"Złote dziecko" przywraca nadzieję Niemcom. "Zapanowała euforia"

W Niemczech wróciły nadzieje na piłkarski sukces. Przywrócił je Julian Nagelsmann, określany "złotym dzieckiem niemieckiej myśli szkoleniowej". Euro 2024 może być dla Niemców przełomowe. - Po marcowych meczach zapanowała euforia - mówi nam jeden z niemieckich dziennikarzy przed meczem otwarcia.

- Dla mnie turniej w Niemczech to fajna sprawa. Podoba mi się, że trybuny są pełne, jest kult kibicowania. Nawet w drugiej czy trzeciej Bundeslidze bywa po kilkadziesiąt tysięcy osób. To naprawdę jedno z lepszych miejsc do zorganizowania Euro - mówił Tymoteusz Puchacz w przededniu rozpoczęcia mistrzostw Europy.

Zobacz wideo Stadion akademii Hannoveru 96 wypełniony po brzegi. Weszli wszyscy, nawet bez biletów

Słowa Puchacza potwierdzają m.in. dane UEFA, z których wynika, że Bundesliga to najlepsza liga spośród czołowych lig europejskich pod względem frekwencji na trybunach, która wynosi średnio 44 tysiące kibiców. W lutym po raz pierwszy w historii więcej kibiców pojawiło się na meczach 2. Bundesligi niż 1. Bundesligi.

W 2023 r. Transfermarkt opublikował listę 20 klubów z najwyższą średnią frekwencją w minionym roku kalendarzowym. W tym gronie znalazły się dwa zespoły z Bundesligi (Borussia Dortmund: 81,312 i Bayern Monachium: 75,003) i dwie drużyny z 2. Bundesligi (Schalke 04: 61,336 i Hamburger SV: 56,323).

Wiele wskazuje na to, że kult kibicowania w klubowej piłce w Niemczech przeniesie się też na niwę reprezentacyjną, już podczas Euro 2024. We wszystkich dziesięciu miastach turnieju (Berlin, Monachium, Dortmund, Frankfurt, Lipsk, Dusseldorf, Hamburg, Gelsenkirchen, Kolonia, Stuttgart) powinniśmy obserwować kibicowski szał.

Uwaga Niemców na początku Euro przeniesie się na Allianz Arenę w Monachium, Stuttgart Arenę oraz Frankfurt Arenę, gdzie kadra zagra mecze w grupie A, odpowiednio ze Szkocją, Węgrami i Szwajcarią. Gdy Niemcy organizowali Euro po raz pierwszy, a było to w 1988 r., to dotarli do półfinału.

Od wpadki do wpadki. Następca Loewa "najbiedniejszym z biedaków"

Niemcy od zawsze znajduje się w gronie faworytów do mistrzostwa Europy czy wygrania mundialu. Mistrzostwa świata Niemcy wygrywali czterokrotnie, Euro - trzykrotnie. Ostatnie turnieje to jednak pasma niepowodzeń. Mundiale w Rosji (2018) oraz Katarze (2022) kończyły się już w fazie grupowej, natomiast Euro 2020 to zaledwie 1/8 finału, gdzie lepsza okazała się Anglia.

Po Euro 2020 z kadrą rozstał się Joachim Loew, który poprosił o skrócenie kontraktu, pierwotnie ważnego do mundialu w Katarze. - Podejmuję tę decyzję z dumą, bo możliwość pracy z najlepszymi zawodnikami od 17 lat była czymś szczególnym - tłumaczył Loew. Oliver Bierhoff (ówczesny dyrektor generalny DFB) uważał, że dzięki Loewowi Niemcy znów kojarzą się z atrakcyjnym futbolem. To za czasów Loewa Niemcy wygrali mundial w 2014 r. w Brazylii. 15-letni cykl musiał jednak się zakończyć.

Gdy następcą Loewa zostawał Hansi Flick, wydawało się, że to najlepszy możliwy wybór. Flick przez lata był asystentem Loewa, miał przeszłość w niemieckiej federacji jako dyrektor sportowy, a przez dwa sezony wygrał z Bayernem Monachium wszystko, co można było wygrać. Łącznie wygrał z kadrą 12 z 25 meczów, a gorsze wyniki od niego miał tylko Erich Ribbeck w latach 1998-2000.

