Thriller w meczu decydującym o awansie! Czerwona kartka i gol w 95. minucie!

Czescy piłkarze do końca wierzyli w to, że uda się wyszarpać awans do 1/8 finału, ale bramka Turków w doliczonym czasie gry odebrała im ostatnią nadzieję na fazę pucharową Euro. Turcja pokonała Czechów 2:1, grając ponad godzinę w przewadze. Sam mecz należał do tych z gatunku brzydkich, sędzia nie panował nad sytuacją, pokazał prawie 20 żółtych kartek.
SOCCER-EURO-TUR-GEO/REPORT
Fot. REUTERS/Wolfgang Rattay

Turcy byli przed meczem z Czechami w dość dobrej sytuacji. Po prostu nie mogli sobie pozwolić na wysoką porażkę. Z kolei wygrana dla Czechów zwycięstwo było obowiązkiem. Obie ekipy był nastawione na futbolową wojnę, nad którą sędziemu momentami trudno było zapanować. Wielokrotnie zmieniał strategię karania zawodników, ale żadna nie sprawiła, że zawodnicy faktycznie się uspokoili.

Zobacz wideo Kibice zarwali noc na lotnisku dla reprezentacji Polski. Symboliczne sceny na Okęciu

Szybkie osłabienie Czechów, z którego Turcja nie skorzystała

Pierwsze minuty były lepsze w wykonaniu Czechów, wyglądali bardziej przekonująco w ataku. Ale mieli w swoich szeregach Antonina Baraka, który nie potrafił utrzymać nerwów na wodzy. Zarobił dwie żółte kartki w 20 minut, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Ponad godzinę nasi południowo-zachodni sąsiedzi musieli grać w osłabieniu.

Ale Turcy nie przejęli inicjatywy, nie oddali w pierwszej połowie celnego strzału. Akcje opierały się w dużej mierze o grę Ardy Gulera, ale nie miał wystarczająco dużo wsparcia. Gotował się za to Kenan Yildiz, który powinien wylecieć z boiska, ale Istvan Kovacs pokazał mu tylko jedną żółtą kartkę. Grał bardzo agresywnie, pracował na przedwczesne zakończenie meczu.

Za to Czesi mieli w końcówce pierwszej połowy jedną groźną akcję. Strzał Davida Juraska z ostrego kąta został jednak obroniony. Do przerwy w Hamburgu nie widzieliśmy goli.

Futbolowa wojna

Drugą część spotkania znacznie lepiej zaczęli Turcy, którzy dość szybko objęli prowadzenie po efektownym strzale Hakana Calhanoglu zewnętrzną częścią stopy. Opłacało się wrzucić wyższy bieg w takim momencie spotkania. Rozgrywający Interu Mediolan został bez krycia, co wykorzystała jego reprezentacja w swojej akcji.

Turcy jednak nie poszli za ciosem. Znowu się wycofali i pozwolili Czechom na pogranie dłużej piłką w ataku. Czesi wykonywali serie dośrodkowań, które wyglądały groźnie, ale nie powodowały większego zagrożenia. Dopiero w 66. minucie udało się przełamać tę niemoc. Tomas Chory wygrał pojedynek powietrzny z tureckim bramkarzem i to bez faulu. Turcy nie zdołali wybić piłki. Spadła ona pod nogi Tomasa Soucka, który uderzył z bliska, bez namysłu. W ten sposób dał wyrównanie. Wina za straconego gola leży wyłącznie po stronie Merta Gunoka, który uparcie chciał łapać piłkę, choć lepiej było ją wypiąstkować.

W dalszej części spotkania toczyła się wymiana ciosów, z lekkim wskazaniem na Turków. Okraszone to było brzydkimi faulami, masą starć fizycznych i częstymi dyskusjami z arbitrem. Istvan Kovacs ewidentnie nie panował nad meczem, nie był konsekwentny w swoich decyzjach. Pretensje do Rumuna były też na obu ławkach rezerwowych, a tam też Kovacs chętnie pokazywał żółte kartki.

Turcja zadała nokautujący cios w 95. minucie. Cenk Tosun pokusił się o strzał z dystansu i to była dobra decyzja. To było trafienie dające zwycięstwo i drugie miejsce w grupie. Czesi zostali ograbieni z marzeń o ewentualnym wyjściu z grupy.

Skończyło się wynikiem 2:1 dla Turcji. Czesi odpadli z Euro, zajmując ostatnie miejsce w grupie, z jednym punktem na koncie. Z grupy F sensacyjnie awansowała Gruzja, która pokonała Portugalię 3:0 i zrzuciła Węgrów na piątą pozycję w tabeli zespołów z trzecich miejsc.

Po końcowym gwizdku w Hamburgu kilku tureckich kibiców wbiegło na murawę, ale doszło też do spięć między piłkarzami Turcji i Czech, Sędzia postanowił ukarać Gulera i Soucka poza boiskiem żółtymi kartkami, a Choremu pokazał bezpośrednią czerwoną. Łącznie arbiter pokazał aż 19 żółtych i dwie czerwone kartki.

W 1/8 finału Turcja zagra z Austrią, zwycięzcą grupy D.

Więcej o: