Porażka 1:2 z Włochami, remis 2:2 z Chorwacją oraz porażka 0:1 z Hiszpanią - oto wyniki reprezentacji Albanii na trwających mistrzostwach Europy. Albańczycy pokazali się z dobrej strony szczególnie w starciu z Chorwacją.
Po meczu z Chorwacją doszło jednak także do skandalicznych scen z udziałem Mirlinda Daku. 26-latek, który od 2023 roku gra w lidze rosyjskiej, podszedł do trybun i zaczął intonować przyśpiewki obrażające Macedonię Północną. Zaczął śpiewać: j****ć Macedonię", a pseudokibice potem obrażali również Serbię. Miało to związek z konfliktem, który trwa na Bałkanach. Z tego powodu został przez UEFĘ zawieszony na dwa mecze.
"W takich momentach emocje każdego piłkarza osiągają nowy poziom, który można zrozumieć tylko na boisku. Bardzo trudno opisać uczucia związane z grą dla reprezentacji narodowej i wspaniałymi fanami, którzy okazują ci bezgraniczną miłość. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem po meczu z Chorwacją. To efekt emocjonującej gry" - pisał w mediach społecznościowych po zakończeniu spotkania.
Teraz ponownie odniósł się do sprawy - tym razem na łamach rosyjskich mediów. - Wszystko wymknęło się spod kontroli. To jeden z najtrudniejszych momentów w mojej karierze - powiedział w rozmowie z tamtejszym "Super Expressem".
- Ten tydzień był bardzo trudny. Mierzę się z presją, z jaką nigdy wcześniej nie miałem do czynienia. Jestem w samym środku skandalu i wstydzę się tego. Nie chciałem doprowadzić do takiej sytuacji, nie mówiąc już o tym, że wywołało to duże poruszenie w mediach - dodał piłkarz.
Daku podkreślił, że nie skontrolował swoich emocji. - Na takich meczach kibice często pozwalają sobie na wykrzykiwanie obelg kosztem kibiców z innych krajów. Ta atmosfera towarzyszy Ci przez całą grę i dotyka Cię. Dotyczy to wszystkich na stadionie. Tamten mecz zakończył się emocjami, wyrównaliśmy w ostatnich minutach, a ja zadebiutowałem w turnieju. Dlatego emocje wzrosły. To mnie w ogóle nie usprawiedliwia. Zaraz po krzyku zdałem sobie sprawę z tego, co zrobiłem - wyjaśnił.
Zawodnik podkreślił, że nie obrażał Serbii i nikt z tamtejszej federacji nie wysłał na niego skargi. Przypomnijmy, że piłkarz do Rosji trafił latem zeszłego roku z chorwackiego Osijeku za 1,2 miliona euro. Dotychczas zagrał w tym klubie 33 spotkania, zdobył dziesięć goli i miał cztery asysty.