W trakcie mundialu w Katarze Amazon kręcił film dokumentalny o niemieckiej kadrze za kadencji Flicka. Czas pokazał, że Flick nie był w stanie się dogadać z piłkarzami - z Joshuą Kimmichem czy Thomasem Muellerem. Mimo tak słabego wyniku DFB wierzyło we Flicka i nie chciało go zwalniać, a legendarny Rudi Voeller określał go "najbiedniejszym z biedaków". Teraz Flick będzie starał się odbudować w Barcelonie.

"Złote dziecko" przywraca nadzieję Niemcom. "Zapanowała euforia"

Od 22 września zeszłego roku selekcjonerem Niemców jest Julian Nagelsmann, a więc "złote dziecko" niemieckiej myśli szkoleniowej, określane "mistrzem kontrpressingu". Pół roku wcześniej 36-letni trener był zwalniany w, mówiąc delikatnie, osobliwych okolicznościach z Bayernu, a jego następcą został Thomas Tuchel. Już na samym początku Nagelsmann zapowiadał, że Niemcy będą zgranym zespołem na Euro 2024, czym wlał nadzieję w serca kibiców.

 - Pod koniec roku nastroje w naszym kraju były najgorsze. Jednak dzięki zwycięstwom w dwóch marcowych meczach, a także przebudowaniu kadry, zapanowała euforia. Niedawno "Kicker" przeprowadził ankietę wśród graczy Bundesligi, by dowiedzieć się, kogo uważają za faworyta na Euro. Większość z nich zagłosowała na Niemcy - mówi nam Nino Duit, dziennikarz portalu spox.com.

Nagelsmann zaskoczył kibiców i dziennikarzy m.in. tym, kogo nie powołał na Euro. Na liście nie znalazło się miejsce m.in. dla Matsa Hummelsa (Borussia Dortmund), Leona Goretzki (Bayern Monachium), Jonasa Hofmanna (Bayer Leverkusen) czy Timo Wernera (Tottenham). Ze względu na kontuzję zabrakło Serge'a Gnabry'ego z Bayernu Monachium.

Nagelsmann postawił też sprawę jasno ws. hierarchii w bramce. Numerem jeden w niemieckiej bramce od lat pozostaje Manuel Neuer, choć np. czerwcowy mecz z Grecją, w którym bramkarz Bayernu był bardzo niepewny, dał argument zwolennikom Marc-Andre ter Stegena. Swego rodzaju zdziwieniem mogła być też decyzja Nagelsmanna o wskazaniu Kaia Havertza, a nie Niclasa Fullkruga jako głównego napastnika.

Gdy dziennikarze pytali Nagelsmanna na przedmeczowej konferencji o to, czy obawia się wpadki Niemców w kolejnym turnieju, od razu się od tego odciął. - Chcemy uzyskać lepsze wyniki niż w ostatnich latach, nie chcę rozmawiać o przeszłości. Nie ma sensu wracać do poprzednich turniejów - uciął Nagelsmann.

Selekcjoner był niedawno kuszony powrotem do Bayernu w miejsce Tuchela, a jego agent potwierdzał, że trwają negocjacje. Ostatecznie nie było zgodności w klubie wśród władz, więc finalny wybór padł na Vincenta Kompany'ego. Nagelsmann przedłużył umowę z DFB do 2026 r., a więc do kolejnego mundialu, który odbędzie się w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie.

Gdzie należy szukać najmocniejszych punktów Niemców? Na jakich pozycjach piłkarze mogą okazać się objawieniami turnieju? - Na pewno naszą siłą jest środek pola, gdzie Nagelsmann ma ogromny wybór. Największy problem mamy ze środkowym napastnikiem, bo nie ma teraz tak niezawodnego strzelca, jakim był niegdyś Miroslav Klose. Mało znanymi piłkarzami na arenie międzynarodowej są Maximilian Mittelstadt ze Stuttgartu i Robert Andrich z Bayeru Leverkusen. Obaj zagrali świetne sezony w swoich klubach i mogą zaskoczyć - tłumaczy Nino Duit.

Tak Niemcy ogłaszali powołania na Euro. Mieszane opinie. "Nikt o tym nie wiedział"

Jednym z najgłośniejszych tematów w maju była forma ogłoszenia powołań do reprezentacji Niemiec na Euro. Zanim oficjalnie pojawiła się lista, to sukcesywnie kibice poznawali kolejnych zawodników. I tak np. o Joshui Kimmichu wypowiedział aktor Wolfgang Bahro, o Robercie Andrichu - Felix Kroos we wspólnym podcaście z bratem Tonim, a o Antonio Rudigerze - właściciel jego ulubionego kebaba Hisar Doner.

W Polsce do tego tematu podeszli nieco inaczej. Michał Probierz zapowiadał, że będzie normalna forma ogłoszenia powołań i, cytując selekcjonera, "show nie jest nikomu niepotrzebne". Ostatecznie listę Biało-Czerwonych Probierz ogłosił na konferencji golfowej, choć w porozumieniu z PZPN.

DFB zadało sobie trud, by w ciekawy sposób budować zainteresowanie turniejem w swojej ojczyźnie, a czas pokazał, że była to akcja marketingowa planowana od dłuższego czasu. - Nikt, nawet my, dziennikarze, nie wiedzieliśmy wcześniej o takich planach federacji. Osobiście uważam, że było to dobre posunięcie ze strony DFB, ale reakcje w Niemczech były mieszane. Niektórzy uważali, że to zabawna i ciekawa forma ogłoszenia powołań do reprezentacji, a inni twierdzili, że jest to przesada - dodaje Duit.

Benefis legendy. Kroos bywał krytykowany w ojczyźnie. "Mimo sukcesów"

Turniej w Niemczech jest wyjątkowy także ze względu na postać Toniego Kroosa. 21 maja Niemiec ogłosił zakończenie kariery po Euro 2024, więc stało się jasne, że nie przedłuży kontraktu z Realem Madryt. To właśnie transfer Kroosa z Bayernu Monachium do Realu za 25 mln euro uchodzi za najlepszy ruch dekady. - Jestem szczęśliwy i dumny, że znalazłem odpowiedni moment i mogłem wybrać go samodzielnie. Moją ambicją zawsze było zakończenie kariery w szczycie formy - przekazał Kroos w specjalnym oświadczeniu, ogłaszając rychły koniec kariery.

Kroos nie bał się zabierać głosu w wielu sprawach, także w tematach związanych z reprezentacją Niemiec. Krytykował m.in. narzekającego na rasizm Mesuta Oezila, a po zwycięstwie 2:1 ze Szwecją na mundialu w Rosji - po golu Kroosa w 95. minucie - wypalił: - Pewnie wielu ludzi byłoby szczęśliwych w Niemczech, gdyby kadra odpadła z turnieju.

W niemieckiej kadrze Kroos zagrał 109 meczów i był m.in. częścią zespołu zdobywającego mistrzostwo świata w Brazylii w 2014 r. Czy jest postrzegany w reprezentacji i w ojczyźnie tak samo, jak np. przez kibiców Realu Madryt? - Mimo wszystkich swoich sukcesów Kroos często był krytykowany w Niemczech. Bez wątpienia jest jednak jednym z najbardziej utytułowanych graczy w historii futbolu w naszym kraju. Wygranie Euro byłoby wspaniałym ukoronowaniem jego kariery. W tej chwili nie mamy jednak piłkarza, który może go zastąpić - podsumowuje Duit.

Mecz otwarcia między Niemcami a Szkocją poprowadzi Francuz Clement Turpin, choć jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że faworytem UEFA jest Szymon Marciniak. Kontrowersyjne decyzje z meczu Real - Bayern (2:1) w półfinale Ligi Mistrzów sprawiły, że UEFA zmieniła pierwotny pomysł.

Relacja tekstowa na żywo z meczu Niemcy - Szkocja na starcie Euro 2024 od godz. 21:00 w Sport.pl, a także w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.