Reprezentacja Ukrainy rozpoczęła mistrzostwa Europy w najgorszy możliwy sposób. W pierwszym meczu zmierzyła się z Rumunią i była faworytem tego starcia, ale kompletnie zawiodła. Rywale zaprezentowali się zdecydowanie lepiej i zasłużenie wygrali aż 3:0.
Po meczu ukraińskie media nie miały litości dla piłkarzy. "Było strasznie. Oglądanie tego było bolesne" - czytamy. Wysoką porażkę skomentował również selekcjoner Serhij Rebrow, który zdradził, że został na moment wyproszony z szatni przez piłkarzy, którzy chcieli porozmawiać tylko ze sobą.
- Posiadanie piłki to tylko jedna część gry. Oczywiście dzisiaj były różne momenty. Mieliśmy piłkę, ale nie stworzyliśmy sobie żadnych szans. Nie spodziewałem się tego. Przed nami bardzo ważny mecz. Chłopaki rozmawiali ze sobą w szatni i poprosili mnie, żebym wyszedł. Od razu zwróciliśmy uwagę na błędy, ale trzeba szybko je przeanalizować, porozmawiać między sobą i przygotować się na kolejne, nie mniej ważne spotkanie - powiedział na konferencji prasowej.
Rebrow docenił również klasę rywala. - Rumunia to dobry zespół. Powiedziałem przed meczem, że to jest naród piłkarski. Wiedzą, jak grać w piłkę i dzisiaj to pokazali - dodał. Po meczu głos zabrali także piłkarze, którzy byli bardzo przybici. - Tak naprawdę, to nie wiem, co mam teraz powiedzieć. Jest nam wstyd spojrzeć kibicom w oczy, którzy przyszli nas wspierać - powiedział Oleksandr Zinczenko.
W grupie E po pierwszej kolejce spotkań prowadzi Rumunia przed Słowacją (mają po trzy punkty), za nimi są Belgia i Ukraina (bez punktów). W następnym spotkaniu Ukraina zagra ze Słowacją (piątek 21 czerwca, godzina 15:00 w Duesseldorfie), a potem zmierzy się z Belgią (26 czerwca, godzina 18:00 w Stuttgarcie).