Ta decyzja wykreśliła Polskę z Euro! Koeman wybuchł na konferencji. Sędzia wyjaśnia

W 69. minucie Xavi Simons zdobył bramkę w meczu Holandia - Francja. To trafienie mogło zaważyć na wyniku i pozmieniać układ sił w grupie, w której jest też Polska. Jednak gol nie został uznany z powodu spalonego z jednego z Holendrów, co zirytowało m.in. Ronalda Koemana. Selekcjoner Holendrów narzekał na konferencji prasowej na zbyt długie analizowanie akcji.
Holandia - Francja
fot. TVP Sport

"W piątkowy wieczór obejrzeliśmy pierwszy bezbramkowy remis w finałach mistrzostw Europy. Francja podzieliła się punktami z Holandią, co miało fatalny skutek dla reprezentacji Polski. Biało-Czerwoni zostali pierwszą drużyną, która straciła szanse na awans do fazy pucharowej Euro 2024. Francuski napastnik Kylian Mbappe w spotkaniu z Holandią był tylko rezerwowym, choć miał przy sobie karbonową maskę, z którą mógłby pojawić się na boisku" - relacjonował Aleksander Bernard ze Sport.pl.

Zobacz wideo Mariusz Pudzianowski nie dojechał do Berlina! Tak, jak polscy piłkarze...

Holendrzy rozczarowani decyzją o spalonym. Koeman grzmiał na konferencji prasowej

Spotkanie Francuzów z Holendrami mogłoby wyglądać zupełnie inaczej, gdyby została uznana bramka Xaviego Simonsa z 69. minuty spotkania. Holenderski pomocnik dobił uderzenie Memphisa Depaya, zdobywając bramkę na 1:0. Jednak po chwili została ona anulowana, a VAR po analizie podtrzymał tę decyzję. Powód? Denzel Dumfries był spalonym i absorbował uwagę bramkarza Francji Mike'a Maignana.

- Jeśli to jest spalony, to wtedy nie potrzebujesz spędzać pięciu minut na dotykaniu swojego ucha. Nie rozumiem tego. Jeśli masz takie wątpliwości, to uznaj gola! - grzmiał na konferencji prasowej Ronald Koeman. - Dumfries nie przeszkadzał bramkarzowi. To nie przez niego Maignan nie interweniował. Nie zrobił tego, bo i tak nie dosięgnąłby piłki - twierdził szkoleniowiec reprezentacji Holandii. Jednocześnie dodawał, że wynik jest sprawiedliwy dla obu stron. 

- Z mojej perspektywy wydawało się, że gol powinien zostać uznany - mówił z kolei kapitan holenderskiej kadry Virgil van Dijk. 

- VAR podjął decyzję i ostatecznie nie można nic z tym zrobić. Mógłbym coś powiedzieć, ale to niczego nie zmieni. To była decyzja sędziego, a my musimy iść dalej - podkreślił z kolei Xavi Simmons.

O całej akcji wypowiedział się także Dumfries, który przeszkadzał bramkarzowi Francji. - To był legalny gol. Nie byłem przed bramkarzem. Stałem z boku. Nie próbowałem w żaden sposób przejąć piłki, bo wiedziałem, że jestem ostatnim obrońcą. W rzeczywistości się zatrzymałem - powiedział zawodnik Interu Mediolan w rozmowie z dziennikiem "Corriere dello Sport".

Detale zadecydowały o odgwizdaniu spalonego w meczu Francja - Holandia

Rozczarowanie Holendrów jest zrozumiałe. Gdyby wygrali, to byliby o krok od zapewnienia sobie pierwszego miejsca w grupie. A tak muszą ciągle grać do końca. Jednak decyzja sędziego Anthony'ego Taylora była prawidłowa. 

"Dwa lub trzy kroki w lewo i Dumfries nie byłby na spalonym. Jednak tam, gdzie stał, to oznacza spalonego z powodu przeszkadzania przeciwnikowi. Sędzia ma obrońcę między piłką i bramkarzem. I to blisko. Nie potrzeba żadnych sugestii, gdyż decyzja z boiska była prawidłowa" - wytłumaczyła na portalu X Christina Unkel, która wcześniej sędziowała mecze m.in. mistrzostw świata kobiet, a teraz jest ekspertką w amerykańskiej telewizji.

Gdyby w piątek Holandia wygrała z Francją, to nasza kadra dalej miałaby matematyczne szanse na wyjście z grupy na Euro 2024. Tak się jednak nie stało i 25 czerwca o godz. 18:00 Polska zagra z Francją w meczu "o honor", a w tym samym czasie Austriacy zmierzą się z Holendrami. Relacje z obu spotkań na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Więcej o: