Gdy Kylian Mbappe wezwał Francuzów do głosowania przeciw ekstremizmom, reprezentacja Francji zapowiedziała wydanie wspólnego oświadczenia w sprawie wyborów w ojczyźnie. Do dziś nie powstało. - Nie mogę powiedzieć, że wszyscy mamy takie samo zdanie - powiedział Aurelien Tchouameni podczas konferencji prasowej przed meczem z Polską.
"We Francji - i we francuskiej enklawie, która powstała w Paderborn w ciągu ostatnich dwóch tygodni - napięcie rośnie" - czytamy w The Athletic. Chodzi oczywiście o niedzielne wybory, w których duże szanse ma prawicowe ugrupowanie Zjednoczenie Narodowe Jordana Bardelli, na które chce oddać głos ok. 35-36 proc. Francuzów.
Wszystko zaczął Thuram, a nie Mbappé
Tak naprawdę wszystko zaczął Marcus Thuram. To on jako pierwszy z reprezentantów Francji wezwał do głosowania przeciw Zjednoczeniu Narodowemu. - Sytuacja jest bardzo poważna i smutna. Powinniśmy wezwać wszystkich, by wyszli z domu i zagłosowali. Wszyscy musimy każdego dnia walczyć, aby Zjednoczenie Narodowe nie odniosło sukcesu. Mam nadzieję, że wszyscy podzielają moją opinię. Nie wystarczy powiedzieć, że trzeba wyjść i zagłosować. Musimy wyjaśnić, w jaki sposób znaleźliśmy się w miejscu, w którym jesteśmy. Mam wielu obserwujących w mediach społecznościowych i moim obowiązkiem jest rozgłaszać pewne wiadomości. Nie mam żadnych wątpliwości, że wszyscy w kadrze Francji myślą tak samo jak ja — powiedział napastnik Interu Mediolan.
Dzień później głos zabrał Kylian Mbappé. Analitycy wychwycili jednak różnicę między komunikatami obu zawodników. Kapitan reprezentacji Francji nie wymienił nazwy Zjednoczenia Narodowego, a zachęcił współrodaków, zwłaszcza młodych, by zagłosowali przeciw ekstremizmom. Sugerowałoby to, że Mbappé ostrzega zarówno przed ekstremizmem prawicowym jak i lewicowym. W ten zawoalowany sposób udzieliłby poparcia centrowemu ugrupowaniu prezydenta Francji Emanuela Macrona, które w sondażach przegrywa zarówno z prawicą jak i lewicą.
William Saliba zapowiedział wspólne oświadczenie piłkarzy
Polityka i piłkarza wiele łączy. To Macron miał przekonać Mbappé do pozostania w PSG w 2022 r. Potwierdził to sam piłkarz, który przyznał, że prezydent "zdecydowanie doradzał, aby kontynuować karierę we Francji". Przed Euro 2024 prezydent wraz z minister sportu Amélie Oudéa-Castéra odwiedzili kadrę na zgrupowaniu i robili sobie pamiątkowe zdjęcia z Mbappé. Gdy piłkarz zabrał głos w sprawie wyborów, pani minister sportu powiedziała: - Wypowiedział się w absolutnie wzorcowy sposób.
Kolejnym, który musiał odpowiadać na pytania dziennikarzy o wybory, był William Saliba. On już nie był taki stanowczy w swoich wypowiedziach. - Jeśli chodzi o wybory i wszystko inne, nie sądzę, żebym był w najlepszej pozycji, by się o nich wypowiadać, ponieważ nie wiem o nich zbyt wiele. Wiem tylko, że trzeba głosować i zachęcam do tego wszystkich — stwierdził zawodnik Arsenalu. Zdradził przy tym, że drużyna planuje wydać wspólne oświadczenie w sprawie wyborów. — Wszyscy czekamy, by napisać je wspólnie.
Rabiot: To jest demokracja i musimy to zaakceptować
Adrien Rabiot również nie był już tak stanowczy w swoich sądach. Zachęcił przede wszystkim do głosowania, ale już nie wskazywał, na kogo. "Jego przesłanie nie było dokładnie takie samo jak Mbappé" - zauważył portal sports.fr.
— Każdy ma prawo myśleć, co chce i wyrażać swoją opinię — powiedział zawodnik Juventusu. — To, co chcemy zrobić, to powiedzieć ludziom, aby poszli i zagłosowali i nie pozwolili, by inni wybierali za nich. Nie zamierzam oddawać swojego głosu, ale to jest demokracja i musimy to zaakceptować. Ktokolwiek zdobędzie najwięcej głosów, zostanie wybrany przez ludzi.
Rabiot idzie jeszcze dalej, wzywając do tego, by temat wyborów nieco wyciszyć w reprezentacji. - Nie możemy pozwolić, aby to przeszkadzało zespołowi. Byłoby dobrze, gdybyśmy mogli odłożyć to na chwilę na bok. Mamy swoje wewnętrzne problemy, które są nie mniej ważne - mówił francuski pomocnik.
Nie wszyscy w reprezentacji Francji mają takie samo zdanie
Wspólnego oświadczenia nie ma do dziś, a na konferencji prasowej przed meczem z Polską został o nie zapytany Aurelien Tchouameni. - Rozmawialiśmy o oświadczeniu prasowym i temat powróci. Nie mogę powiedzieć, że wszyscy mamy takie samo zdanie - powiedział zawodnik Realu Madryt. Dodał jednak, że on sam popiera Thurama i Mbappé. - Otrzymaliśmy mocne wiadomości od Marcusa i Kyliana, a ja podzielam ich punkt widzenia. Zachęcam wszystkich do głosowania.
Zaangażowania swoich piłkarzy w politykę przestraszyła się natomiast Francuska Federacja Piłkarska. Niedługo po oświadczeniu Thurama wydała stanowisko, w którym wyraźnie zdystansowała się od poglądów zawodnika i wyraziła swoją apolityczność.
"Francuska Federacja Piłkarska popiera korzystanie z wolności słowa i swobód obywatelskich oraz popiera wezwanie do głosowania, co jest wymogiem demokratycznym. Chce również, aby wszyscy rozumieli i szanowali jej neutralność jako instytucji, a także neutralność reprezentacji narodowej, za którą jest odpowiedzialna. Należy unikać wszelkich form nacisku lub politycznego wykorzystywania francuskiej drużyny narodowej" - napisali działacze.
Jak widać, były to tylko pobożne życzenia. Polityka rozpaliła Francuzów i jej reprezentację. Wybory odbędą się w dwóch turach: 30 czerwca i 7 lipca. O ile nie najpewniej w pierwszym etapie zwycięskie będzie Zjednoczenie Narodowe, to nie ma pewności, co się stanie w drugim. Prawdopodobnie znów jak to było w poprzednich głosowaniach, inne ugrupowania zjednoczą się, by utrącić kandydatów prawicy.