Tegoroczne mistrzostwa Europy rozpoczęły się od prawdziwego popisu Niemców, którzy w meczu otwarcia wygrali aż 5:1 ze Szkotami. Spotkanie w Monachium było prawdziwym popisem drużyny Juliana Nagelsmana, która upatrywana jest jako faworyt grupy A.
W pierwszym sobotnim meczu na boisko wyszły dwie pozostałe ekipy z grupy A - Węgry oraz Szwajcaria. Już w 12. minucie Helweci trafili do siatki rywali. Piękną akcję i prostopadłe zagranie Michela Aebischera wykończył mający nigeryjskie korzenie Kwadwo Duah. Arbiter liniowy podniósł jednak chorągiewkę w górę i sędzia główny Slavko Vincić gola nie uznał.
Czujnie zachowali się jednak sędziowie VAR, a więc Bartosz Frankowski i Tomasz Kwiatkowski, którzy od razu zaczęli sprawdzać, czy aby na pewno był spalony i dali sygnał Vinciciovi, aby nie wznawiał gry. Sytuacja była dość klarowna. Jak się chwilę później okazało, rzeczywiście nie było spalonego i gol został zdobyty prawidłowo. Należy więc pochwalić polskich arbitrów VAR, dzięki którym ostatecznie podjęta została dobra decyzja.
Takich sytuacji w trakcie turnieju może być znacznie więcej. Warto więc przypomnieć, że oficjalne piłki mistrzostw zaopatrzone są w specjalne czujniki, które będą dodatkowym ułatwieniem dla arbitrów VAR w rozstrzyganiu stykowych akcji. Technologia ma rozstrzygać m.in. czy piłka przekroczyła linię bramkową bądź końcową, czy w momencie podania był spalony. Co ciekawe fragmenty wizualizacji mają być także pokazywane w przekazie telewizyjnym.
W sobotę oprócz meczu Węgrów ze Szwajcarią odbędzie się też hitowe starcie Hiszpanii z Chorwacją (18.00) oraz Włochów z Albanią (21.00).