętna Portugalczyka i postanowiła się nimi podzielić.
W mediach społecznościowych zamieściła wykres obrazujący pracę serca Ronaldo w trakcie konkursu rzutów karnych. Wynika z niego, że biło ono najszybciej w momencie gwizdka kończącego dogrywkę oraz po zwycięskim golu dla Portugalii. W trakcie wykonywania jedenastki zawodnik miał być spokojny, mimo że ciążyła na nim presja po niewykorzystanym karnym w dogrywce.
Wykres można by potraktować tylko jako pewną ciekawostkę, gdyby nie kontrowersje, jakie wzbudził. Istnieje podejrzenie, że firma oraz piłkarz złamali przepisy. Alarm w tej sprawie podniósł ekspert ds. sponsoringu i marketingu, Ricardo Fort. - To ambush marketing. Jest to nielegalne i zarówno gracz, jak i firma powinni zostać ukarani grzywną - napisał w portalu X.
W komentarzu wyjaśnił, że ambush marketing "ma miejsce wtedy, gdy marka niebędąca sponsorem sugeruje, że jest w jakiś sposób powiązana z wydarzeniem". W tym wypadku chodzi o Euro 2024, z którym WHOOP oficjalnie nie współpracuje. Jak zaznaczył, jest to skomplikowana sprawa dla prawników. Pytanie, czy UEFA zechce się nią zająć.
Podobny skandal podczas Euro 2012 wywołał Duńczyk Nicklas Bendtner. Po strzelonej bramce odsłonił koszulkę w taki sposób, że było widać jego majtki, na których umieścił nazwę zakładów bukmacherskich Paddy Power. Za karę musiał zapłacić 100 tys. euro grzywny oraz został zawieszony na jeden mecz.