Anglia płonie przed finałem Euro 2020. Szpitale w gotowości, głos zabrała nawet królowa

Angielskie media rozpisują się o finale Euro 2020, w którym ich drużyna zmierzy się z Włochami. Głównymi tematami są Gareth Southgate i jego "kompania braci", gorączka wśród kibiców, a także dziwna radość Włochów z udanego wślizgu.

Anglia żyje finałem mistrzostw Europy. Aby przeczytać w angielskich mediach o tym meczu, nie trzeba nawet wchodzić w zakładki "sport" albo "piłka nożna". To najważniejsze wydarzenie. Cały naród trzyma kciuki za Garetha Southgate'a i jego drużynę, która rozegra pierwszy finał wielkiego turnieju od 1966 roku, kiedy to Anglicy wygrali mundial, na własnym stadionie pokonując RFN 4:2. Anglicy cały czas wspominają ten sukces, ale chcieliby napisać nową historię. Będą mieli ku temu okazję 11 lipca, kiedy zmierzą się w finale mistrzostw Europy z Włochami.

Zobacz wideo

"Dzień przeznaczenia i kompania braci"

"Dzień przeznaczenia. Gareth Southgate, jego 'kompania braci' i oczekujący naród przygotowują się do najważniejszego meczu od 55 lat, a królowa, książę William i Boris Johnson mówią im, że mogą napisać historię na Wembley" – tak ten mecz zapowiada Daily Mail. Dziennikarze nakreślają, jak ważny dla całego narodu jest ostatni mecz Euro. Do szkoleniowca Anglików i całej drużyny list napisała królowa angielska, Elżbieta II. W liście przypomniała, że 55 lat temu wręczała trofeum dla mistrzów świata Bobby'emu Moore'owi i widziała, co zwycięstwo w wielkim turnieju znaczy dla całej drużyny. Królowa pogratulowała Southgate'owi wyniku na Euro i życzyła powodzenia w finale. "Historia zapamięta nie tylko wasz sukces, ale także ducha, poświęcenie i dumę" – napisała Elżbieta II. Także premier Boris Johnson wystosował list do drużyny, w którym gratuluje drużynie i nazywa ją "kompanią braci".

Lionel MessiSzalona radość Leo Messiego! Gwiazdor Argentyny nie krył emocji [WIDEO]

Gorączka finału

Angielskie media oprócz przygotowań piłkarzy opisują też przygotowania kibiców. Wielu z nich nigdy nie widziało Anglii w finale wielkiego turnieju. Słowa wsparcia płyną do drużyny zewsząd. Ulice pełne są angielskich flag. Wszyscy zaangażowani w organizację wydarzenia są w stanie pełnej gotowości. "Daily Mail" informuje, że brytyjska służba zdrowia szykuje się na wiele interwencji dotyczących zawałów serca. Policja prosi, aby kibice nie zjeżdżali się do Londynu, bo miasto jest centrum epidemii koronawirusa. Tylko nieliczni szczęśliwcy znajdą się na Wembley. Na stadion z powodu pandemii będzie mogło wejść 60 tysięcy kibiców. Bilety na czarnym rynku osiągają niebotyczne kwoty rzędu 15 tysięcy funtów (około 80 tysięcy złotych).  

Według informacji "The Independent", półfinał z Duńczykami oglądało 26,7 miliona kibiców. Teraz spodziewany jest rekord – nawet 35 milionów Anglików może oglądać finał. To byłby nowy rekord, który został ustanowiony – a jakże – w 1966 roku przy okazji finału mundialu. Ręce zacierają właściciele pubów i restauracji. Anglicy mają wykupić w niedzielę około 6,5 miliona litrów piwa, z czego ponad 3,5 w czasie samego meczu. Według "Daily Mail" sukces Anglii w finale może oznaczać wsparcie tamtejszej gospodarki łącznie 10 miliardami funtów.

"The Independent" pokusił się nawet o napisanie poradnika dla kibiców, których Euro nieszczególnie interesuje, ale chcą dać się ponieść atmosferze. Dziennikarze przygotowali wyjaśnienie kilku fraz stosowanych przez kibiców, takich jak "futbol wraca do domu", "parkować autobus", "hokejowy wynik", czy też dobrze znane w Polsce "2:0 to niebezpieczny wynik".

