Potwór grasuje na Euro 2020. "Atakują ziemią, morzem i powietrzem"

Jakub Kręcidło
Wygrać z Hiszpanią grając po hiszpańsku - to cel reprezentacji Włoch na dzisiejszy półfinał mistrzostw Europy. Roberto Mancini mówi, że nie ma mowy o "Tiki-Italii", ale tak ofensywnej, atrakcyjnie grającej reprezentacji na Półwyspie Apenińskim nie widzieli od lat. I choć ta kadra miała walczyć o złoto dopiero podczas mundialu w Katarze, tak już na Euro 2020 jest o dwa kroki od końcowego zwycięstwa. Początek meczu Włochy - Hiszpania we wtorek o 21.00. Relacja na żywo w Sport.pl i aplikacji Sport.pl LIVE.

Roberto Mancini i piłkarze reprezentacji Włoch mogą tonować nastroje, ale w Italii takiej ekscytacji kadrą nie było od lat. – Gramy najlepszy futbol na Euro – przekonuje słynny menedżer Claudio Ranieri. Z liczbami się nie dyskutuje, a te Włochów są fenomenalne: 32 mecze bez porażki, 13 wygranych z rzędu i ledwie dwa stracone gole na Euro. – Wygrywamy, ale i cieszymy oko grą. Roberto to fenomenalny trener, który zdołał kompletnie odmienić naszą mentalność – przekonuje Arrigo Sacchi, a sam Mancini podkreśla: – Gramy, by cieszyć się grą.

Zobacz wideo Hiszpanów jeszcze nie znamy. To drużyna, która nie ma obrony

Zapomnijcie o catenaccio. Dziś Włochy to „bello calcio"

To dla Włochów nowość. Leonardo Bonucci przekonywał w „AS-ie", że kiedyś wyjazdy na kadrę były obowiązkiem. Teraz stały się przyjemnością. Squadra Azzurra dalej zdarzają się momenty „cwaniactwa" i znanej z historii futbolu cynicznej gry, ale dziś nikt nie mówi o catenaccio. Gość ostatniej „Sekcji Piłkarskiej" w Sport.pl, Janusz Michallik, mówi o „catenaccio rock & roll". W świecie futbolu przyjęło się, że catenaccio, symbol nudnej i defensywnej gry, zastąpił „bello calcio". Liczby mówią same za siebie. Za kadencji Manciniego Włosi stracili 16 goli, zachowując przy tym czyste konto przez najlepszą w historii reprezentacyjnego futbolu (!) serię 1168 minut. Atak? 90 goli w 37 występach, średnio 2,43 bramki na mecz. Włosi nigdy nie zdobyli trzech bramek na Euro. Podczas tego turnieju zrobili to już dwukrotnie.

Włosi też mają swoich pięknych maluchów. Ale nie chcą być jak Hiszpanie

Xavi i Andres Iniesta są dla nas inspiracją – to zdanie wypowiadał przed laty Andrea Pirlo, a dziś mówi je Nicolo Barella, który nie przegrał ani jednego z 27 meczów rozegranych w barwach reprezentacji. Jego, Marco Verrattiego i Jorginho Włosi porównują do słynnego tercetu Xavi – Iniesta – Busquets, który prowadził Hiszpanów do zdobycia dwóch mistrzostw Europy i mistrzostwa świata. Właśnie w środku pola najbardziej widać rewolucję, którą przeszła kadra Italii.  Przez lata symbolami, poza Pirlo, byli waleczni przecinacy – Daniele De Rossi czy Gennaro Gattuso. Dziś o grze Włochów decydują piłkarze znakomicie wyszkoleni technicznie, o nikłych walorach fizycznych – Verratti ma 165 cm wzrostu, Barella, który początkowo myślał o karierze koszykarza, ma 173 cm. Ale to w niczym im nie przeszkadza. Hiszpanie mieli swoich „pięknych maluchów" (Iniesta ma 171 cm wzrostu, Xavi 172), Włosi mają ich odpowiedników. – Nie możemy cały czas próbować stać się Hiszpanami. Gramy kompletnie inaczej – zaznacza Mancini.

