Sześć goli i czerwona kartka w meczu Niemcy - Szkocja. Ależ początek Euro

Ruszyły piłkarskie mistrzostwa Europy! W meczu otwarcia w Monachium gospodarze turnieju Niemcy rozgromili Szkocję, prowadząc do przerwy już 3:0. Rywale w drugiej połowie grali w dziesiątkę po czerwonej kartce, którą Ryan Porteous zobaczył za brutalne wejście w nogi Ilkaya Gundogana. Po zmianie stron rywali dobili niemieccy rezerwowi, choć i szkoccy fani mieli swój moment radości.

- Karmimy się tą atmosferą od kilku godzin. Sto tysięcy szkockich kibiców na Marienplatz w centrum Monachium. Oni wiedzieli, że nie wszyscy wejdą na to spotkanie, bo bilety zostały dawno wyprzedane, ale i tak chcieli być ze swoją drużyną, chcieli przeżywać te emocje jak najbliżej - tak w pierwszych minutach o atmosferze na Allianz Arena w Monachium opowiadał Mateusz Borek, komentator TVP Sport. Szkoci w starciu z Niemcami byli skazywani na pożarcie, ale mogli liczyć na doping swoich rodaków. Już podczas hymnów mogli czuć się jak u siebie.

Zobacz wideo Tak Polacy chcą grać na Euro. "My to potrafimy"

O tym informował także, będący w centrum wydarzeń Dominik Wardzichowski, dziennikarz Sport.pl.

Szkocka (atmosfera) nie zaszkodziła Niemcom. Maszyna ruszyła

Niemcy jednak szybko wzięli sprawy w swoje ręce. W 10. minucie, po doskonałym rozciągnięciu gry na prawą stronę w wykonaniu Toniego Kroosa, dla którego ten turniej to pożegnanie z zawodowym futbolem, Joshua Kimmich znalazł na linii pola karnego Floriana Wirtza, który oddał strzał z pierwszej piłki prawą nogą. Angus Gunn, bramkarz Szkocji, sparował futbolówkę na słupek, ale ta i tak po kontakcie z nim wpadła do bramki.

W 19. minucie było już 2:0! Prostopadłe podanie w pole karne wykonał Ilkay Gundogan, do piłki doszedł Kai Havertz. Zbyt długo jednak zwlekał ze strzałem, w końcu wycofał piłkę przed centrum bramki do Jamala Musiali. 21-latek ograł Calluma McGregora balansem ciała i potężnie huknął pod poprzeczkę, podwyższając prowadzenie. Kilka minut później arbiter główny Clement Turpin podyktował rzut karny dla Niemców po faulu na autorze drugiego gola, ale analiza VAR potwierdziła, że przewinienie było jednak przed polem karnym.

Jedenastka dla gospodarzy i tak została podyktowana - w 45. minucie. Brutalne wejście w nogi Ilkaya Gundogana popełnił Ryan Porteous. Znów potrzebna była interwencja VAR. Clement Turpin po obejrzeniu powtórek na monitorze zdecydował o rzucie karnym oraz czerwonej kartce dla stopera Szkotów. Pewnie wykorzystał go Havertz. Niemieccy fani odetchnęli z ulgą, gdy zobaczyli, że z ich kapitanem Gundoganem wszystko w porządku, albowiem wejście rywala wyglądało naprawdę źle.

Wyspiarze od pierwszego gwizdka wpadli w sidła niemieckiej maszyny, która funkcjonowała fenomenalnie i wykorzystywała każdą słabość przeciwnika. Podopieczni Steve'a Clarke'a w pierwszej połowie nie zdołali oddać nawet strzału, a kolejne 45 minut musieli grać w dziesiątkę. Natomiast gracze Juliana Nagelsmanna do przerwy byli skuteczni aż do bólu - wykonali sześć prób, sześć było celnych. Z tego strzelili trzy gole. 

Po zmianie stron Niemcy nie podkręcali przesadnie tempa, ale równocześnie nie schodzili z połowy rywala, rozgrywając koronkowo piłkę niczym w piłce ręcznej. - W 11 Szkoci byli tłem, a w osłabieniu bronią jedynie własnej bramki - stwierdzili komentatorzy TVP Sport. Blisko kolejnego gola był Wirtz, próbował także Gundogan, ale Szkotów dobił dopiero rezerwowy Niklas Fullkrug. Dynamiczna akcja Niemców zakończona została przepięknym strzałem napastnika Borussii Dortmund w samo okienko bramki Gunna. Kwadrans przed końcem Fullkrug ponownie trafił do siatki, lecz sędzia liniowy dopatrzył się spalonego. 

W 87. minucie szkoccy fani niespodziewanie mieli swój moment radości. Głębokie dośrodkowanie w pole karne Niemców z rzutu wolnego zrobiło trochę zamieszania - piłkę głową zgrywał jeden ze Szkotów, a ta odbiła się po drodze od Antonio Rudigera i kompletnie zaskoczyła Manuela Neuera. Momentalnie na Allianz Arena zaczął dominować dźwięk dud oraz szkockie śpiewy. Wydawało się, że taka atmosfera utrzyma się do ostatniego gwizdka, ale w ostatniej minucie doliczonego czasu gry precyzyjnym strzałem z 20 metrów popisał się Emre Can.

Niemcy w meczu otwarcia Euro 2024 pokonali 5:1 Szkocję. W sobotę, w drugim meczu grupy A, zagrają Węgrzy ze Szwajcarami. To spotkanie o godz. 15 w Kolonii. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.