Gole Floriana Wirtza i Jamala Musiali szybko ustawiły dalszy przebieg meczu otwarcia Euro 2024. Szkoci byli bezradni, a kiedy przed przerwą do siatki trafił Kai Havertz stało się jasne, że wyspiarzom o jakikolwiek dorobek punktowy będzie niezwykle trudno. Po przerwie grający w osłabieniu zawodnicy Steve'a Clarke'a stracili jeszcze dwie bramki. Na listę strzelców wpisali się Niclas Fuellkrug i Emre Can. Gościom musiał wystarczyć samobójczy gol Antonio Ruedigera.
Na trybunach stadionu w Monachium niemieccy fani mieli wielkie powody do radości. Młoda, ofensywnie grająca reprezentacja to coś, czego w Niemczech dawno nie oglądano. Na ostatnich turniejach nasi zachodni sąsiedzi głównie zawodzili.
Brak awansu z grupy na dwóch kolejnych mundialach to dla kraju z tak wielkimi tradycjami piłkarskimi fatalny wynik. Jeśli do tego dodamy odpadnięcie w 1/8 finału - w słabym stylu - na Euro 2020, to zrozumiemy, że Niemcy na udany wielki turniej czekają... od 2016 roku.
Wówczas na Euro we Francji dotarli do półfinału. Tam zatrzymały ich dwa gole znajdującego się w genialnej formie Antoine'a Griezmanna. Być może lepsze czasy niemieckiego futbolu wracają i widzą to też kibice.
Sympatycy nie tylko tłumnie pojawili się w strefach kibica i na stadionie, ale i zasiedli przed telewizorami. Według informacji przekazanych przez niemieckie media mecz otwarcia zgromadził przed odbiornikami blisko 22,5 miliona widzów.
- Niemcy wzorowo rozpoczęli swój domowy turniej od zwycięstwa 5:1 nad Szkocją w meczu otwarcia. 22,49 miliona oglądało mecz na ZDF. Według AGF Videoforschung, nadawca publiczny osiągnął udział w rynku na poziomie 69 procent - napisał "Kicker".
Kolejne spotkania Niemców odbędą się 19 i 23 czerwca. Ich rywalami będą Węgrzy i Szwajcarzy. Kibice liczą, że na tych meczach przygoda ich ulubieńców się jeszcze nie skończy.