Z wielką wiarą i nadzieją szkoccy kibice podchodzili do piątkowego meczu z Niemcami. Emocjonalne odśpiewanie hymnu, zdecydowana interwencja Kierana Tierneya... i to by było na tyle. Wyspiarze trzymali gospodarzy na dystans przez mniej niż dziesięć minut. Wówczas strzałem sprzed pola karnego Angusa Gunna pokonał Florian Wirtz i rozwiązał się worek z bramkami.
Trudno bowiem inaczej skomentować to, co zdarzyło się w dalszej fazie meczu. Piękny strzał Jamala Musiali pod poprzeczkę podwyższył prowadzenie, a kiedy Kai Havertz tuż przed końcem pierwszej połowy wykorzystał rzut karny, stało się jasne, że o jakąkolwiek zdobycz punktową będzie Szkotom niezwykle trudno.
Zwłaszcza że całą drugą połowę musieli grać w osłabieniu. Czerwoną kartką za bezmyślne zachowanie w polu karnym ukarany został Ryan Porteous. Po zmianie stron napór Niemców nie osłabł, a przewaga stała się jeszcze bardziej widoczna. Niclas Fuellkrug zdobył gola tuż po wejściu na boisko - podobnie jak inny rezerwowy, Emre Can.
Obrazu meczu nie zamazuje nawet to, co zdarzyło się chwilę przed trafieniem kapitana Borussii. Do własnej siatki niefortunną interwencją piłkę skierował Antonio Ruediger. To był gol na otarcie łez. Zderzenie reprezentacji Szkocji z Euro 2024 było naprawdę brutalne. Oświadczenie dla kibiców wystosowała nawet tamtejsza federacja piłkarska.
"Trudny wieczór w Monachium, ale Wasze wsparcie dziś wieczorem i przez ostatnie kilka tygodni było niesamowite – nie bierzemy tego za pewnik. Dziękujemy" - czytamy na jej oficjalnym koncie na portalu X.
Dla Szkotów, którzy porażkę z Niemcami mogli mieć oczywiście wkalkulowaną w bilans zysków i strat, turniej się jeszcze oczywiście nie skończył. Przed nimi dwa niezwykle ważne mecze. Zmierzą się w nich z zespołami o podobnie ocenianym potencjale. Węgrzy i Szwajcarzy w sobotę zagrają w bezpośrednim spotkaniu, a następnie będą rywalami Szkotów. Najpierw 19 czerwca na stadionie w Kolonii dojdzie do spotkania z Helwetami, a cztery dni później w Stuttgarcie z Madziarami.