Jan de Zeeuw w latach 2006-09 był dyrektorem reprezentacji Polski. Z biało-czerwonymi pożegnał się wraz z odejściem swojego rodaka - selekcjonera Leo Beenhakkera. Choć od tego czasu minęło wiele lat, to nadal mieszka w Polsce. Jego słowa przed niedzielnym meczem Euro 2024 wywołały prawdziwą burzę.
- Holandia nie musi wystawiać bramkarza. Polska nie potrafi grać w piłkę nożną, jeśli wywrze się presję, nie będą nic wiedzieć. Pomocnik Zieliński nie grał w Napoli od dwóch miesięcy z powodu kłótni z prezesem. Bramkarz Szczęsny jest dobry, ale obrońcy zawodzą. Szczególnie Dawidowicz ma promień skrętu ciężarówki Volvo - w taki sposób podzielił się swoimi przewidywaniami dotyczącymi spotkania, które odbędzie się w Hamburgu.
Nic dziwnego, że takie słowa poniosły się szerokim echem. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Ciętą ripostę pod adresem de Zeeuwa wygłosił człowiek, który znany jest z wygłaszania szczerych opinii.
- Holendrzy to są bardzo mili ludzie. A nam akurat w Polsce trafił się taki, który chce nas umoralniać i uczyć piłki. Nie podoba mi się to - powiedział Tomasz Hajto w najnowszym programie Polsatu Sport "Cafe Euro Cast".
- Proponuję dwa kroki do tyłu i niech następnym razem przemyśli, co mówi w wywiadzie. Jeżeli mieszka w naszym kraju, wymagam szacunku dla ludzi, którzy coś w naszej piłce osiągnęli. A skoro tak mu się tutaj nie podoba, to może wrócić do Holandii. Ja zawsze mówię jedną rzecz: jako obcokrajowiec mieszkający w Polsce szanuj nasze zasady, akceptuj naszą kulturę - skwitował ekspert.
Spotkanie Polski z Holandią rozpocznie się w niedzielę 16 czerwca o 15:00. Będzie to pierwszy mecz biało-czerwonych podczas rozgrywanych w Niemczech finałów. Pięć dni później zawodnicy Michała Probierza zagrają w Berlinie z Austrią. Na zakończenie fazy grupowej - 25 czerwca - zagrają w Dortmundzie z Francją.