Mecz Portugalii z Czechami na stadionie RB Lipsk był ostatnim spotkaniem pierwszej kolejki fazy grupowej Euro 2024. Stał on pod znakiem wspaniałego rekordu Cristiano Ronaldo, który wychodząc na boisko przypieczętował występ już na swoich szóstych mistrzostwach Europy w karierze! Po raz pierwszy CR7 grał na Euro w wieku 19 lat, 20 lat temu, gdy mistrzostwa odbywały się w Portugalii i Ronaldo jako odkrycie turnieju był jednym z tych, którzy poprowadzili drużynę Luiza Felipe Scolariego do wielkiego finału, gdzie sensacyjnie lepsza okazała się Grecja.
Ronaldo jest też niekwestionowanym rekordzistą Euro pod względem strzelonych goli. Przed tym meczem miał ich aż 14, podczas gdy drugi Francuz Michel Platini "tylko" dziewięć. 39-letni obecnie Portugalczyk zdołał też zdobyć główne trofeum. Miało to miejsce osiem lat temu we Francji, gdy drużyna Fernando Santosa pokonała w finale Francję 1:0 po golu Edera.
Cristiano Ronaldo we wtorek wyszedł w podstawowym składzie swojej reprezentacji i był najgroźniejszym zawodnikiem kadry Portugalii w słabiutkiej pierwszej połowie w jej wykonaniu. Portugalczycy wyglądali tak, jakby chcieli wygrać ten mecz jak najmniejszym nakładem sił, z kolei zabunkrowani przed polem karnym Czesi za nic sobie mieli wyjścia na połowę przeciwnika.
Portugalczycy mieli sporą przewagę optyczną, ale fatalnie wykonywali liczne stałe fragmenty gry, grali też za wolno, by zaskoczyć defensywę rywala. Zostawały im więc strzały z dystansu, ale i te zupełnie nie wywoływały zagrożenia dla bramki przeciwnika.
W końcu w 31. minucie fantastycznym prostopadłym podaniem popisał się Bruno Fernandes, ale Cristiano Ronaldo w sytuacji sam na sam przegrał pojedynek z czeskim bramkarzem Jindrichem Stankiem. Ronaldo oddał też niezły strzał z kilkunastu metrów pod koniec pierwszej części gry, jednak i wówczas Stanek nie dał się zaskoczyć.
Swoją szansę miał także Rafael Leao, który w kontrataku po dośrodkowaniu Bernardo Silvy nieznacznie minął się z piłką. Do przerwy więc w Lipsku był bezbramkowy remis.
W drugiej części spotkania obraz gry za bardzo się nie zmienił. Portugalia grała wolno i przewidywalnie, szukali głównie dośrodkowaniami Cristiano Ronaldo, ale bez skutku. Napastnik Al Nassr próbował też szczęścia z rzutu wolnego, jednak uderzył prosto w ręce Jindricha Stanka.
Czesi pierwszy raz groźnie zaatakowali w 62. minucie i... objęli prowadzenie. Świetnym uderzeniem z 20 metrów popisał się wówczas Lukas Provod i otworzył wynik spotkania.
Portugalia w końcu musiała wziąć się do roboty. Pomogli jej jednak sami Czesi, gdy w 69. minucie po zgraniu piłki głową Nuno Mendesa bramkarz Jindrich Stanek nastrzelił piłką swojego obrońcę Robina Hranaca i ta trafiła do ich bramki.
Portugalczycy nacierali dalej, choć i Czesi próbowali się odgryzać. Z jednej strony uderzenia Bernardo Silvy i Vitinhi dobrze obronił Stanek, po drugiej płaska próba z dystansu Tomasa Soucka minęła portugalską bramkę.
W 87. minucie wydawało się, że Portugalia dopięła swego. Po centrze z głębi pola Cristiano Ronaldo oddał strzał głową w słupek bramki rywala i choć skuteczną dobitką popisał się rezerwowy Diogo Jota, to po chwili VAR gola anulował, bo Ronaldo był na minimalnym spalonym.
To nie było jednak ostatnie słowo Portugalii, bo w drugiej minucie doliczonego czasu gry bramkową akcję przeprowadzili dwaj przeprowadzeni minutę wcześniej zawodnicy. Pedro Neto wbiegł z piłką lewą stroną w pole karne i wstrzelił futbolówkę przed bramkę, gdzie fatalnie pomylił się Robin Hranac i do siatki z bliska trafił Francisco Conceicao.
Choć Portugalia zupełnie nie przekonała w tym meczu, to ostatecznie pokonała Czechów 2:1 i zdobyła pierwsze trzy punkty na Euro 2024. W drugiej kolejce, w sobotę Portugalia zmierzy się w Dortmundzie z Turcją o zwycięstwo w grupie F, z kolei Czesi w Hamburgu zagrają z Gruzją.