Reprezentacja Szkocji po dramatycznej porażce 1:5 z Niemcami i remisie 1:1 ze Szwajcarią, miała jeszcze szansę, by wyjść z grupy na Euro 2024. Musiała jednak w ostatnim meczu ograć Węgrów i liczyć, że znajdzie się w gronie awansujących z trzeciego miejsca. Finalnie jednak to rywale wygrali niedzielne starcie, a zrobili to po golu w dziesiątej minucie doliczonego czasu gry.
Węgrzy w samym doliczonym czasie gry stworzyli mnóstwo świetnych sytuacji na strzelenie gola, ale wcześniej to Szkoci powinni mieć jedną, bardzo pewną okazję. Konkretnie chodzi o rzut karny, którego nie podyktował sędzia Facundo Tello, kiedy to Stuart Armstrong był faulowany przez Willy'ego Orbana.
Arbiter raczej nie miał za sobą dobrego spotkania, bo wcześniej mógł także przyznać "jedenastkę" Węgrom, ale również tego nie zrobił. Trener Szkotów po spotkaniu nie mógł wybaczyć sędziemu, że "okradł" jego drużynę.
- Za cholerę nie wiem, dlaczego to nie zostało podyktowane - grzmiał Steve Clarke w rozmowie ze szkocką telewizją po spotkaniu. Na tym się jednak nie skończyło, bo szkoleniowiec został zapytany, czy rozmawiał już o tym z sędzią i jego asystentami od systemu VAR.
- Dlaczego miałbym go o to pytać? Pochodzi z Argentyny, prawdopodobnie nie zna języka. Nie wiem. Dlaczego on w ogóle tu jest? Dlaczego tutaj nie ma sędziego z Europy? - grzmiał wściekły Steve Clarke. Były piłkarz m.in. St. Mirren i Chelsea przez wiele lat był asystentem trenerów m.in. w Liverpoolu, West Hamie United i Aston Villi. Od dawna znany jest z obwiniania wszystkich dookoła i kłótni z sędziami.
Grupę A na Euro 2024 wygrali Niemcy, a drugie miejsce zajęli Szwajcarzy. Na trzeciej lokacie uplasowali się Węgrzy, którzy nie mają jeszcze pewnego wyjścia z grupy. Szkoci z jednym punktem zakończyli rywalizację na czwartym miejscu i nadal nie wyszli z grupy na żadnym turnieju międzynarodowym w swojej historii.