Chiellini wykrzyczał jedno słowo przed decydującym karnym w finale Euro 2020. Podziałało [WIDEO]

Giorgio Chiellini, stoper reprezentacji Włoch przyznał, że przed ostatnim, decydującem rzutem karnym w finale mistrzostw Europy z Anglią, rzucił klątwę na strzelającym zawodniku.

Tegoroczny finał mistrzostw Europy: Włochy - Anglia obfitował w mnóstwo emocji. Po regulaminowym czasie i dogrywce był remis 1:1 (w 2. minucie trafił Luke Shaw, a w 67. wyrównał Leonardo Bonucci). Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była seria rzutów karnych.

Koszmar! 17-latek z ważnym biletem został wyrzucony z finału Euro 2020Koszmar! 17-latek z ważnym biletem został wyrzucony z finału Euro 2020

Chiellini rzucił klątwę na Anglików?

W karnych zawodnicy pomylili się aż pięć razy. Dwa razy nie trafili Włosi i aż trzykrotnie Anglicy. Przed piątą serią Włosi prowadzili 2:1. Wtedy jednak spudłował Jorginho i Anglicy mieli szansę na doprowadzenie do remisu. Do piłki podszedł Bukayo Saka, ale jego strzał obrobił Gianluigi Donnarumma, wybrany potem najlepszym zawodnikiem turnieju.

Giorgio Chiellini, znakomity, 36-letni stoper reprezentacji Włoch przyznał Christianowi Martinowi, dziennikarzowi amerykańskiej telewizji "ESPN" że przed strzałem Saki, "przeklął go". Krzyknął bowiem:„Kiricocho!". Pokazuje to też nagranie UEFA.

Słowo "Kiricocho" od wielu lat używane jest przez piłkarzy, by przysporzyć pecha rywalowi. Skąd się wzięło? Według legendy, Juan Carlos Kiricocho był zagorzałym kibicem argentyńskiego klubu Estudiantes La Plata w latach osiemdziesiątych. Brał nawet udział w niektórych treningach zespołu. Carlos Bilardo, trener Estudiantes La Plata zauważył nagle jednak, że jego piłkarze doznawali tajemniczych urazów, na treningach na których był Kiricocho. Bilardo miał wtedy powiedzieć mu, by wziął udział w treningach rywali Estudiantes La Plata, aby wykorzystać swoje moce i ich osłabić.

Sędzia VAR szczerze o najbardziej kontrowersyjnym momencie EuroSędzia VAR szczerze o najbardziej kontrowersyjnym momencie Euro

- "Kiricocho' był dzieciakiem z La Plata, który zawsze był z nami i od 1982 roku, w którym zostaliśmy mistrzami, traktowaliśmy go jako naszą maskotkę - powiedział Bilardo. Dodał też, że po jakimś czasie o chłopaku słuch zaginął, ale jego legenda przetrwała i do dziś piłkarze z całego świata chcą sprowadzić pecha na rywali, wykrzykują jego nazwisko.

Więcej o: