Dla Anglików miał to być koniec 55-letniego czekania na wielkie trofeum. Dla Włochów pierwsze mistrzostwo Europy od 53 lat. Ci, którzy w finale Euro 2020 na Wembley spodziewali się piłkarskich szachów, już po 117 sekundach zdali sobie sprawę, jak bardzo się pomylili.
Już w drugiej minucie gry rzut rożny dla Włochów zakończył się... golem dla Anglii. Fantastyczną kontrę wyprowadził Harry Kane, a po dośrodkowaniu Kierana Trippiera akcję idealnym strzałem z powietrza zamknął Luke Shaw, czym doprowadził do prawdziwej ekstazy 50 tysięcy angielskich kibiców na stadionie oraz miliony w całym kraju przed telewizorami.
Bramka Shawa była jego pierwszą w narodowych barwach i jednocześnie najszybszym trafieniem w całej historii meczów finałowych mistrzostw Europy.
W ten sposób zaledwie dwóch minut potrzebował Gareth Southgate, aby przekonać się, że podjął znakomitą decyzję, dopiero po raz drugi w tym turnieju korzystając z ustawienia z trójką środkowych obrońców. Wcześniej Anglicy takim systemem najpierw wygrali w 1/8 finału z Niemcami (2:0), teraz już w dwie minuty ułożyli sobie grę w wielkim finale. Akcja bramkowa była bowiem dziełem dwóch wahadłowych - ten prawy, Kieran Trippier, dośrodkował, a ten lewy, Luke Shaw, otworzył wynik spotkania.
Takie otwarcie tylko napędziło Anglików i zdjęło z nich presję, jeśli jakąkolwiek odczuwali. Przez pół godziny w pełni dominowali Włochów. W środku pola rządzili Declan Rice i Kalvin Phillips. Schodzący ze środka ataku Harry Kane był bezbłędny w rozegraniu piłki, a trójka stoperów Walker - Stones - Maguire nie pozwalała rywalom na stworzenie jakiegokolwiek zagrożenia pod bramką Jordana Pickforda.
A Włosi? Przez 30 minut byli na boisku tylko ciałem, ale na pewno nie umysłem. Dopiero w końcówce wrócili do gry i zaczęli konstruować akcje ofensywne. Stać ich było jedynie na strzały z dystansu Federico Chiesy, Marco Verrattiego i Leonardo Bonucciego. Najbliżej szczęścia był Chiesa, ale po jego uderzeniu piłka minimalnie minęła słupek bramki przeciwnika.
W drugiej połowie Włosi się przebudzili na dobre i Jordan Pickford miał z każdą minutą coraz więcej pracy. Najpierw obronił uderzenie z ostrego kąta Lorenzo Insigne, potem fenomenalnie zatrzymał płaskie uderzenie z kilkunastu metrów Federico Chiesy. Włosi jednak dopięli swego w 67. minucie, bo choć po rzucie rożnym Pickford zdołał również w niezwykły sposób sparować na słupek strzał głową Marco Verrattiego, tak do piłki najszybciej dopadł Leonardo Bonucci i było 1:1.
W końcówce podstawowego czasu gry dobrej sytuacji nie wykorzystał Domenico Berardi, ale ważniejszą informacją dla Roberto Manciniego była kontuzja znakomitego w tym spotkaniu Federico Chiesy. Zmienić musiał go klubowy kolega Federico Bernardeschi, co w kontekście dogrywki wydawało się być sporym osłabieniem Azzurrich.
W dodatkowym czasie gry wiele się nie działo. Strzał z dystansu Phillipsa był niecelny, a próbę Bernardeschiego skutecznie obronił Pickford. Obaj bramkarze - Donnarumma i Pickford musieli też kilkakrotnie interweniować na przedpolu, a wynik już się nie zmienił. O mistrzostwie Europy zadecydowały rzuty karne. Najpierw w drugiej serii pomylił się Andrea Belotti, a później także Jorginho. Ale mylili się także Anglicy - Marcus Rashford, który trafił w słupek oraz Jadon Sancho i Bukayo Saka, których strzały obronił Donnarumma.
Finał Euro 2020: Anglia - Włochy 1:1