Gol w 10. minucie doliczonego czasu gry! Sceny w meczu o wszystko

Przez długi czas wydawało się, że mecz Szkocji z Węgrami w Stuttgarcie zakończy się bezbramkowym remisem. Spotkanie toczyło się wolno, nie było wielu celnych strzałów. Aż wybiła 10. minuta doliczonego czasu gry, w której Węgrzy wyprowadzili kontratak, a Kevin Csoboth dał wygraną zespołowi Marco Rossiego. Dzięki temu Węgrzy wciąż są w grze w kontekście awansu do fazy pucharowej Euro 2024. Podczas meczu wydarzył się jednak ogromny dramat z udziałem jednego z reprezentantów Węgier.

W grupie A faworyt był jeden: reprezentacja Niemiec, a więc gospodarz trwającego Euro 2024. Po dwóch meczach zespół Juliana Nagelsmanna potwierdził, że będzie jednym z głównych kandydatów do zdobycia złota mistrzostw Europy. Niemcy zaczęli turniej od wygranej 5:1 nad Szkocją. Zespół Steve'a Clarke'a zdołał się odbić po tym niepowodzeniu i zremisował 1:1 ze Szwajcarią, przez co nadal był w grze o awans do fazy pucharowej. W tamtym meczu na gola Scotta McTominaya odpowiedział Xherdan Shaqiri.

Zobacz wideo Tomasz Kłos: Dawidowicz był zamieszany w dwie bramki

Reprezentacja Węgier przegrała oba mecze na Euro, odpowiednio 1:3 ze Szwajcarią i 0:2 z Niemcami. Mimo to sprawa awansu jednej z tych drużyn do fazy pucharowej poprzez klasyfikację zespołów z trzecich miejsc wciąż była otwarta. Szkocja podeszła do ostatniego meczu bez kontuzjowanego Kierana Tierneya, który został zniesiony na noszach w trakcie meczu ze Szwajcarią.

Mecz zaczął się od małego falstartu, ponieważ jeden z Węgrów wbiegł na połowę Szkotów jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, więc spotkanie musiało się zacząć jeszcze raz.

Jeden celny strzał w pierwszej połowie. Mecz jak... wizyta u lekarza na NFZ

Mecz w Stuttgarcie toczył się bardzo wolno. Do niego idealnie pasowałyby frazesy, że to "mecz walki" i "oba zespoły się wzajemnie badają". Komentatorzy porównali nawet to spotkanie do wizyty u lekarza na NFZ. "Czekasz, czekasz i czekasz, aż się cokolwiek zacznie" - mogliśmy usłyszeć na antenie TVP Sport.

Szkoci zdecydowanie więcej utrzymywali się przy piłce, ale przez dłuższy czas niewiele z tego wynikało. Po 30 minutach jedyny celny strzał oddali Węgrzy, a konkretniej Bendeguz Bolla, ale piłka poleciała prosto w interweniującego Angusa Gunna. Selekcjoner Węgrów był bardzo zirytowany tym, że jego zespół grał zbyt głęboko. W 35. minucie Roland Sallai oddał niecelny strzał sprzed pola karnego Szkocji.

Sześć minut później Dominik Szoboszlai dośrodkował piłkę z rzutu wolnego w kierunku dalszego słupka, Willi Orban uderzył piłkę głową, natomiast piłka poleciała sporo nad poprzeczką. W ostatniej akcji pierwszej połowy podobną pomyłkę zanotował Szoboszlai.

Węgrzy mieli pięć strzałów w pierwszej połowie, ale tylko jeden celny. Po stronie Szkocji nie było żadnej próby, która mogłaby sprawdzić czujność Petera Gulacsiego. Łącznie w pierwszej połowie było 17 fauli, co było idealnym odzwierciedleniem tego, jak to spotkanie wygląda.

Zabójczy kontratak Węgrów w końcówce. Ależ emocje

Po przerwie gra obu zespołów za bardzo się nie zmieniła. Dopiero w 53. minucie pojawił się pierwszy strzał Szkotów na bramkę rywala autorstwa Che Adamsa. Piłka poleciała jednak wysoko nad poprzeczką. Sześć minut później John McGinn minął trzech rywali i znalazł się w polu karnym Węgrów, ale nie zagrał celnego podania do Scotta McTominaya.

Szkoci cały czas mieli wyższe posiadanie piłki, natomiast więcej strzałów wciąż było po stronie Węgrów. Choćby w 65. minucie okazję do uderzenia piłki głową miał Marton Dardai, ale jego próba wylądowała nad poprzeczką.

W 79. minucie pojawiła się ogromna kontrowersja. Willi Orban sfaulował Stuarta Armstronga we własnym polu karnym, ale sędzia Facundo Tello nie przyznał rzutu karnego Szkocji. Zarówno komentatorzy, jak i eksperci w mediach społecznościowych uznali to za spory błąd sędziego.

Im bliżej do końca meczu, tym obu zespołom jeszcze bardziej zaczęło się spieszyć. Bohaterem Szkotów w końcówce okazywał się Angus Gunn, który obronił strzały Schafera czy Szoboszlaia. Znakomitą okazję w 92. minucie miał Kevin Csoboth, ale trafił w słupek. Po stronie Szkocji świetne okazje mieli McTominay czy Grant Hanley, natomiast Peter Gulacsi nie dał się pokonać ani razu.

Gdy już wydawało się, że mecz skończy się remisem, to Węgrzy wyprowadzili zabójczy kontratak w 10. minucie doliczonego czasu gry po rzucie rożnym Szkotów. Podanie Sallaia w polu karnym Szkocji przeszło niemal wszystkich, a Gunna pokonał Kevin Csoboth, który nie był kryty przez żadnego z przeciwników. Tym samym Węgrzy kończą grupę A na trzecim miejscu i czekają na wyniki pozostałych meczów, które mogą zdecydować o awansie do fazy pucharowej.

Dramat reprezentanta Węgier. Stracił przytomność po zderzeniu z bramkarzem

W 69. minucie wydarzył się prawdziwy dramat w Stuttgarcie. Doszło do zderzenia między Angusem Gunnem a Barnabasem Vargą w polu karnym Szkotów. Węgierski napastnik oberwał łokciem od bramkarza i padł bezwładnie znokautowany na murawę. Szybko na boisku pojawili się stewardzi, którzy zakryli miejsce zdarzenia, by realizator tego nie pokazywał. Gdy pojawiały się służby z noszami, to piłkarze je zabrali, by szybciej ruszyć z pomocą Vardze.

Finalnie reprezentant Węgier opuścił boisko na noszach, ale najpewniej od razu stracił przytomność po tym, jak upadł plecami na boisko. Gra została przerwana na cztery minuty, a przy tej sytuacji VAR sprawdzał potencjalny rzut karny dla Węgrów. Zespół Marco Rossiego nie chciał tak szybko wznawiać gry i musiał się ponownie skoncentrować po tym wydarzeniu. Na naszym portalu będziemy informować, jeżeli pojawią się wieści ws. sytuacji zdrowotnej Vargi.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.