W niedzielę reprezentacja Serbii przegrała pierwszy mecz na Euro 2024. W Gelsenkirchen Serbowie przegrali 0:1 z Anglikami po golu Jude'a Bellinghama w 13. minucie meczu. Po spotkaniu drużyna Dragana Stojkovicia zebrała jednak pozytywne recenzje.
Zwłaszcza po przerwie Serbowie potrafili postawić się faworyzowanym Anglikom i solidnie ich postraszyć. Przy większym szczęściu drużyna Stojkovicia mogła to spotkanie nawet zremisować. W bardzo dobrej formie był jednak angielski bramkarz - Jordan Pickford.
O ile serbskich piłkarzy można było chwalić, o tyle tego samego nie można było powiedzieć o serbskich kibicach. Tych w Gelsenkirchen pojawiło się kilka tysięcy, czyli znacznie mniej niż Anglików, których liczebność szacowano aż na 40 tys.
Część z serbskich kibiców postanowiła uhonorować prezydenta Rosji - Władimira Putina. Przed spotkaniem w Gelsenkirchen w sieci pojawiło się wideo, na którym widać i słychać, jak serbscy kibice skandują nazwisko Putina. W trakcie meczu na trybunach pojawiły się też rosyjskie flagi, których UEFA w trakcie turnieju nie chciała.
Wszystko to efekt przyjaźni między Serbami i Rosjanami. Serbowie aktywnie popierają działania Putina i sami nazywają się braćmi rosyjskiego narodu. Widać było to też na tle sportowym. W marcu Serbowie zagrali towarzyski mecz z Rosją, stając się pierwszym europejskim przeciwnikiem tej drużyny od listopada 2021 r.
Na portalu ria.ru zachowanie serbskich kibiców tłumaczył serbski dziennikarz Alekandar Atsa. - Z tego co wiem, wideo zostało opublikowane przez Serbów, którzy na co dzień mieszkają w Niemczech. Mamy ich tam około 700 tys. Oni lubią Putina i uważają go za wyzwoliciela Serbii oraz okupowanego Kosowa - powiedział Atsa.
- Skandowali nazwisko Putina z miłości do niego. Wszystko to było całkiem poważne. Oni szanują Putina jako obrońcę i wyzwoliciela wszystkich osób prawosławnych. To teraz wielka rzadkość, ponieważ inne bałkańskie prawosławne kraje i narody lubią być marionetkami i sługami Zachodu - dodał.
Kolejny mecz na Euro 2024 Serbowie zagrają w czwartek. To wtedy o 15:00 drużyna Stojkovicia zagra w Monachium ze Słowenią.