Mancini oburzony przed półfinałem Euro 2020. Mancini oburzony przed półfinałem Euro 2020. "To całkowicie niesprawiedliwe"

"Włosi atakują ziemią, morzem i powietrzem". Ale nie zapomnieli jak bronić

Styl gry Włochów jest oparty na bardzo wysokim pressingu. Na Euro odebrali w ostatniej tercji odebrali oni 43 piłki (piąty wynik na turnieju), ale oddali po nich aż jedenaście strzałów, najwięcej. W ten sposób padły dla nich trzy bramki (np. na 3:0 ze Szwajcarią czy na 1:0 z Belgią). Włosi lubują się w szybkim rozgrywaniu piłki. Italia gra odważnie, do przodu. Nikt na Euro nie dośrodkowuje tak rzadko jak ona, ale też mało kto tak dobrze nie utrzymuje się przy piłce – kadra Manciniego ma trzecie najwyższe posiadanie piłki na turnieju (55,8 proc.). Włosi lubią mieć inicjatywę, ale też znakomicie radzą sobie z kontry, co może być ich atutem w meczu z najczęściej utrzymującą się przy piłce Hiszpanią. A do tego mają tajną broń: Gianniego Vio, który wymyślił 4380 wariantów rozegrania stałych fragmentów gry. Jednocześnie, Italia nie zapomina o swojej defensywnej tożsamości. Pracuje cały zespół, ale pole karne kontrolują Bonucci i Giorgio Chiellini. Efekt? Na bramkę Gianluigiego Donnarummy strzelano zaledwie dziewięciokrotnie. Wpuścił tylko dwa gole. 

Żenada wygrała z piłkarskimi emocjami. Działacze problemu nie widząŻenada wygrała z piłkarskimi emocjami. Działacze problemu nie widzą

Zapowiadając półfinał, Hiszpanie piszą, że "Włosi atakują ziemią, morzem i powietrzem". To drużyna, która w niczym nie przypomina poprzednich siermiężnych reprezentacji. Na murawie nie ma żadnej supergwiazdy, bo lider, tak jak w przypadku La Roja, siedzi na ławce. Osoba Manciniego to klucz do sukcesu. Przejął drużynę narodową w momencie jej największego kryzysu, gdy po raz pierwszy od 60 lat nie zakwalifikowała się na wielką imprezę. Na mundialu w Rosji Italii zabrakło, ale dziś to kompletnie inny zespół. Dzięki pracy sztabu Manciniego, Włosi na nowo zakochali się w squadra Azzurra, na którą po prostu przyjemnie patrzeć i w której idea jest ważniejsza niż nazwiska na boisku. Bo niezależnie od tego, kto gra, styl się nie zmienia. To klucz do sukcesu. Gdy piłkarze dobrze czują się w drużynie, gdy wierzą w trenera i w jego projekt, łatwiej jest budować. 

Roberto Mancini zbudował potwora. Włosi znów kochają reprezentację

Kariera reprezentacyjna Manciniego, piłkarza fenomenalnego, była nieudana. Za to ta trenerska idzie w dobrą stronę. – Mam nadzieję, że teraz uda mi się zdobyć z kadrą to, na co szanse straciłem jako piłkarz – podkreśla selekcjoner. Jego drużyna to jedna, wielka rodzina. Na Euro zagrało 25 z 26 powołanych zawodników. Jedynym, który nie wyszedł na murawę, był trzeci bramkarz, Alex Meret. W składzie jest miejsce i dla weteranów (Leonardo Bonucci, Giorgio Chiellini), i dla zdolnej młodzieży. Hierarchia jest, ale klub, w którym grasz, nie ma znaczenia. Mancini otworzył reprezentację dla piłkarzy z Sassuolo, Torino czy Fiorentiny, czyli klubów przeciętnych. Na dystansie ostatnich trzech lat Mancini przetestował aż 67 piłkarzy. Powołał w sumie aż 77. Długo szukał odpowiednich piłkarzy i wzbudzał kontrowersje powołaniami, wzywając na zgrupowanie np. Nicolo Zaniolo przed jego pierwszym meczem w Serie A

Robert LewandowskiLewandowski znowu może obejść się smakiem. Anglicy wskazują faworyta do Złotej Piłki

Mancini długo pracował nad krystalizacją składu na Euro, na którym Włochom najbliżej do drużyny klubowej. To duży komplement, bo świadczy o tym, że są po prostu najrówniejsi. Trener zasłużył na to, by nikt nie kwestionował jego decyzji. Nawet jeśli te są kontrowersyjne, jak np. odstawienie Federico Chiesy na rzecz Domenico Berardiego, to ostatecznie wychodzi na dobre. – A najlepsze wciąż przed nami – zapowiada Mancini, który pracuje z Włochami tak dobrze, że jego kontrakt federacja przedłużyła najpierw do 2024, a potem aż do 2026 roku. Lepszego dowodu zaufania dostać nie można.

Więcej o: