Alarmujące słowa Bońka po Euro 2024. Ludziom otworzą się oczy. "Brutalna prawda"

- Nie podobało mi się to, że do każdego przeciwnika ustawialiśmy nie tylko taktykę, lecz także personalia, to, kto ma wyjść na boisko, że bardziej zwracaliśmy uwagę na nich niż na siebie - tak Zbigniew Boniek ocenił występ reprezentacji Polski na Euro 2024. W wywiadzie dla "Przeglądu Spotowego" Onetu były prezes PZPN ubolewa, że kadra tak szybko pożegnała się z turniejem, ponadto wskazał, co o tym zadecydowało. I mówi, jak teraz powinna wyglądać drużyna narodowa.
Zbigniew Boniek / Michał Probierz i Robert Lewandowski
Jan Kowalski / Agencja Gazeta / Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Reprezentacja Polski już po dwóch meczach Euro 2024 straciła szanse na awans do fazy pucharowej. Na pożegnanie zremisowała 1:1 z Francją, co może stanowić dobry prognostyk na przyszłość. Ale trudno powiedzieć, aby turniej okazał się dla niej udany.

Zobacz wideo "Probierz sprytnie to rozegrał. Jest największym zwycięzcą"

Zbigniew Boniek komentuje występ reprezentacji Polski na Euro 2024. "Na niskim poziomie"

Oczekiwania wobec polskich piłkarzy były większe, zwłaszcza po czerwcowych zwycięstwach w meczach towarzyskich z innymi uczestnikami mistrzostw Europy - Ukrainą (3:1) oraz Turcją (2:1), czym udało się przedłużyć passę bez porażki do ośmiu spotkań. Jednak zdaniem Zbigniewa Bońka nawet to nie dawało podstaw do myślenia o spektakularnym wyniku.

- Przed turniejem i w trakcie było za dużo chaosu, koncepcji i poszukiwań. Zameldowaliśmy się w Niemczech bez wykrystalizowanej podstawowej jedenastki. I nie mielibyśmy jej, nawet gdyby od początku zdrowi byli Robert Lewandowski z Pawłem Dawidowiczem. Po wygranych meczach towarzyskich (...) myśleliśmy, że nasza gra wreszcie zaczęła jakoś wyglądać i że damy sobie radę. Turniej zweryfikował te opinie - powiedział były prezes PZPN w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Onetem.

Boniek nie chciał przesadnie krytykować reprezentacji, choć zwrócił uwagę, że bez świetnej postawy Wojciecha Szczęsnego oraz Łukasza Skorupskiego wyniki mogłyby być o wiele gorsze. I wskazał aspekt, który jego zdaniem miał bardzo istotne znaczenie.

- Przygotowanie motoryczne naszych piłkarzy było na niskim poziomie. Pod tym względem odstawaliśmy na tych mistrzostwach od niemal wszystkich rywali. Szczególnie widać to było w środku pola, gdzie nasi nie nadążali za przeciwnikami - stwierdził. Przy tym zaznaczył, że odpowiadają za to sami piłkarze i ich trenerzy klubowi, a nie Michał Probierz.

Mimo to selekcjonerowi polskiej kadry także się oberwało. - Nie podobało mi się to, że do każdego przeciwnika ustawialiśmy nie tylko taktykę, lecz także personalia, to, kto ma wyjść na boisko, że - wbrew zapowiedziom - bardziej zwracaliśmy uwagę na nich niż na siebie. Dobra drużyna ma indywidualności, które nadają ton zespołowi, ma kręgosłup, pomysł, jak wykorzystać atuty, a jak trochę przykryć wady - ocenił Boniek. Jego zdaniem najbardziej widać to było w spotkaniu z Austrią (1:3), w którym na boisko wybiegli zawodnicy "będący lepsi w walce wręcz niż w grze w piłkę". Mogło to też wynikać z braku "międzynarodowego doświadczenia" u Probierza. - Co mecz, to inna koncepcja, inna taktyka, inna drużyna, inny styl, inne nastawienie, zmiany personalne. To wszystko zebrane razem nikomu nie pomogło - podkreślił 68-latek.

Zbigniew Boniek szczery do bólu ws. reprezentacji Polski. "Nim się rozgrzaliśmy, to już nas nie było"

Tegoroczne Euro było pierwszym w historii, na którym reprezentacja Polski rozegrała "mecz o honor". Na poprzednich nieudanych turniejach (2008, 2012, 2020) do samego końca miała szanse na awans. - Nim się dobrze rozgrzaliśmy, to już nas nie było. Taka jest brutalna prawda - skwitował Boniek, który nie tak dawno porównał mistrzostwa Europy do zabawy na dyskotece. I wrócił do tamtej analogii, odnosząc się do słów dziennikarza, że "Polska została wyproszona jako pierwsza". - I to jeszcze nim przyszedł DJ i zaczął grać muzykę - powiedział. Poza tym uważa, że nawet zalążki bardziej efektownej gry nie są w stanie zupełnie przykryć słabego rezultatu. - W ciemno biorę wynik z Kataru (1/8 finału - red.) - stwierdził, przypominając, że na tamtym turnieju drużyna narodowa prezentowała się bardzo przeciętnie, a atmosfera wokół niej była fatalna.

80-krotny reprezentant Polski nie określił, czy pozostawienie Probierza na stanowisku to dobry pomysł. Czeka na to, co wydarzy się w jesiennych spotkaniach Ligi Narodów oraz w przyszłorocznych eliminacjach mistrzostw świata. I apeluje do selekcjonera. - Nie chciałbym, żebyśmy turniej w Niemczech schowali do szuflady bez wyciągnięcia wniosków na przyszłość - oznajmił.

Boniek docenia, że selekcjoner próbował bardziej ofensywnie grać w piłkę. Uważa, że trzeba to kontynuować, gdyż Polska ma do tego odpowiednich zawodników. - Do tego potrzebni są zdrowi i w formie Moder, Urbański, Zieliński, Sebastian Szymański, Skóraś, Frankowski, Zalewski, może Kacper Kozłowski. Chciałbym widzieć reprezentację Polski, która gra futbol pozytywny - zakończył.

Więcej o: