Morata z piekła do nieba i z powrotem. "Nie mogę tego zrozumieć"

Alvaro Morata zaczynał Euro 2020 jako piłkarz wręcz znienawidzony przez część kibiców. Kiedy wydawało się, że na dobre się przełamał i może zostać największym hiszpańskim bohaterem turnieju, nie strzelił arcyważnego karnego w półfinale z Włochami. W komentarzach do występu Moraty powtarza się sformułowanie "bohater tragiczny".

Euro 2020 dla Alvaro Moraty to był prawdziwy rollercoaster, niestety bez happy endu. Kiedy wydawało się, że napastnik Hiszpanii na dobre się odblokował, za chwilę znowu stawał się antybohaterem. Turniej zaczynał jako najprawdopodobniej najbardziej nielubiany przez kibiców piłkarz. " Napastnik trafił na celownik i został uznany za jedynego winnego już przed startem Euro. Wygwizdywanie go rozpoczęto w towarzyskim starciu z Portugalią (0:0) i kontynuowano w meczu ze Szwecją (0:0). W obu spotkaniach Morata zmarnował stuprocentowe okazje i musiał słuchać przyśpiewek jak "Que malo eres" ("Jak słaby jesteś")" – pisał na Sport.pl Jakub Kręcidło. A to i tak nic w porównaniu z tym, co powiedział w rozmowie z COPE.

Zobacz wideo

- Chciałbym, by ludzie postawili się na moim miejscu. By byli człowiekiem, który otrzymuje groźby, któremu życzy się śmierci dzieci... A gdy dojdzie do tragedii, powiedzą, że byłem dobrym chłopakiem. Wkurza mnie, że żona i troje naszych dzieci słuchają różnych obelg. Idą na stadion w koszulkach z nazwiskiem "Morata" i słuchają wyzwisk. Tak nie może być! – grzmiał Morata.

Z piekła do nieba i z powrotem

W pierwszym meczu Morata nie zachwycił, tak samo zresztą jak cały zespół. Przed meczem z Polską hiszpańskie media reklamowały to spotkanie jako pojedynek napastników. I wydawało się, że to Morata będzie górą. W pierwszej połowie Hiszpan w końcu zdobył bramkę, a po drugiej stronie boiska Robertowi Lewandowskiemu nie udało się dobić piłki po strzale Karola Świderskiego. Ale w drugiej części gry znowu się wszystko odmieniło. Lewandowski zdołał wyrównać, a tym razem to Morata nie zmieścił piłki w bramce po dobitce karnego wykonywanego przez Gerarda Moreno. W następnym meczu ze Słowacją podszedł sam do "jedenastki". I jej nie wykorzystał. Na szczęście jego koledzy zrobili swoje i wbili rywalom pięć goli.

Karta na dobre miała odwrócić się w meczu z Chorwacją. Morata strzelił arcyważną bramkę w 100. minucie meczu, dającą Hiszpanii prowadzenie w dogrywce 4:3. "Ten miły, dobrze wychowany chłopak jeszcze kilka dni temu był wyzywany od najgorszych. Dziś jest narodowym bohaterem. Mecz z Chorwacją rozpoczął od zmarnowania stuprocentowej sytuacji, a kilkadziesiąt sekund później bramkarz Unai Simon popełnił fatalny błąd i nagle to rywal prowadził 1:0. Ale później dotarliśmy do dogrywki. W niej golkiper swoimi paradami utrzymał zespół przy życiu, a napastnik zdobył bramkę na 4:3 i rozpoczął akcję zakończoną piątym golem dla La Roja, zostając bohaterem kraju, który postawił na nim krzyżyk" – pisaliśmy po meczu Hiszpanii z Chorwacją.

Na mecz z Włochami Morata nie wyszedł w pierwszym składzie. Pojawił się na boisku, kiedy Hiszpanie już przegrywali. I zrobił swoje. Wydawało się, że znowu zostanie bohaterem. W 80. minucie wykończył z zimną krwią koronkową akcję Hiszpanów. Dał swojej drużynie dogrywkę i rzuty karne. I to tam znowu znajdowała się droga z nieba do piekła. Strzał Moraty obronił Donnarumma, a chwilę później Jorginho dokończył dzieła i wprowadził Włochów do finału Euro.

Morata nie trafił karnego, ale czy on jest temu winny? "Nie mogę tego zrozumieć"

Od razu pojawiły się obawy, że Morata ponownie zostanie zaszczuty. "Mam tylko nadzieję, że Morata nie zostanie zaszczuty i zniszczony przez okrutnych ludzi. Że może chociaż część tych, którzy obrażając zawodnika, czują, że odzyskali kontrolę, się pół sekundy zastanowi, że wszyscy ci, którzy przegrali u bukmacherów nie będą się na nim wyładowywać" – napisał Piotr Żelazny na Twitterze.

W mediach nic takiego się nie wydarzyło. "Żaden z nagłówków na stronach internetowych największych dzienników nie nawiązuje do Moraty czy do zmarnowanego karnego. W pomeczowych rozmowach z piłkarzami czy selekcjonerem nazwisko napastnika Juventusu praktycznie nie padało" – pisał Jakub Kręcidło. Krytyka spadła za to na Luisa Enrique. Niektórzy kibice i dziennikarze mają wątpliwości, czy Morata powinien w ogóle podchodzić do karnego.

"Napisano już setki tekstów o tym, że Alvaro Morata ma lekki problem z dźwiganiem presji. Że się spala. Pół EURO wałkowane o tym, że gość regularnie przegrywa mecze w głowie. I Luis Enrique każe mu strzelać karnego w walce o finał. No nie umiem tego zrozumieć" – napisał Szymon Janczyk z Weszło.

Wygląda na to, że Morata to największy (pod względem czysto piłkarskim) bohater tragiczny na mistrzostwach Europy. Taką opinię wyraziło wielu kibiców i dziennikarzy. "Czy Alvaro Morata to najbardziej tragiczny bohater w historii piłki nożnej? Nie wiem, ale to niewykluczone" – napisał Maciej Jędrzejak z RadioGOL.

"Jeżeli prawdą jest to, że co nie zabije to wzmocni, to Alvaro Morata jest nieśmiertelny" – stwierdził Michał Małolepszy.

"Alvaro Morata: co się dzieje w jego głowie, wiedzą tylko kosmolodzy. Potężna presja od zawsze. Wielkie osiągnięcia i zawsze coś" – napisał Maciej Słomczyński z Eurosportu.

Mogło zdarzyć się każdemu, ale zawsze zdarza się jemu. Álvaro Morata. A tak na serio, to bardzo szkoda tego chłopaka. Oby nie czytał komentarzy w internecie po tym pudle – skomentował Marcin Malawko z portalu Watch ESA.

Na piłkarskiej maturze w 2021r powinien być temat: "Alvaro Morata jako bohater tragiczny Hiszpanii" – stwierdził Mikołaj Kruk, dziennikarz Radia ZET i Eleven Sports.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.