Jedynym oficjalnym nadawcą trwających mistrzostw Europy jest w naszym kraju Telewizja Polska. Niestety od początku turnieju kibice narzekają na usługi TVP. Podczas pierwszych dwóch spotkań Polaków nie działały transmisje internetowe. Ponadto podczas ostatnich meczów grupowych nie zdecydowano się na transmisje łączone.
W środę o 18.00 rozpoczęły się równolegle dwa pasjonujące mecze grupy E - Słowacji z Rumunią oraz Belgii z Ukrainą. Rywalizacja w tej grupie była o tyle ciekawa, że wszystkie cztery drużyny miały na koncie po trzy punkty po dwóch spotkaniach. Oba mecze były więc ważne z punktu widzenia tabeli.
Niestety z powodu braku transmisji łączonej w Telewizji Polskiej kibice musieli wybierać między spotkaniami i nie mogli w pełni przeżywać emocji. Ci, co wybrali starcie Ukrainy z Belgią, nie obejrzeli bramek w meczu Rumunia - Słowacja czy też kontrowersyjnego rzutu karnego. A ci, którzy oglądali starcie Rumunów, nie widzieli m.in. zmarnowanych sytuacji Ukrainy, która była o krok od awansu. Zdecydowanie decyzja telewizji pozbawiła wielu kibiców w Polsce emocji.
"Fajnie byłoby to oglądać na multilidze, ale najwyraźniej musimy jeszcze poczekać na ten skok cywilizacyjny" - skwitował krótko dziennikarz Paweł Paczul. "Rozczarowanie", "Coś się władzom TVP Sport odwidziało", "Teraz musisz sobie odpalić dwa osobne streamy" - czytamy w komentarzach pod wpisem. Kibice również nie ukrywają zawiedzenie brakiem tzw. multiligi.
Na zakończenie fazy grupowej Portugalia zagra z Gruzją, a Czesi z Turcją. Początek spotkań w środę o 21.00. Relacje na żywo na Sport.pl i w naszej aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.