Gareth Southgate to nowy bohater narodowy

Głównym bohaterem angielskich mediów przed finałem jest Gareth Southgate. Dziennikarze przypominają jego historię, a w wielu miejscach pojawia się słowo "odkupienie". W 1996 roku w półfinale Euro rozgrywanym na Wyspach, Southgate nie strzelił rzutu karnego w konkursie "jedenastek", przez co jego drużyna odpadła z Niemcami. Na konferencji prasowej przyznał, że przez 15 lat nie mógł słuchać przyśpiewki "It's coming home", bo kojarzyła mu się z klęską. To wyrażenie, które można tłumaczyć jako "futbol wraca do domu" pojawia się oczywiście wszędzie. A Southgate wyrasta na bohatera narodowego. Według informacji "Daily Mail", jeżeli Angli zwycięży, to Southgate otrzyma tytuł szlachecki.

APTOPIX Brazil Argentina Ecuador Copa America SoccerDo pięciu razy sztuka, Messi dopiął swego! Argentyna wygrywa Copa America! [WIDEO]

"Zróżnicowany skład Garetha Southgate'a zjednoczył naród i sprawił, że kraj jest dumny z drużyny narodowej. Spójrzmy prawdzie w oczy, flagę Anglii przywłaszczyli sobie ekstremiści. W rzeczy samej pozostaje symbolem ich dyskryminujących poglądów. Ale Southgate i ten oddział młodych mężczyzn z różnych środowisk sprawili, że patriotyzm znów stał się akceptowalny. To jest triumf Southgate'a i jego zespołu, tak samo jak triumfem jest to, że futbol międzynarodowy potwierdził swój prymat. Ten finał znaczy dużo więcej. Kiedy Premier League będzie musiała zrobić przerwę na kilka tygodni w nowym sezonie, bo Anglia musi zagrać w kwalifikacjach do mistrzostw świata na Węgrzech i zagrać z Andorą na Wembley, nie powinno być żadnego marudzenia. To, że Southgate'owi udało się stworzyć wspaniałego ducha i więź między tymi graczami, pomimo ograniczonej ilości czasu na pracę z nimi, jest niezwykłe – zachwycają się dziennikarze "Daily Mirror".

Anglicy prowokują Włochów maskotką

Dziennikarze zdecydowanie więcej miejsca poświęcają swoim zawodnikom i trenerowi, aczkolwiek przedstawiają również sylwetki Włochów i Roberto Manciniego. Anglicy szukają sposobu na pokonanie Włochów, a według dziennikarza "Daily Mail" kluczem do tego ma być "zastraszenie Chielliniego" poprzez pressing na nim, kiedy ten ma piłkę, wyłączenie z gry Chiesy, Jorginho i Immobile, a także wykorzystanie wolnych przestrzeni za Emersonem, który zastępuje Spinazzolę. Dziennikarz wyśmiewa też trochę według niego przesadzone reakcje boiskowe Włochów. Zwłaszcza jeśli chodzi o grę obronną. "Muszę przyznać, że tak naprawdę tego nie rozumiem. Jeśli obrońca biegnie sprintem kilkadziesiąt metrów, aby wykonać wślizg, który zapobiega utracie gola, to w porządku, ale przytulanie się i przybijanie piątki za każdy blok to trochę przesada. Włosi mogą marzyć o byciu świetnym obrońcą, ale to nie dla mnie. Wolałbym przesadnie się cieszyć z kreatywnej części gry" – pisze dziennikarz.

Małą szpilkę we Włochów wbija także "The Sun", którego maskotka na Euro, "Harry Mane", podróżuje po Włoszech. Lew pokonał już gladiatora, a ostatnio podróżował gondolą, śpiewając przy Włochach "It's coming home". Z kolei na konferencji prasowej przed meczem Southgate apelował do fanów, aby ci nie wygwizdali włoskiego hymnu. W odpowiedzi dziennikarz "The Telegraph" napisał komentarz, w którym stwierdził, że buczenie podczas hymnu narodowego jest "zaściankowe, niegrzeczne i trochę grubiańskie", ale jest to część atmosfery i nie jest to "najcięższe przestępstwo".

Bangladesz jest zakochany w futbolu"Staliśmy się Argentyną i Brazylią". Absurdalne obrazki ze stolicy Bangladeszu. Skąd to szaleństwo?

Anglicy z niecierpliwością czekają więc na najważniejszy mecz ich reprezentacji od 55 lat. Początek finału Euro 2020 na Wembley pomiędzy Anglią a Włochami o godzinie 21. Relacja na żywo w Sport.pl.

Więcej o: