Cztery gole w meczu Turcja - Gruzja. Niewiarygodne, co się stało w końcówce

Nudne mecze na Euro 2024? To prawie jak oksymoron, a wtorek na niemieckich boiskach rozpoczął się kapitalnie. Debiutująca na mistrzostwach Europy Gruzja postawiła się faworyzowanej Turcji, tworząc świetne widowisko. Wynik fenomenalnym strzałem z woleja otworzył Mert Muldur, radując stadion w Dortmundzie wypełniony tureckimi kibicami, ale jeszcze piękniejszym golem w drugiej połowie popisał się Arda Guler.
Turcja - Gruzja
screen

Wtorek to tylko dwa mecze podczas mistrzostw Europy w Niemczech. Do gry wkroczyła grupa F, gdzie znalazł się absolutny debiutant turnieju rangi Euro - Gruzja, która bilet na niemieckie boiska wygrała w barażach, pokonując Luksemburg oraz Grecją po rzutach karnych. Podopieczni Willy'ego Sangola - byłego francuskiego piłkarza - podejmowali Turcję, czyli niedawnych rywali Polaków z meczu towarzyskiego. Półfinaliści Euro 2008 przez niektórych są typowi na czarnego konia tej imprezy. Grupę eliminacyjną wygrali, wyprzedzając m.in. Chorwację czy Walię.

Zobacz wideo Robert Lewandowski wsiadł na rower i się zaczęło...

Gorąco już przed meczem. Turcy grali u siebie

"To dotychczas najmocniejszy kibicowsko mecz. Inny poziom emocji. Inny stopień wyczekiwania. Fanatyzm, znany z klubowej rzeczywistości. Do meczu przeszło cztery godzin, a można by pomyśleć, że zostało raptem kilkanaście minut. To już ten poziom pobudzenia, jakby za chwilę wszystko miało się zacząć" - relacjonował przed meczem z Dortmundu Dawid Szymczak, dziennikarz Sport.pl. "Ale tego należało się spodziewać - na scenę wchodzi bowiem "ukryty gospodarz". W Niemczech mieszka na co dzień 1,54 mln osób z tureckim obywatelstwem, a niemal drugie tyle stanowią osoby tureckiego pochodzenia" - dodawał. - Żółta ściana, która zwykle towarzyszy nam na meczach BVB stała się dzisiaj iście krwistoczerwona - mówili komentatorzy, zachwycając się liczebnością tureckich kibiców.

Ich radość z tego meczu nie zakłóciła nawet wielka ulewa, która we wtorek przeszła nad Dortmundem, co było widać także na stadionie, gdzie woda wręcz lała się z dachu obiektu.

W Dortmundzie działo się też na murawie. Piękne gole

Każdy atak tureckiej ekipy wiązał się z niezwykle żywiołowymi reakcjami trybun. A ich było sporo, albowiem ekipa Vincenzo Montelli jako faworyt zdecydowanie dłużej utrzymywała się przy piłce. Gruzini przyjmowali rywali na swojej połowie, stojąc piątką w linii defensywnej. Z prawej strony tej formacji od pierwszej minuty wystąpił Otar Kakabadze - na co dzień gracz Cracovii. Już w 12. minucie Kaan Ayhan obił słupek gruzińskiej bramki po strzale z dystansu. Piłka leciała z prędkością 121 km/h. Mamardaszwili mógł tylko odprowadzić ją wzrokiem i liczyć, że nie wpadnie do siatki. 

Gruzini przetrwali jednak pierwszy napór i po kwadransie tempo ataków rywali osłabło. To jednak była tylko cisza przed burzą. W 25. minucie Turcy rozgrywali z lewej strony pola karnego. Poszło dośrodkowanie, które zostało przedłużone przez defensora Gruzji, ale piłka trafiła na 16. metr pod nogi Muldura. Gracz Fenerbahce nie zastanawiał się i momentalnie uderzył z woleja. Trafił w samo okienko! To był gol, który będzie aspirował do najładniejszego trafienia turnieju. Kilka chwil później było już 2:0 po trafieniu Kenana Yildiza, lecz tylko przez moment, albowiem gol nie został uznany po interwencji VAR - spalony.

Gruzini czuć się jak po delikatnym nokaucie, ale zareagowali jak wytrawny pięściarz. W 32. minucie dryblował Koczoraszwili, który ograł rywala z prawej strony i podał po ziemi do Mikautadze, a napastnik Gruzji strzałem przy bliższym słupku pokonał bramkarza rywali. Pierwszy gol Gruzji w historii Euro stał się faktem. Mieliśmy wyrównanie. Taki stan utrzymał się do przerwy.

Pierwsza połowa była niezwykle dynamiczna i emocjonująca - oddano aż 17 strzałów. Po zmianie stron podopieczni Willy'ego Sagnola byli jeszcze odważniejsi. Turcy odpowiedzieli atomowym uderzeniem z rzutu wolnego Hakana Calhanoglu (126 km/h), ale mieli coraz większe problemy, aby przebić się przez defensywę rywali. Potrzebowali do tego strzałów z dystansu i w 66. minucie taką petardę odpalił Arda Guler. Gracz Realu Madryt ułożył sobie piłkę na lewej nodze i dokręcił ją w kierunku bramki Mamardaszwiliego. Wpadła w samo okienko! Golkiper, grający na co dzień w Valencii, był bez szans, a stadion w Dortmundzie ponownie wybuchł z radości.

W dalszej części meczu swoje sytuacje miały obie drużyny. Meczu golem na 3:1 nie zamknął Kokcu, w poprzeczkę strzałem na wagę remisu trafił natomiast Koczoraszwili. W 94. minucie ten sam zawodnik dopadał do bezpańskiej piłki po rykoszecie na szóstym metrze przed bramką Turków, ale wraz z nim zrobił to kolega z zespołu. Wzajemnie sobie przeszkodzili, przez co piłka minęła słupek bramki Gunoka.

Doliczony czas gry był okresem rozpaczliwej gry obronnej Turków. Ratował ich słupek i heroizm defensorów, którzy wybili piłkę lecącą do pustej bramki. W 98. minucie Gruzini mieli ostatni rzut rożny. W polu karnym rywali był już Mamardaszwili, ale to Turcy wyszli z kontrą, korzystając, że w defensywie przeciników nie było nikogo. Do pustej bramki trafił Akturkoglu.

To był dotychczas najlepszy mecz na niemieckim turnieju, ale ostatecznie to tureccy kibice mogli się cieszyć ze zwycięstwa 3:1. W następnym meczu ich reprezentacja zmierzy się z Portugalią. Natomiast Gruzini zagrają z Czechami. 

Więcej o: